Cała tajemnica pobytu Kowalczyk w Alpach
Choć Justyna Kowalczyk odpuściła sobie zawody Pucharu Świata w Duesseldorfie, wcale to nie oznacza, że polska królowa śniegu ma wolne. We włoskim Livigno Kowalczyk trenuje trzy razy dziennie. Dzięki pobytowi w Alpach organizm naszej biegaczki będzie się lepiej regenerował.
W ulicznym sprincie na 800 metrów wygrała Arianna Follis. Czołowe zawodniczki zrezygnowały jednak z tego startu. W Duesseldorfie zabrakło więc Marit Bjoergen oraz Justyny Kowalczyk, która wyjechała z trenerem do włoskiego Livigno.
Miejscowość znajduje się na wysokości 1800 metrów nad poziomem morza. W takim miejscu powietrze jest bardziej rozrzedzone, mniej jest w nim tlenu.
- Zawodnik męczy się dwa razy szybciej w takich warunkach. To jest nasz jedyny sposób na to, by podnieść liczbę czerwonych krwinek. A hemoglobina jest tak cenna, bo dostarcza tlen do mięśni. Jak jest jej więcej, organizm jest lepiej dotleniony i przez to znosi większe obciążenia i lepiej się regeneruje. To jest największa zaleta pobytu w górach. Tłumaczy Aleksander Wierietielny.
