Bjoergen: Kowalczyk 7:1. Kiedy to się zmieni?
Pierwsze starcie Justyny Kowalczyk z Marit Bjoergen w tym roku wypadło dla Polki dramatycznie. W biegu na 10 km klasykiem w estońskim Otepaeae Norweżka wypracowała sobie ponad pół minuty przewagi nad biegaczką z Kasiny Wielkiej. Na tym dystansie to prawdziwy nokaut.

Obóz polskiej biegaczki daje do zrozumienia, że trzykrotna mistrzyni olimpijski jest poza zasięgiem.
Co prawda przed tygodniem Bjoergen powinęła się noga w sprincie w Libercu, kiedy odpadła w półfinale, ale w Otepaeae wszystko wróciło do normy. Bjoergen i długo, długo nic.
- Spodziewaliśmy się, że Marit Bjoergen będzie bardzo mocna - przyznał po sobotnim biegu Aleksander Wierietielny.
Rozmiary zwycięstwa Norweżki przemawiają do wyobraźni tym bardziej, że trasa w Otepaeae jest szczególnie wymagająca. Fakt, że wystartowało tylko pięćdziesiąt dziewczyn, potwierdza, że ta trasa jest dla mocnych, mówił Wierietielny. I na tej wymagającej trasie Bjoergen nie dała rywalkom żadnych szans.
Trener Justyny Kowalczyk wyróżnił też Finkę Aino-Kaisę Saarinen, ale to Bjoergen będzie główną faworytką mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym, które na przełomie lutego i marca.
W tym sezonie Bjoergen jest prawdziwą zmorą Kowalczyk. Norweżka odpuściła sobie Tour de Ski, co prawdopodobnie kosztowało ją Kryształową Kulę, ale w bezpośrednich pojedynkach nie daje Polce szans.
