Ból piszczeli znów nęka Justynę (video)
W czwartkowe popołudnie Justyna Kowalczyk wygrała w Cortinie-Toblach najdłuższy bieg piątej edycji Tour de Ski. Dzięki zwycięstwu Polka wyprzedziła w klasyfikacji Pucharu Świata Norweżkę Marit Bjoergen. Niestety po raz kolejny dał o sobie znać ból piszczeli podczas biegu stylem dowolnym.
- To był bardzo trudny wyścig. Jestem bardzo usatysfakcjonowana osiągniętym wynikiem - przyznała podczas konferencji prasowej Kowalczyk.
Polka wyruszyła na trasę mając 39 sekund przewagi nad Petrą Majdic, a to oznaczało, że dystans będzie pokonywać samotnie, za nią natomiast pościg będzie odbywał się w grupie, bo Słowenkę szybko dogoniły specjalistki od "łyżwy": Szwedka Charlotte Kalla oraz Włoszki, Folllis i Longa. Taka sytuacja musiała oznaczać odrabianie strat przez ścigające. Justyna zapowiedziała jednak, że nie da się dogonić rywalkom i tak też się stało. Na pierwszym 5-km okrążeniu Polka nawet powiększyła przewagę i choć później rywalki odrabiały kolejne sekundy, to ostatecznie Kowalczyk spokojnie zameldowała się na mecie na pierwszym miejscu.
- Mam nadzieję, że nie gorzej wypadnę w Val di Fiemme - powiedziała biegaczka AZS AWF Katowice. - Ubiegłoroczny występ w Trydencie nie był w moim wykonaniu najlepszy. Tym razem chcę powiększyć tam przewagę nad rywalkami - dodała.
