Kamil Durczok o ekoszachrajstwie
O ekoterrorystach, ekoszaleńcach lub ekoidiotach mówi się w Polsce dużo. I na tym koniec. Co więcej, temat najczęściej poruszany jest przez narciarzy korzystających z infrastruktury przypominającej czasy króla Ćwieczka, miast polityków, którzy poprzez zdrowe ustawodawstwo mogliby raz na zawsze górski bałagan posprzątać.

Tym razem, w kwestii ekoterroryzmu wypowiedział się Kamil Durczok. W opublikowanym na łamach polskatimes.pl blogu, popularny dziennikarz celnie komentuje polskie realia piętnując "protesty" Zielonych, które z dbałością o środowisko i właściwy rozwój infrastruktury mają tyle wspólnego, co polskie trasy z alpejskimi, czyli niewiele.
Durczok, który jest zapalonym narciarzem na swoim blogu pisze:
"Ekolodzy przyzwyczaili wszystkich, z leniwymi politykami na czele, że działają na specjalnych prawach. Tak jak żółte papiery gwarantowały kiedyś odroczenie służby wojskowej, tak dredy, rzemyki i moro gwarantują dziś bezkarne zatruwanie życia milionom ludzi i skazują na ekonomiczne wyniszczenie całe miasteczka. " [...]
"Problem narasta z roku na rok, a miłośnicy żaby ruchawki i gacka mruczka szachują kolejne gminy, które na dźwięk słów "skarga" i "Komisja Europejska" w popłochu chowają plany za szafę babci Zaguliny. I nie ma w tym kraju mądrego, który by to szaleństwo powstrzymał. Za chwilę ekoidioci zablokują budowę słupów elektrycznych, bo przy odrobinie pomysłowości można by je przerobić na wyciąg narciarski."
Zachęcamy do lektury bloga
