Kowalczyk dobiła rywalki: Biegłam na pół gwizdka
Justyna Kowalczyk dała w Oberhofie pokaz prawdziwej siły, a to i tak nie było wszystko, na co ją stać. - Ostatnie dwa kilometry w ogóle sobie odpuściłam, powiedziała liderka Tour de Ski w rozmowie z TVP1.
Druga na mecie Krista Latheenmaki straciła do Kowalczyk 27,5 sekundy. Jeszcze większą przewagę Polka miała nad zawsze niebezpiecznymi Marianną Longą, Aino-Kaisą Saarinen i Petrą Majdić.
Kowalczyk rozpędzała się z każdym kilometrem, choć dzień wcześniej zapowiadała, że nie przewiduje żadnej ucieczki. Sobotni bieg wszystko jednak zweryfikował.
- Tak mówiłam, bo nigdy nikomu nie udało się tu uciec. Ani Majdić w tamtym roku, ani Saarinen dwa lata temu. W tym roku mi się udało, pierwszy raz na Tour de Ski. Jestem bardzo zadowolona, że potrafiłam zrobić taką przewagę, cieszyła się Justyna Kowalczyk.
Wszystko poszło zgodnie z planem do tego stopnia, że Kowalczyk w pewnej chwili nie wiedziała, co ma robić. Jednak w grupie lepiej się biegnie. Tak za bardzo nie wiedziałam, co mam robić. Raz przyspieszałam, raz zwalniałam, ostatnie dwa kilometry w ogóle odpuściłam. Jeszcze przed nami parę dobrych dni, powiedziała polska królowa nart.
