Kowalczyk liderką Pucharu Świata
Justyna Kowalczyk w tym sezonie udowadnia, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Polka w mroźnej Moskwie wygrała sprint techniką dowolną i jest nową liderką Pucharu Świata! Tuż za naszą reprezentantom bieg ukończyły Rosjanki Natalia Korostielewa i Anastasia Dotsenko. Marit Bjoergen nie startowała.

- Na Łużnikach bardzo ważny będzie początek biegu, bo start jest bardzo wąski. Nie można się spóźnić o ułamek sekundy, mówił przed zawodami trener Aleksander Wierietelny. Polka finał rozpoczęła jednak z ostatniego miejsca. Lekko spóźniła start, ale stratę stopniowo odrabiała na trasie. Bardzo szybko przesunęła się na drugą pozycję, utrzymując tempo prowadzącej bieg Natalii Korostielewej.
Na całkowicie płaskiej trasie organizatorzy przewidzieli tylko trzy mostki, które miały urozmaicić rywalizację. Kowalczyk zaatakowała na ostatnim podbiegu, ale rywalki nie zamierzyły jej odpuścić. Do ataku przystąpiła sensacyjna zwyciężczyni kwalifikacji Jessica Diggins, lecz na mecie nie wytrzymała tempa pozostałych zawodniczek. Najmłodsza w finałowej stawce Amerykanka skończyła zawody na szóstym miejscu.
Kowalczyk do ostatnich centymetrów musiała walczyć o zwycięstwo z Korostielewą i Anastazją Dotsenko. Ostatecznie okazała się lepsza o przysłowiowy włos. Pierwsza z Rosjanek Korostielewa uzyskała ten sam czas, druga straciła 0,1 sekundy. To było 20. zwycięstwo w Pucharze Świata Kowalczyk, pierwsze w sprincie techniką dowolną.
Mimo niskiej temperatury, słupek rtęci oscylował wokół minus osiemnastu stopni Celsjusza, Polka dobrą formę pokazała już w kwalifikacjach. Pobiegła w nich spokojnie, kończąc eliminacje na piątym miejscu. Najlepsze czasy podopieczna Aleksandra Wierietelnego uzyskała zaś w biegach ćwierćfinałowych i półfinałowych. To właśnie z jej biegów za każdym razem awansowały dwie szczęśliwe przegrane, które musiały liczyć na czas.
