Kowalczyk znów straciła żółty plastron
Walka o Kryształową Kulę nabiera rumieńców. Justyna Kowalczyk pewnie wygrała dwie lotne premie, ale po piorunującym finiszu przegrała z Marit Bjoergen. Tym samym Norweżka została nową liderką Pucharu Świata. Polka traci do niej 12 punktów.
Przed biegiem trener Aleksander Wierietielny przewidywał: - Na pewno do przodu szybko ruszy Therese Johaug, bo ona zawsze chce szybko rozciągnąć stawkę. Za nią na pewno pójdzie Justyna, za ich plecami jak najdłużej będzie się wiozła Marit Bjoergen - tłumaczył Wierietielny.Doświadczony szkoleniowiec praktycznie przewidział scenariusz na sobotni bieg.
Norweżka zrobiła wszystko, aby zachować jak najwięcej sił na końcowe metry. Kilkakrotnie miała okazję nadawać tempo grupie, ale skrupulatnie z tego nie korzystała. Na prowadzeniu znajdowała się tylko podczas niewymagających wysiłku zjazdach oraz raz na stadionie. Nie próbowała też walczyć z mieszkanką Kasiny Wielkiej podczas lotnych finiszów.
Na 5,9 km i 10,9 km organizatorzy przewidzieli dwie premie punktowe. Za zwycięstwo można było zarobić 15 punktów. Druga zawodniczka otrzymywała ich o trzy mniej, a trzecia kończyła z dziesięciopunktowym dorobkiem. Klasyfikacja na każdej premii lotnej wyglądała podobnie. Polka atakowała na podbiegu i bez większych problemów zgarniała największy bonus. Bjoergen spokojnie wygrywała zaś z Johaug.
Właśnie ta trójka niemal od początku znajdowała się na prowadzeniu. Już przed pierwszym kilometrem filigranowa Norweżka razem z Kowalczyk rozerwała grupę główną, pozostawiając w czołówce tylko szesnaście zawodniczek. Cztery kilometry dalej trzy najlepsze zawodniczki nad rywalkami miały już ponad 7 sekund przewagi.
