Polscy kibice zaskoczyli Bjoergen
Obawy norweskich mediów okazały się bezpodstawne. Marit Bjoergen nie została przywitana przez polskich kibiców w Szklarskiej Porębie jak swego czasu Sven Hannawald w Harrachovie. Wręcz przeciwnie. Zdecydowana większość fanów powitała rywalkę Justyny Kowalczyk głośną owacją.

Gdy spiker zawodów przedstawił norweską biegaczkę przed ćwierćfinałowym biegiem, na trybunach rozległy się gromkie brawa. Marit uśmiechnęła się i wyraźnym gestem podziękowała za ciepłe powitanie. Buczący fani, będący zresztą w zdecydowanej mniejszości, byli niemal niesłyszalni.
- Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam tu przyjechać. Bardzo podoba mi się w Polsce - powiedziała po biegu Bjoergen.
Mimo nie najlepszego startu i dopiero piątego miejsca w swoim ćwierćfinale z ust Norweżki nie znikał szeroki uśmiech. Marit najwyraźniej odczuwała ulgę, że w Szklarskiej Porębie nie spotkała jej choćby najmniejsza nieprzyjemność. Trudno było również dostrzec jakieś nadzwyczajne środki, które miałyby towarzyszyć jej ochronie. Na szczęście polscy kibice stanęli na wysokości zadania, dzięki czemu Norweżka mogła skupić się wyłącznie na sportowym aspekcie pobytu w naszym kraju.
- Dziś nie zaprezentowałam się najlepiej. Jutro dam z siebie wszystko. Mam nadzieję, że będę miała dobre narty i uda mi się wskoczyć na podium. Postaram się wyprzedzić Justynę, ale czuję, że będzie jutro bardzo mocna - uważa Bjoergen, która walkę o miejsca premiowane awansem do półfinału przegrała w piątek przed ostatnim zakrętem.
- Na finiszu było zbyt ciasno. Nie potrafiłam skutecznie powalczyć o pozycję. Próbowałam jeszcze atakować na ostatnim wirażu, ale byłam zbyt daleko - dodała.
