Stubai: pasta na śniegu
Smak świeżego makaronu na wys. 2900 m n.p.m. Spaghetti bolognese, conchiglie, campanelle i penne con salmone. Czy to możliwe? Tak! Zamiast fast foodu (naprędce przygotowywanych dań w postaci frytek i wiener schnietzli) na Subaiu, w restauracji Eisgrat kubki smakowe skąpać można w czymś naprawdę dobrym.

Nazwa brzmi dość szumnie - "fabryka makaronu". Na miejscu zastajemy wydzieloną w części restauracyjnej przestrzeń i - bohaterkę dnia - maszynę, która jest w stanie stworzyć jedenaście rodzajów makaronu. Na co dzień produkuje się osiem różnych: od penne po spaghetti. Makaronów się nie suszy, by nie zatracić właściwej twardości. Wyjątek stanowią makarony do zup: trzeba je podsuszyć, by w ciepłym były odpowiednio twarde.
- W weekendy, gdy na trasach panuje spory ruch, dziennie sprzedaje się nawet 50 kg makaronu. W sezonie narciarze zjadają ok. 2 ton muszelek, świderków i wstążek, zdradza nam "makaronowe statystyki" David Kostner, szef restauracji Eisgrat.
Tajemnica smaku nie tkwi jednak tylko w "twardości". Składniki są równie ważne. Do wyrobu past stosowane są organiczne jaja, wysokiej jakości woda i mąka sprowadzana z Włoch (a dokładnie: mieszanka trzech rodzajów mąki).

Wszystko przyrządzane na naszych oczach, ze świeżych składników, bez "mrożonkowych" oszustw, co czyni Eisgrat miejscem dość wyjątkowym na kulinarnej mapie Alp.
Jeżeli jednak, zamiast stania z tacką w samoobsługowej restauracji macie ochotę na lunch przy stoliku nakrytym wykrochmalonym obrusem, wystarczy zejść piętro niżej. W restauracji Schaufelspitz (niewielkiej, z kilkoma stolikami) dostaniemy dania a la carte, wyborne wino i ciszę. Kulinarnie polecamy Stubai!


al/skionline.pl
