TEST: gogle Uvex downhill 2000 polavision pro
Na przełomie ostatnich lat Uvex wypuszczał na rynek kolejne modele gogli, w których (dzięki stosowaniu nowoczesnych technologii) szyby ściemniały i rozjaśniały się, w zależności od natężenia światła (Variomatic) lub niwelowały refleksy i poprawiały kontrast (Polavision). Gogle, które testowałem przez ostatnie tygodnie: Downhill 2000 polavision pro mają szyby, które w końcu łączą obydwie, wyżej wymienione cechy: skutecznie eliminują przykre, kłujące w oczy refleksy zmieniając je w łagodne promienie światła oraz dopasowują stopień przyciemnienia w zależności od natężenia promieni UV i aktualnych warunków pogodowych.

W tym tekście
Chcąc sprawdzić, jak faktycznie "działają" zastosowane w goglach technologie, jeździłem w nich zarówno przy ostrym słońcu, jak i w pochmurne dni, gdy sypał śnieg, a widoczność ograniczała mgła.
Konstrukcja i technologie
Kształtem i wyglądem Downhill 2000 polavision pro nawiązują do gogli Downhill z 1972 roku, w których Uvex po raz pierwszy zastosował szyby produkowane metodą wtryskową. Technologia ta umożliwiła w końcu produkcję szyb sferycznych o bardzo dobrej optyce. W tym samym modelu niemiecka firma po raz pierwszy zastosowała również powłokę zapobiegającą parowaniu szyb.

Szyba
Tegoroczny model posiada dwie połączone ze sobą sferyczne szyby, z których każda spełnia inną funkcję. W zewnętrznej producent wykorzystał Polavision (polaryzację), technologię, która filtruje i absorbuje rozproszone światło skutecznie eliminując rażące oko refleksy i zapewniając optymalną ochronę wzroku. Ponadto, w zewnętrznej szybie wykorzystano technologię Supravision chroniącą ją przed zarysowaniami i w 100 proc. przed negatywnym oddziaływaniem promieniowania UVA, UVB i UVC.
W wewnętrznej szybie zastosowano technologię Variomatic, dzięki której (w bardzo płynny sposób) ściemnia się lub rozjaśnia, w zależności od panujących warunków. Ponadto, od wewnętrznej strony szyba pokryta jest powłoką zapobiegającą parowaniu.

A jak zaawansowane technologie przełożyły się na praktyczne zastosowanie? Tak jak wspomniałem, testowałem gogle zarówno podczas słonecznych dni na lodowcach, jak i w paskudnej pogodzie, gdy padający "poziomo" śnieg mocno ograniczał widoczność.
Dość często spotykaną wadą podwójnych szyb jest (zwłaszcza przy słonecznej pogodzie) lustrzane odbicie (widzimy w szybach swoje oczy). W testowanym przeze mnie modelu efekt ten został całkowicie wyeliminowany.
Bez zarzutu jest również optyka. Dzięki wtryskowej technologii, szyby nie powodują zniekształceń i gwarantują doskonałą widoczność.


Jeżeli chodzi o polaryzację, doskonałym miejscem na sprawdzenie jak działa był lodowiec Kitzsteinhorn. Z racji na dodatnie temperatury, na topniejącym śniegu tworzyły się lodowe połacie, od których odbijały się promienie słońca. Gogle doskonale poradziły sobie z "kłującym" oczy światłem; przekonałem się o tym patrząc na lodowe "placki" z założonymi goglami i bez. Różnica była ogromna. Polaryzacja sprawia również, że jadąc po nierównym terenie dokładnie widzimy załamania, muldy i hopki, a trasa nie zlewa się w jednolitą, białą plamę.
Niewątpliwą zaletą dużych, sferycznych szyb jest również szerokie, nieograniczone po bokach pole widzenie. Naprawdę się sprawdza.

Wraz ze zmieniającym się w ciągu dnia światłem, "zadziałała" również wewnętrzna szyba. Technologia Variomatic faktycznie sprawia, że zmienia się stopień przyciemnienia lub rozjaśnienia szyb; proces ten jednak przebiega dość wolno i płynnie, nie należy więc liczyć, że wjeżdżając na nartach z nasłonecznej trasy w tunel, szyby błyskawicznie rozjaśnią się. Zgodnie z podawaną przez producenta skalą, szyba mieści się w zakresie S2 - S3, co oznacza, że może być używana zarówno w słoneczne, jak i pochmurne dni. Nie sprawdzi się jedynie podczas jazdy po zmroku, przy słabym sztucznym świetle.
Podczas jazdy przy mocno padającym śniegu i mgle, szyba równomiernie rozjaśniła się nie ograniczając dodatkowo widoczności.

Ramka
Gogle produkowane są w jednym rozmiarze. Jak sprawdziłem, pasują zarówno do męskich jak i damskich kasków. Bardzo dużą zaletą jest specyficzne połączenie szyby z wąską ramą, która nie ogranicza pola widzenia. Otwory wentylacyjne pokryte są oddychającą membraną zapobiegającą przedostawaniu się wilgoci i śniegu do wewnątrz gogli. W górnej części producent, na wzór modelu z lat 70. umieścił srebrne, niewielkie logo. Od wewnątrz rama wykończona jest gąbką pokrytą warstwą przyjemnego w dotyku weluru. Pomimo, że konstrukcja gogli jest dość sztywna, są na tyle dobrze wyprofilowane, że precyzyjnie przylegają do twarzy. Nie uciskają i nie przesuwają się.

Pasek
Czytając niedawno opinie na temat gogli Uvexa, spotkałem się z komentarzem, że większość z nich ma zbyt krótkie, nie obejmujące dużych kasków paski. Nie wiem, czy to faktyczna wada innych modeli, ale pasek w Downhill 2000 polavision pro jest na tyle długi, że po nałożeniu gogli na kask w rozmiarze XL pozostaje jeszcze kilka centymetrów zapasu. Zastosowana po wewnętrznej stronie warstwa silikonu zapobiega natomiast zsuwaniu lub przesuwaniu gogli.
Długość paska można łatwo i szybko regulować, nawet bez konieczności zdejmowania gogli.

Podsumowując, moim zdaniem Downhill 2000 polavision pro to dobra propozycja dla osób, które szukają jednych uniwersalnych i zapewniających doskonałą ochronę oczu gogli. Uvex z powodzeniem połączył kilka nowoczesnych technologii, które naprawdę sprawdzają się na stoku. Niestety, za wysoką jakość produktu trzeba zapłacić równie wysoką cenę. Gogle można nabyć w sklepie sportmix.pl za cenę 799 zł.
Czy warto? Oceńcie sami.
jc/skionline.pl
