TEST: Odlo na zimno, Evolution Greentec
Wstępu na temat wyższości bielizny termoaktywnej nad bawełnianymi barchankami czynić nie będę, bowiem temat ten na łamach naszego portalu, i nie tylko, zgłębiany był już wielokrotnie. Po co więc kolejne teksty, skoro każda koszulka, czy getry ze sztucznych włókien lepsze są od odzieży z surowców naturalnych? Otóż po to, żeby porównać jakość poszczególnych marek i wybrać te, które służyć nam będą najlepiej. Oczywiście, ocena poszczególnych modeli to rzecz niezwykle subiektywna, niemniej jednak, być może ułatwi Wam dobór odpowiedniej bielizny.

W tym tekście
Niniejszy test dedykuję zmarzluchom, którzy (choć nie stronią od aktywnego wypoczynku lub intensywnego treningu) często cierpią z powodu chłodu. Bielizna, którą wzięłam pod lupę (Evolution Greentec marki Odlo) należy do grupy warm, czyli ciepłej. Przypomnę, że w kolekcji szwajcarskiego producenta znajdziemy aż cztery kategorie pierwszej warstwy: od lekkiej i przewiewnej x-light i light, po ciepłą warm i bardzo ciepłą x-warm.

Działa, czy nie działa?
Choć wygląd i krój niewątpliwie są bardzo ważne przy doborze sportowej bielizny, podstawowym jej zadaniem jest jednak właściwie "działać", czyli chronić przed chłodem, odprowadzać wilgoć na zewnątrz, szybko schnąć i nie akumulować nieprzyjemnego zapachu potu. Gdy sporty uprawiamy w wyższych temperaturach, dodatkowo, pierwsza warstwa powinna jeszcze chłodzić, ale takiej bielizny na pewno nie będziemy szukać w grupie warm, tylko x-light lub light.
Wracamy zatem do testowanej Evolution Warm Greentec. Zakładając koszulkę po raz pierwszy, do zapewnień producenta, że bielizna jest ciepła, podeszłam z dystansem, bowiem materiał, z którego jest wykonana wcale nie jest gruby. W przeciwieństwie, np. do (nomen omen doskonałej) bielizny X-Bionica - jest miększy, mniej elastyczny (nie opina tak mocno ciała) i cieńszy.

Odlo testowałam w różnych warunkach, jeżdżąc na nartach w temperaturach od ok. 0°C do -10°C. W zależności od temperatury zakładałam tylko bardzo cienką puchówkę, lub drugą warstwę i wspomniana puchówkę. Obiektywnie przyznać muszę, że bielizna zdecydowanie bardziej nadaje się na mroźną pogodę, niż "marcową" aurę. Fakt, że bardzo dobrze odprowadza wilgoć, szybko schnie i jest bardzo miła dla ciała (znaczy, "nie gryzie"), niemniej jednak, przy słonecznej, bezwietrznej pogodzie, było mi w niej za ciepło.

Leży, czy nie leży
Jak wspomniałam, Evolution Warm Greentec Odlo nie jest bardzo elastyczna i nie przylega ściśle do ciała. Można to zinterpretować jako plus, bo jest bardzo wygodna w użyciu (nie krępuje i nie ogranicza ruchów), ale również jako minus; getry w pasie nie mają dopasowanego ściągacza, lecz "falbankują się" nieco, więc żeby dolne odzienie nie zsuwało się z pupy trzeba zawiązywać wciągniętą tasiemkę. Biorąc pod uwagę, że jeżdżąc na nartach, wizytę w toalecie zazwyczaj odwlekamy do ostatniego momentu, rozplątywanie tasiemki może okazać się dość stresującym zadaniem. Przetestowałam. Jeżeli chodzi o długość, getry w rozmiarze S pasują na 170 cm wzrostu.

Koszulka dobrze leży. Jest wystarczająco długa (nie wysuwa się ze spodni); odpowiednią długość mają również rękawy. Jedynym, małym mankamentem jest wykończenie wokół szyi. W trakcie użytkowania koszulka nieco "podjeżdża" do góry i wykończenie odstaje od ciała; nie jest to jednak mankament, który znacząco wpłynąłby na ocenę bielizny.

Z czego jest zrobiona?
Podstawowy powód, dla którego bieliznę przeznaczoną do uprawiania sportów wykonuje się z włókien syntetycznych jest oczywisty. Materiał taki szybciej schnie, odprowadza wilgoć i nie akumuluje zapachów. Jest jednak jeszcze drugi aspekt, a mianowicie ochrona środowiska naturalnego. Bielizna Evolution Warm Greentec powstała w 100 proc. z włókna poliestrowego pochodzącego z recyklingu. Sam proces produkcji przebiega tak, że zużycie wody i energii, oraz emisja CO₂ są ograniczone do absolutnego minimum. To samo dotyczy barwników i chemikaliów.

Skład
Bielizna Evolution Warm Greentec w 100 proc. pochodzi z poliestru wykorzystanego w procesie recyclingu. Brawo.
ah/ skionline.pl
