Rzadko się odzywam przy tego rodzaju zapytaniach, ale tu nie mogłem się oprzeć pokusie.
Jaki dylemat?
Po prostu kup spodnie narciarskie!!!
W zasadzie są dwa kryteria:
1. Czy są wygodne.
2. Czy Mi się podobają.
Koniec.
Co do punktu pierwszego, to po prostu przymierz i pochodź po sklepie.
Zrób parę przysiadów, zobaczysz czy cię gdzieś nie uwierają itp.
Co do drugiego punktu to tu ci nie pomogę - "rzecz gustu".
I w zasadzie tyle w temacie.
Te wszystkie zagadnienia pseudo techniczne są po prostu zupełnie nieistotne.
Kordury, kevlary, Gore-teki i temu podobne bajery są zupełnie nieważne.
Jak się przewrócisz w kałużę wody do i tak się zmoczysz.
Jak leje jak z cebra to i tak zmokniesz, bo woda się wleje każdym możliwym "otworem".
Jak będzie duży mróz to ubierz przysłowiowe "spodnioki" (kalesony).
Nie róbmy z zakupu "gaci" problemu egzystencjalnego.
Od siebie dodam, że pierwsze spodnie "techniczne" na narty kupiłem z ALPINUSA w roku 1998 wtedy chyba za 500 stów (w tych latach to było kupa szmalu).
Służyły Mi do roku 2009, membrana rozpadła się w roku 2004.
Wzmocnienia przy butach pociachałem krawędziami równo.
Jakoś mi to nie przeszkadzało.
Teraz kupiłem znacznie tańsze (150zł) i jeździłem dwa sezony.
Na razie "działają".
Jakoś nigdy nie przemokły, wzmocnienia na buty są pocięte normalnie.
Po prostu - zwykłe spodnie normalnie użytkowane.
Pozdrawiam i życzę udanych i co najważniejsze szybkich zakupów.
Szkoda życia i pieniędzy na takie rozterki.