Tak jak wspominalem powoli niespiesznie zmierzam w strone Europy.Pingwiny zostaly na poludniu i teraz czas na Brazylijskie slonce i sambe. Madre de Deus-wyspa Bogow.Nie wymagajacy ci bogowie tutaj :eek:.Jedna wielka favela(ale jest kafejka z netem).Fakt,ze nie jestem w turystycznej czesci i tam pewnie wyglada to inaczej. Ale tu jest prawdziwie.Cachaca,limonki i demerara tanie.Jakos to bedzie:biggrin: To straszne ile czlowiek musi wycierpiec,zeby znow mogl pojezdzic na nartach:wink:u
Ale spoko nie ma powodu do zazdrosci.Wszystko prawie tak jak w Dabkach,Ustroniu czy Ustce:tongue:
Pozdrawiam