Witam!
Chcę Wam coś powiedzieć
Dzisiaj pierwszy raz wybrałem się na narty. Pomyślałem, skoro stok jest tak blisko, to dlaczego ja jeszcze nie potrafię jeździć? Więc przeczytałem jeden poradnik, i wyruszyłem po sprzęt, w wypożyczalni, bardzo miły pan, pokazał mi, jak zrobić pług, jak się szybko rozpędzić. Jako iż jestem człowiekiem odważnym, że tak powiem, to od razu ruszyłem. Na początku, pierwsze 20 min, ciągle się wywracałem, jednak później, zacząłem bezproblemowo zjeżdżać z szybką prędkością. Jeśli chodzi o hamowanie, to robiłem to pługiem. Jednak później przy bardziej stromym odcinku pług, już nie dawał szans wyhamowania. Podeszłem do pani, która stała obok, i zapytałem, jak dać sobie z tym radę, pani życzliwa pokazała mi, jak skręcić na tyle ostro, żeby wyhamować. Jeszcze dobrze tego nie potrafię, jednak myślę, że w piątek powoli wyczuję "o co kaman". Jak na razie jestem oczarowany narciarstwem, i mimo spędzonych na stoku 5 godzinach i bolących łydkach, nie zamierzam przestawać. Jeden "gadatliwy" pan z Gliwic, bardzo chwalił mnie, i mówił, że jest w szoku, jak człowiek, który pierwszy raz ma na nogach narty, może już zjeżdżać bez żadnych "dzwonów". Może jest to spowodowane tym, że już wcześniej łapałem dużo równowagi jeżdżąc na deskorolce?
Jestem bardzo "podjarany" narciarstwem.
Pozdrawiam,
Freaked10