Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

gosiamilo

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez gosiamilo

  1. Wypadek Janek - mój synek, był na obozie narciarskim w Krynicy, w ostatni dzień pobytu przydarzył mu sie ten wypadek ( sobota , 5 luty ) . Jechał jako ostatni w grupie dzieci, wszystkie dzieciaki były ubrane w żółte odblaskowe kamizelki. Jaś zgubił kijek, zatrzymał się i podchodził po kijek . Ten chłopak jechał z góry na desce snowboardowej i wjechał w Jasia. Nie byliśmy przy wypadku syna, to jest relacja instruktora. Chłopak zatrzymał się , na stoku był z mamą , mama bardzo płakała. Instruktor zabezpieczył Jasia na stoku i wezwał GOPR, nie wziął namiarów na tego chłopca. Jak przyjechał GOPR - to tych ludzi już nie było. Pytałam w GOPR - nie ma tego chłopca wpisanego w karcie wypadku, rozmawiałam z ratownikiem który udzielał pomocy Jasiowi - powiedział, że przyjechali ok 10 - 15 minut od wypadku i że tego chłopca już nie było na stoku. Dzwoniłam do stacji narciarskiej na Słotwinach - Azoty, owszem pamiętają wypadek ale nie wiedzą to wjechał w syna. Jaś ma złamaną kość udową z przemieszczeniem, 2 dni leżał na wyciągu, w poniedziałek go operowali, na szczęście wszystko poszło dobrze, - jest bardzo dzielnym chłopcem, nie płacze nie histeryzuje. Po wyjściu ze szpitala, będzie chodził o kulach przez około 8 - 12 tygodni , z tydzień będzie miał ściągnięte szwy, za pół roku będzie miał wyjęte śruby z nogi, teraz jeszcze ciężko powiedzieć na czym będzie polegała jego rehabilitacja . Tak długie leczenie oznacza, że będzie musiał mieć indywidualny tok nauczania w szkole, będzie musiał zrezygnować z wielu rzeczy które go cieszą ( trenował judo i piłkę nożną ) Mówi, że jak wyzdrowieje to nadal będzie jeździł na nartach, nie żałuje że pojechał na obóz, mówi że taki wypadek mógł sie przydarzyć każdemu. Chciałabym podkreślić, że absolutnie nie zamierzamy prowadzić żadnej vendetty. Nie chcemy też sądzić się z tymi ludźmi. Mamy mieszane uczucia - rozumiemy, że mogą sie bać, że będziemy ich skarżyć o odszkodowanie. Ale jeśli ten chłapak ma około 16 lat, tzn. że jest uczniem , na pewno ma polisę OC, która mogłabyby pokryć koszty rehabilitacji. Absolutnie nie rozumiemy, że nie zadzwonili, nie zapytali, nie zainteresowali się czy dziecko żyje, co się z nim stało, jak poważne ma urazy. Gdyby mój syn wjechał i innego dzieciaka - sumienie nie pozwoliło by mi tak zrobić.
  2. Jestem mamą 7 latka, który miał w sobotę 5 lutego wypadek na stoku Azoty. Niestety nie mam danych snowboardzisty, który udeżył w mojego synka. Jeśli, ktoś z Was widział ten wypadek i zna tego 16 - latka, to bardzo prosze żeby dał znać na adres : [email protected].
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...