Witam
Ostatnio odwiedziłem giełde narciarska w celu sprzedaży starych butów i przy okazji oglądałem sprzęt. Ale zaraz jaką giełde toż to Sodoma i Gomora była w jednym ;-). Im dalej się zapuszczałem w czeluści tym więcej zła widziałem w około:-). Moje stare buty rossignola (warte ze 240zł jeszcze) oddałem za połowę ceny!! Zresztą każdy sprzedawca dawał mi coraz to lepsze propozycje: 50zł, 80zł znów 60zł ;-). No trudno. Za to przy oglądaniu nart ile sie nasłuchałem od sprzedawców rozmawiających z klientami (czyt. ofiarami)
o tym jakie to są świetne narty i że oczywiście nadają się dla pana/pani
(miałem właściwie niezły ubaw czasem). Najbardziej mi się spodobały stoiska ze sprzętem "świeżo" przywiezionym z austriackich wypożyczalni - te narty wyglądały jakbym miały się rozpaść zaraz po wręczeniu sprzedawcy tych kilku banknotów na które zostały wycenione.! Jedyny pozytywny aspekt to to że widziałem kilka nowych produktów o niższej cenie niż sklepowa(tylko o troche innej nazwie np Sceneo 300 Lxi czy jakoś tak nie znam się)
I właśnie dlatego nigdy już nie pójde na giełde, a stary sprzęt będe oddawał zaprzyjaźnionemu księdzu, który organizuje wyjazdy zimowe dla dzieci z parafii ;-) (serio! zawsze się znajdzie ktoś kto się z niego ucieszy).
No ewentualnie do swojej zasady:
"wybierz w Ski-teamie i kup w jakimś innym sklepie"
dodam "albo na giełdzie jeśli się skończą się adresy sklepów" ;-)
pozdrawiam
Łukasz