racja, z tym się zgodzę... jeśli o mnie chodzi to towarzysze z jedną deską mi nie przeszkadzają, wkurza mnie tylko, albo aż, ta niefrasobliwość, posiadówy na środku trasy najczęściej w kilkuosobowych grupkach i nierzadko hałas jaki towarzyszy wylansowanym deskarzom. Sam jeżdżę od pięciu lat na desce (wcześniej narty) i obserwuje co się dzieje wokół, a dzieje się wiele, i pozwolę sobie stwierdzić, że tyle samo grzeszków jest po stronie snb jak i ski.