Witam wszystkich (to mój 1. wpis :happy:)
Ze starszą córką (8 lat skończyła w grudniu) jeżdżę 3. sezon (a właściwie 2. pełny, 2 lata temu byliśmy tylko 2 razy). Na początku uczyłem ją sam stania na nartach, pługu... Następnym razem oddałem ją instruktorowi, później znów ja z nią jeździłem kilka razy i znów była na godzinę u instruktora.
Na ten sezon kupiłem jej narty Salomony 120 cm (wzrost około 130cm), bo do tej pory miała takie zwykłe proste, bez talii. W tym sezonie byliśmy 5 razy, do tej pory jeździliśmy na oślej łączce (Klepki w Wiśle-Malince - po przeciwnej stronie Cieńkowa).
Ostatnim razem wyglądało to tak tak:
[video=youtube;ijf34jXPJjE]
4. wyjazd pojechaliśmy na Nową Osadę. Jak się okazało moje obawy o umiejętności córki były bezpodstawne :-). Radziła sobie całkiem całkiem, a wręcz zauważyłem cwaniactwo. Mogłem za nią wołać, tłumaczyć, że wolniej itd. ale samo skończyło się przy trzecim przejeździe, gdy zaliczyła solidniejszą glebę. Nic się nie stało, ale chyba dało do myślenia, bo zaczęła jeździć rozważniej.
5. raz wziąłem ją na Palenicę w Ustroniu i radziła sobie całkiem dobrze, wg mnie robi postępy:
[video=youtube;l0LkUBDYlM4]
Ja jestem totalnym amatorem, nigdy nie szkoliłem się profesjonalnie, a na nartach nie pamiętam kiedy uczyłem się - po prostu jeżdżę „od zawsze”, nie boję się zbytnio prędkości, technicznie nie wiem, bo się nie widziałem, ale gleby trafiają się.
Dlatego mam pytanie do Was - po tym co zobaczyliście co ja mogę przekazać córce, by jeździła lepiej? I jak nauczyć ją ostrego hamowania, bo w tym jest problem, a nie wiem jak jej wytłumaczyć technikę takiego hamowania.
No i jak przekonać i nauczyć, by nie jeździła tak szeroko.
A.. jeszcze jedno przypomniało mi się - ma jeździć z kijkami czy bez? Od samego początku jeździ bez. Z resztą ja w tym sezonie też zacząłem jeździć bez kijków.
Z góry dziękuję za porady i pozdrawiam.