jestem właśnie na kupnie butów, mam co prawda 2 pary ale jedne to juniorskie cholewiaczki a drugie są twarde z wyszą cholewką do wiadomych celów. Mój problem polega na tym że nie da ( tzn da się ale...) w nich jeździc 10 godzin pod rząd z przerwami na podchodzenie itp poprostu nie do tego je stworzono. tak więc wchodze ostatnoo przy okazji do jednego sklepu oglądam najpierw narty potem pochodze do butów wybieram interesującą mnie pare i ide do sprzedawcy aby zapytać o interesujący mnie numer jakież było moje zaskoczenie gdy pan grzecznie wyciągną mi z ręki buta mówiąc że to nie bo to but męski i idzie do półki z butami . początkowo chciłam protestować ale zaciekawiło mnie co mi zaproponuje. zanim zdąrzyłam się odezwać miałam w ręce jakiegoś sofcika nie powiem bardzo ładny ale nie mam pojęcia co miałabym z nim zrobić. Pan najwyraźniej zobaczył moją dziwną minę i z triumfem w głosie podał mi buta tylno wejściowego mówić że jest najodpowiedniajszy dla kobiety wygodny lekki i wogle.... w całym tym procesie pan ani raz nie zpytał co mnie interesuje!!!