29 grudnia zaliczyłem SMR
Wcześniej weekend 14-17 grudnia okazał się niewypałem, niby pogoda, niby testy, ale z obserwacji wniosek, że SMR nie był gotowy. Brak sztucznego naśnieżania w momentach, gdy temperatura spadała poniżej zera, była nie do wytłumaczenia. Pogoda tylko dała wymówkę.
Parking na 700 samochodów był zamknięty, gdy stanęło na nim tyle samochodów, że zajęło 90% miejsc. Widać to było doskonale z górnej wypożyczalni. Czemu zabrakło osób, które dopilnowałyby 100 % wykorzystania miejsc?
Wypożyczalnia, którą zaliczyłem całkowity pozytyw, sprawnie fachowo, na liczbę osób w kolejce nie można mieć wpływu, czynne 3 z 4 stanowisk, ok.
Skipass sezonowy chodził bez zarzutu, podobnie jednodniowe zakupione dzień wcześniej, ok. Dlaczego inni mieli problemy? Fakt, że raz w Solisku natrafiłem na bramkę z ciągłym napisem proszę przejść.
Ilość osób nie powinna dziwić. Zainteresowanie duże. Organizatorzy nie przeszkadzali w jeździe naśnieżaniem, dlaczego? Wg mnie to naganne zachowanie. Czyżby minimalizm w postaci przygotowania tras wzdłuż nowych wyciągów? Można rozładować tłok przygotowując trasy wzdłuż orczyków, szczególnie dla fanów starego SON-u. Nawet tzw. siódemka od połowy trasy nie była naśnieżana, mimo że była zamknięta. Stąd ocena dla osoby, która za to odpowiada w SMR, może być tylko jedna – do zwolnienia. Chyba, że o czymś nie wiemy, jak np. za mały przydział mocy do naśnieżania? Wcale nie dziwi mnie ocena jednej osoby w kolejce do gondoli po godzinie czternastej: „jakość przygotowania tras, jak na górze 10 i na dole 3 była tragiczna, poprzedni właściciele takie warunki określiliby jako nie nadające się do jazdy”.
Jak dla mnie, osoby, która od dziesięciu lat broni Szczyrku wśród znajomych, to uważam, że jest zmiana. Tylko czy na lepsze?