jarek Napisano 4 Styczeń 2006 Zgłoszenie Share Napisano 4 Styczeń 2006 Spotkaliscie sie moze z czyms takim ?, nawet posmarowanym nartom moze sie cos takiego zdarzyc, przy intensywnej jezdzie ptex przy krawedziach robi sie troche bialawy ... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Japoński Napisano 4 Styczeń 2006 Zgłoszenie Share Napisano 4 Styczeń 2006 Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) To nie przypalenie...:-) To wyjałowienie ślizgu - przy intensywnej jeżdzie po prostu szybciej zużywa się smar. Zawsze w pierwszej kolejności u dynamicznie jeżdżącej osoby ma to miejsce przy krawędziach, a u kapelucha na środku ślizgu. Nartki trzeba smarować codziennie, czasami nawet może się zdażyć że 2 razy dziennie. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
keen Napisano 12 Styczeń 2006 Zgłoszenie Share Napisano 12 Styczeń 2006 Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) Jarku a jak smarujesz nartki, może tu popełniasz błąd. Jeżeli szybkie wyjałowienie ślizgu ma też miejsce na niekoniecznie betonowym stoku to podejrzewam, co może być na rzeczy. Pzdr. Keen Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jarek Napisano 12 Styczeń 2006 Autor Zgłoszenie Share Napisano 12 Styczeń 2006 Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) po angielsku to sie okresla "burn" tworzy sie przy krawedziach (lub jak Japonski stwierdzil na srodku u kapeluchow ale to chyba jak nie smaruja) jest to efekt tarcia narty o snieg, slizg robi sie taki bialawy, nawet jak smarujeszcz codziennie moze sie to zdarzyc, ToKo ma np specjalna twarda parafine w proszku do zapobiegania temu zjawisku, ale ja robie cos innego, co jakis czas napuszczam slizgi smarem molibdenowym i jest spoko Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
keen Napisano 13 Styczeń 2006 Zgłoszenie Share Napisano 13 Styczeń 2006 Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) Ślizg narty w powiększeniu wygląda jak gąbka, tzn. jest porowaty. Z przyczyn oczywistych do ostrzenia nartę w imadle mocujemy żeby nawet nie drgnęła. Jeżeli w takim samym naprężeniu deski zaczniesz ją smarować i będzie ona mocno wgięta to pory zoli w miejscu największego wygięcia nie otworzą się dostatecznie na smar i nie będzie on mógł porządnie wniknąć do środka ślizgu. Smutne jest, że narta potrzebuje kilku dobrych tzn. cienkich warstw smaru, czyli: smarowanie i szczotkowanie i dalej jak piosence Kory. Jak mogłem Ci pomóc to się cieszę a sprawę rozpoznasz na stoku, bo przy takich minusach musi być betonik. Keen :-) Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jarek Napisano 13 Styczeń 2006 Autor Zgłoszenie Share Napisano 13 Styczeń 2006 Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) przyznam ze ciekawa teoria na temat wygiecia, ale czemu smutek ... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
keen Napisano 13 Styczeń 2006 Zgłoszenie Share Napisano 13 Styczeń 2006 Przepalenia slizgu (albo cos w tym rodzalu) Ano temu, że jak masz kogoś bliskiego, co niestety odczuwa różnicę pomiędzy zrobioną nartą a nieprzygotowaną, to masz cały wieczorek w piwnicy. A ja oprócz lubej mam dwie pociechy i jakoś tak mi głupio przygotować nam deski a smykom nie. Na trzeźwo to wymaga dużo samozaparcia, ale da się zrobić tylko ten czas i dlatego smutek. keen Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi