Świętuj z nami 30 lat
Sport

MŚ: Nicole Hosp, Austriacy mają w końcu złoto

Åre, Szwecja (13 lutego 2007). Dzięki bezbłędnemu drugiemu przejazdowi na trasie slalomu giganta Nicole Hosp zdobyła dla Austrii pierwszy złoty medal Mistrzostw Świata od czasu, kiedy w lutym 2003 w St. Moritz Michaela Dorfmeister triumfowała w super gigancie. Wszystkie 11 złotych medali mistrzostw, zdobytych potem czy to w Santa Catarina, czy jak dotąd w Åre, trafiało albo do Chorwatki Janicy Kostelic, albo Szwedki Anji Paerson.

Nicole Hosp fot. Voelkl
Nicole Hosp fot. Voelkl
W tym tekście

Hosp, która od zawodów w Kranjskiej Gorze pozostaje liderką Pucharu Świata w slalomie gigancie, w pierwszym przejeździe, zdominowanym przez Amerykankę, Julię Mancuso, była czwarta. Ostatecznie o 0.85 sek. pobiła doskonale zapowiadającą się Szwedkę, Marię Pietilae Holmner, a o 0.97 sek. Włoszkę Denise Karbon.

Miejsce tuż za podium zajęła druga najlepsza zawodniczka wieczornego przejazdu, Michaela Kirchgasser. Od brązowego medalu dzieliło ją 0.18 sek. O kilka setnych sekundy za nią uplasowała się ostatecznie Mancuso, aktualna mistrzyni olimpijska w slalomie gigancie, której strata do zwyciężczyni wyniosła prawie półtorej sekundy. Bardzo trudny technicznie drugi przejazd pogrzebał medalowe szanse i innych faworytek: Genevieve Simard z Quebecu i Czeszki Sarki Zahrobskiej.

Simard, która podczas ubiegłorocznych finałów PŚ w Åre była druga, wtorkowe zawody ukończyła dopiero na 10. pozycji. Czwarta tydzień temu w kombinacji Zahrobska, tym razem znalazła się na odległym 12. miejscu.

Paerson znów bardzo szybka

Anja Paerson bardzo chciała po raz kolejny znaleźć się na podium. Po pierwszym przejeździe siódma, drugi rozpoczęła rewelacyjnie: w górnym odcinku trasy miała najlepszy międzyczas, pojechała o 0.65 sek szybciej, niż Denise Karbon. Niestety, zaliczyła upadek i wypadła z trasy.

Gdyby nie to, pochodząca z miejscowości Taernaby Szwedka, od zeszłego tygodnia niepokonana w Åre, miałaby szansę na świetny, medalowy finisz. Potem jednak i tak okazało się, że dużo szybsza była Hosp.

"Starałam się jak mogłam i było naprawdę dobrze, ale zrobiłam ten głupi błąd i upadłam. Szkoda, bo szło mi naprawdę dobrze i to było najważniejsze. W pierwszym przejeździe miałam problemy i nie mogłam jakoś złapać rytmu. Ale i tak bawiłam się świetnie. Naprawdę szkoda, bo mogłabym się dziś cieszyć z kolejnego dobrego przejazdu w slalomie gigancie", mówiła później reporterom Anja.

Złoto dla liderki Pucharu Świata

Hosp, znana specjalistka od slalomu giganta, w przeciągu ostatnich kilku sezonów stała się bardzo wszechstronną zawodniczką. W zeszłym roku w Åre, podczas finałów PŚ zwyciężyła na trasie super giganta. W ubiegłą niedzielę zdobyła brązowy medal w zjeździe, co w tej konkurencji jest jak dotąd jej największym osiągnięciem.

"Jestem naprawdę szczęśliwa. Ten wynik bardzo mnie podbudował. 4. miejsce w super gigancie i 6. w kombinacji trochę mnie rozczarowały, ale dziś rano czułam się pewnie. Lubię taki śnieg. Można pojechać agresywnie. Pierwszy przejazd był dobry. Cieszyłam się z czwartego miejsca, bo cała uwaga skoncentrowana była na liderkach."- mówiła po zawodach Hosp.

"Mogłam idealnie przygotować się do drugiego przejazdu i pojechać tak, jak chciałam. Dałam z siebie wszystko, wiedząc, ile świetnych zawodniczek depcze mi po piętach o ułamki sekund. Jestem strasznie szczęśliwa i dumna, że zostałam dziś mistrzynią świata. To był mój cel. Wiem, że ludzie zaczęli się już trochę denerwować, ale nasz team ma za sobą naprawdę solidny trening przed tymi mistrzostwami i jak dotąd w tym sezonie sporo sukcesów na koncie."

Maria chciała zabłysnąć

Szwedka Maria Pietilae-Holmner, była mistrzyni świata juniorek, swoim świetnym występem ożywiła tłumy zgromadzone na widowni. Ta 20-letnia zawodniczka miała już tej zimy kilka bardzo obiecujących startów, m.in. 5. miejsce w pierwszym w tym sezonie slalomie gigancie rozegranym w Aspen. "Byłam bardzo zadowolona z pierwszego przejazdu i potem starałam się z całych sił obronić tę dobrą lokatę, ale nie spodziewałam się tego wspaniałego medalu. O miejsce na podium walczyło tyle fantastycznych zawodniczek."- mówiła z przejęciem o swoim sukcesie pochodząca z Umea Szwedka, która na nartach nauczyła się jeździć na wzgórzu za rodzinnym domem, o czym również wspomniała: "Zjazd z tamtej górki trwał tylko kilka sekund, ale była to pyszna zabawa."

"W tym sezonie nasz team jest bardzo mocny. Po fantastycznych sukcesach Anji Paerson w ostatnich dniach ja również chciałam zabłysnąć. Teraz mam nadzieję zakwalifikować się do slalomu i wystąpić w niedzielę w drużynowych zawodach, gdzie również będziemy walczyć o zwycięstwo."

Karbon nie miała nic do stracenia

Denise Karbon, niezapomnianej triumfatorce z Alta Badia sprzed trzech lat, zdobyty we wtorkowy wieczór medal (drugi medal mistrzostw świata w jej karierze) pozwolił na słodki rewanż. W 2003 roku w St.Moritz Włoszka była druga, tuż za Anją Paerson, ale w sierpniu 2004 doznała ciężkiej kontuzji kolana. "Zerwałam więzadła krzyżowe i przez długi czas borykałam się ze skutkami tej kontuzji. Potrzebowałam dwóch lat, by na nowo wpaść w rytm i odzyskać pewność jazdy. Latem zeszłego roku zmieniłam narty i w pierwszych dwóch slalomach gigantach w tym sezonie było całkiem nieźle. Potem przyszło to wspaniałe 3. miejsce w Cortina d’Ampezzo w zeszłym miesiącu. Wiedziałam, że mistrzostwa w Åre to moja duża szansa. Bałam się tylko, że zaprzepaściłam wszystko tym pierwszym słabym przejazdem i dopiero 12. czasem."

"Tak naprawdę nie miałam nic do stracenia, więc postawiłam wszystko na jedną kartę. Czułam, że jestem szybka. To było uczucie podobne do tego, co czułam w St. Moritz w 2003. W pierwszym przejeździe zbyt dużo myślałam o torze jazdy i o prędkości. W drugim: po prostu pojechałam."

"Marzyło mi się 6. miejsce, bo bardzo chciałam wziąć udział w ceremonii wręczenia nagród. Nie spodziewałam się jednak medalu! To cudowna niespodzianka: dla mnie i dla całego naszego zespołu. Teraz wiem, że znów mogę wygrywać!"

Na piątek zaplanowany został slalom kobiet. Hosp z całą pewnością będzie chciała powalczyć o kolejny medal. Podobnie zresztą jak jej koleżanka z zespołu, najlepsza w tej konkurencji w obecnym sezonie Marlies Schild, która slalom wygrywała w tym roku już pięciokrotnie. Szwedzi mogą z całą pewnością liczyć na Therese Borssen, jedyną zawodniczkę, której w tegorocznym PŚ udało się pokonać w slalomie Schild. Pewne jest, że "nie odpuści" również Anja Paerson, której ostatni upadek wcale nie pozbawił motywacji.

Alpejskie Mistrzostwa Świata, gigant, kobiety, Are, 13.02.2007
Poz.ZawodnikKrajWynik
1.Nicole HospAustria2:31.72
2.Maria Pietilae-HolmnerSzwecja2:32.57
3.Denise KarbonWłochy2:32.69
4.Michaela KirchgasserAustria2:32.87
5.Julia MancusoUSA2:32.96
6.Kathrin HoelzlNiemcy2:33.02

Manuele Lang
Opracowanie: Joanna Wrona / skionline.pl

Dodaj skionline.pl do ekranu

iPhone i iPad Safari

  1. Stuknij Udostępnij (w nowszym Safari najpierw „•••”).
  2. Przewiń listę i wybierz „Do ekranu początkowego”.
  3. Stuknij „Dodaj”.

W innych przeglądarkach na iPhonie ta sama opcja jest w menu Udostępnij.

Więcej o aplikacji