Val d’Isere. Udany weekend dla alpejczyków z teamu Rossignola
Wielką niespodziankę sprawił francuski alpejczyk. Gauthier de Tessières zajmując 3. miejsce w trudnym gigancie, który w ostatni weekend rozegrano na trasie w Val d’Isere. Z udanego startu i 2. miejsca w piątkowej super kombinacji cieszył się także inny Francuz - Jean-Baptiste Grange.

27-letni Gauthier w Alpejskim Pucharze Świata nie jest nowicjuszem. W Val d’Isere po raz pierwszy ścigał się równe 7 lat temu, ale przez cały okres swej alpejskiej kariery, w zawodach zaliczanych do Alpejskiego Pucharu Świata nie wspiął się wyżej niż na 15. miejsce. Po porannym przejeździe Francuz zajmował dopiero 30. lokatę, jednak w drugiej serii - korzystając z bardzo dobrych warunków na trasie i słonecznej pogody - przeskoczył aż 27 rywali, by po raz pierwszy w życiu "wjechać" na podium Pucharu Świata.
- Miałem trochę szczęścia rozpoczynając drugą serię, ale (z drugiej strony) walczyłem naprawdę ciężko, więc myślę, że zasłużyłem na 3. miejsce. To moje pierwsze podium w Pucharze Świata i na dodatek wywalczone we Francji! - powiedział szczęśliwy Tessières. - Ten sukces jest dla mnie niezwykle ważny i jest też nagrodą za wytrwałość i ciężką pracę po kontuzji kolana, której doznałem w marcu 2007 roku. W zeszłym sezonie musiałem startować w Pucharze Europy, by wywalczyć awans do Pucharu Świata. Był to bardzo ciężki, ale i motywujący okres w moim życiu.
- Niesamowitym uczuciem jest świętować pierwszy, tak duży sukces w Pucharze Świata we własnym kraju i przed własną publicznością! Teraz czekam już tylko na luty, gdy znów - mam nadzieję - będzie mi dane walczyć tu o miejsce na podium!
Inny zawodnik z teamu Rossignola - Jean Baptiste Grange może pochwalić się równie udanym startem w Val d’Isere. W super kombinacji, którą przeniesiono z Beaver Creek do Val d’Isere, Grange wywalczył 2. miejsce! Dla francuskiego alpejczyka było to już drugie w tym sezonie miejsce na podium (pierwszy raz stanął na najwyższym stopniu podium po slalomie w fińskim Levi).
- Dobrze się stało, że powróciłem do Val d’Isere w tak dobrym stylu. Mogę powiedzieć, że odbiłem się po nieudanym zeszłorocznym starcie w super kombinacji. Źle wspominam upadek, który przydarzył mi się na tej trasie w zeszłym roku, więc bardzo zależało mi, żeby tym razem poradzić sobie z trasą lepiej. Po startach w Ameryce wszyscy jesteśmy trochę przemęczeni; nie jestem w idealnej formie, ale przecież w walce o podium, trzeba było dać z siebie wszystko!
- Początek super giganta poszedł mi bardzo dobrze, choć trochę zaskoczył mnie rodzaj śniegu. Bardzo agresywny, trudno sobie było poradzić. W dolnej części, choć jechałem bardzo skoncentrowany, nie ustrzegłem się kilku błędów. Niemniej jednak, przejazd super giganta uważam za bardzo udany. Slalom, niestety, rozgrywany był późnym popołudniem; wszyscy byliśmy już mocno zmęczeni. W takich warunkach trudno zachować wewnętrzny spokój i koncentrację. Co więcej, była bardzo słaba widoczność i (ponownie) trudny śnieg.
Źródło: Rossignol / skionline.pl
