Polowanie na narciarzy
Szusujący na Kasprowym będą obserwowani. 500 zł mandatu to kara za jazdę poza trasą. Straż Tatrzańskiego Parku Narodowego będzie w tym roku wyjątkowo dokładnie kontrolować to, co w sezonie zimowym dzieje się w rejonie Kasprowego Wierchu - informuje Gazeta Krakowska

Chodzi o narciarzy, którzy mimo wyraźnego zakazu będą jeździć poza wytyczonymi trasami. Wciąż bowiem, pomimo oznakowania tras tyczkami i chorągiewkami, znajdują się amatorzy jazdy
na nieprzygotowanych stokach. [...]
- Zrobiono to przy pomocy tyczek i specjalnych taśm - mówi dyrektor Skawiński. - Chcemy w ten sposób zdyscyplinować tzw. freerajdowców, czyli tych których nudzi jazda na przygotowanej trasie
i chcą zakosztować mocniejszych wrażeń na świeżym śniegu. Widać to zarówno u snowboardzistów, jak u narciarzy. Zapowiadamy więc, że będziemy surowo karać tych, którzy łamiąc przepisy będą schodzić z trasy.
Przyrodnicy tłumaczą, że chodzi o ochronę przyrody. Trasy narciarskie są tak przygotowane, aby narciarze nie niszczyli podłoża roślinno-glebowego. Poza tymi trasami człowiek może wyrządzić ogromne zniszczenia.
- Chodzi nam też o kozice, które zimą, walcząc o przetrwanie, nie powinny być płoszone przez narciarzy - tłumaczy Skawiński. - Chodzi również o cietrzewia, a na wiosnę o świstaki.
Narciarzy na Kasprowym Wierchu pilnować będą mieszane patrole straży parku, policji i straży granicznej. Niezdyscyplinowani będą mogli dostać mandat w wysokości nawet do 500 zł. Park będzie również kontrolował nartostrady z Kasprowego do Kuźnic i sprawdzał czy narciarze nie podchodzą w górę.
To bowiem naraża zjeżdżających w dół na poważne wypadki. Niestety, subkultura freestylowców
na pewno nie będzie łatwe do opanowania.
Więcej w Gazecie Krakowskiej
