Sikora siódmy w biegu bez brązowego medalu
Tomasz Sikora bez drugiego w karierze medalu olimpijskiego. W nielubianym przez siebie biegu indywidualnym na 20 km Polak był siódmy. Na szczęście tym samym Sikora awansował do biegu ze startu wspólnego na 15 km i w niedzielę w swojej koronnej konkurencji będzie bronił srebrnego medalu z Turynu.
Polski biathlonista mimo wszystko powinien być zadowolony z tego startu. Patrząc tylko na czas biegu, Tomasz Sikora był trzeci. Szybsi na trasie byli od niego tylko Christoph Sumann i król biathlonu Ole Einar Bjoerndalen.
Sikora wyraźnie zwalniał na strzelnicy. Mierzył długo, ale na pierwszych dwóch strzelaniach ta taktyka pozwalała tylko na cztery celne strzały. Przez te dwa pudła Sikora plasował się dopiero w czwartej dziesiątce. Poprawił się na dwóch ostatnich strzelaniach. Strzelał bezbłędnie i na dodatek utrzymał tempo biegu. Na mecie stracił do złotego medalu 1.21, ale przez drugie 10 km i tak odrobił 50 sekund. Gdyby nie pudło... Sikora mógł się nawet pokusić o zwycięstwo. Drugi z Polaków Łukasz Szczurek był 59.
- Nie poszło tak, jak to sobie wyobrażałem. To strzelanie nie było "moje". Więcej było w tym emocji niż normalnej pracy. Mimo tego wiedziałem, że mogę walczyć jeszcze o medale. Niestety, po drugim pudle, zdawałem sobie sprawę, że o podium będzie bardzo ciężko. Potem było najważniejsze, by zakwalifikować się do biegu ze startu wspólnego. Skomentował wicemistrz olimpijski z Turynu.
Sikora w czwartek na trasę wybiegł jako pierwszy. Nie było to najlepsze dla niego rozwiązanie. - Nie poradziłem sobie z tym. Bardzo ciężko startować z takim numerkiem, zwłaszcza wtedy, gdy jest to bieg dla kogoś najważniejszy. A taki był dla mnie - ocenił.
Biegł toczył się pod dyktando Norwegów. Walka o złoto miała się rozegrać pomiędzy Bjoerndalenem a młodszym rodakiem Emilem Hegle Svendsenem. I tak rzeczywiście było.
Biegł toczył się pod dyktando Norwegów. Walka o złoto miała się rozegrać pomiędzy Bjoerndalenem a młodszym rodakiem Emilem Hegle Svendsenem. I tak rzeczywiście było. Bjoerndalen zaliczył dwa pudła, Svendsen pomylił się tylko raz. Ten jeden błąd kosztował króla biathlonu złoty medal. Bjoerndalen biegł do ostatnich metrów fenomenalnie, ale 9 s straty na ostatnim strzelaniu okazało się nie do odrobienia.
Nieoczekiwanie we wszystko wmieszał się Siergiej Nowikow. Białorusin długo był niezauważany przez realizatora transmisji telewizyjnej, ale w końcu kamery wychwyciły Białorusina, który w pewnym momencie wyprzedzał nawet faworyzowanych Norwegów! Na finiszu Nowikow rzucił się do dramatycznego ataku na medal. Stracił szansę na złoto, ale srebro wciąż było w jego zasięgu. Przy ogłuszającym dopingu publiczności Białorusin wpadł na metę dokładnie z takim samym czasem jak utytułowany Bjoerndalen! Obaj stracili do Svendsena 9,5 s i obaj wywalczyli srebrne medale. Najniższy stopień na podium pozostał nieobsadzony.
Tylko jeden biathlonista zasłużył na miano bohatera biegu bardziej niż Nowikow. To Nikołaj Krugłow, który do trzeciego strzelania był na medalowej pozycji. Wtedy Rosjaninowi pękła szelka w karabinie! Krugłow mógł się załamać, ale zacisnął zęby, chwycił karabin w dłoń i pomknął dalej. Na ostatnim strzelaniu udało mu się podmienić karabin, nie dał się wytrącić z równowagi i znów był bezbłędny. W obliczu takiego pecha Rosjanin na medal nie miał żadnych szans, ale niesamowicie ambitną postawą wywalczył jedenaste miejsce i przepustkę do niedzielnego biegu.
Wyniki biegu na 20 km
1. Emil Hegle Svendsen (Norwegia) 48.22,5 (1 karna minuta)
2. Sergiej Nowikow (Białoruś) strata 9,5 (0)
2. Ole Einar Bjoerndalen (Norwegia) 9,5 (2)
4. Jewgienij Ustiugow (Rosja) 49,3 (1)
5. Pavol Hurajt(Słowacja) 1.16,5 (1)
6. Simon Eder (Austria) 1.19,2 (2)
7. Tomasz Sikora (Polska) 1.21,3 (2)
8. Christoph Sumann (Austria) 1.42,4 (3)
9. Daniel Mesotitsch (Austria) 2.09,5 (2)
10. Michael Greis (Niemcy) 2.15,1 (2)
59. Łukasz Szczurek (Polska) 6.14,2 (3)
