Świętuj z nami 30 lat
Sport

Powrót JB Grange’a w wielkim stylu. Zwycięstwo w Levi

Wystarczyło zaledwie 11 miesięcy, by Grange’a po zerwaniu więzadeł w Beaver Creek powrócił w pełnej formie! Alpejczyk z Valloire zabłysnął talentem pokonując dwóch medalistów z Vancouver i odnosząc spektakularne zwycięstwo w slalomie rozegranym w ostatnią niedzielę w fińskim Levi.

JB Grange fot. Rossignol
JB Grange fot. Rossignol

Koszulka z siódmym numerem startowym wydaje się być dla Grange’a szczęśliwa, bowiem już kilkukrotnie z tym właśnie numerem stawał na pucharowym podium. Zawody rozpoczęły się dla Francuza bardzo pomyślnie. W porannym przejeździe Jean Babtiste wykręcił najlepszy czas. W popołudniowej serii był również najszybszy, pewnie "wjeżdżając" na najwyższy stopień podium. 6-krotny triumfator slalomów zaliczanych do klasyfikacji Alpejskiego Pucharu Świata był poruszony tak udanym powrotem na "białą arenę".

- Naprawdę wzruszyłem się słuchając Marsylianki! To z pewnością jedno z ważniejszych zwycięstw! - komentował szczęśliwy Grange.

- Jestem szczęśliwy, bo udany powrót zawdzięczam bardzo ciężkiej pracy. Chciałem znów wygrywać, a w przygotowania włożyłem mnóstwo wysiłku. Myślę jednak, że po pechowym zeszłym sezonie należy mi się trochę radości.

- Przed przyjazdem do Finlandii miałem dobre przeczucia. Całkiem dobrze poszło mi w pierwszych zawodach sezonu w Soelden; w slalomie, jednak wszystko się może zdarzyć.

Tym razem, nie tak jak w Austrii, od razu złapałem rytm. Jechałem płynnie i pewnie, dlatego udało mi się złożyć dwa dobre przejazdy. Zwłaszcza na górze miałem świetne czucie nart. Sądzę, że był to jeden z najlepszych slalomów w moim wykonaniu.

- Drugi przejazd poszedł mi naprawdę gładko. Nie stresowałem się, czułem się bardzo pewnie, co pomogło mi utrzymać idealny rytm od początku do końca. - mówił Grange, który na narty powrócił 26. czerwca w Val d’Isere.

Jak zauważył Jean Baptise, to kolejne zwycięstwo w zawodach, w których już w pierwszym przejeździe wykręca najlepszy czas!

- To jakiś zabawny omen, ale mam nadzieję wygrywać również zawody bez presji, że muszę być najszybszy już w pierwszej serii. Niemniej jednak, muszę przyznać, że powrót w tak dobrej formie i w tak krótkim czasie jest dla mnie wielkim sukcesem. Teraz już wiem, na czym stoję! Nie jestem pewien, czy dziś jestem w lepszej kondycji niż przed kontuzją, lecz widać, że nie zmarnowałem "przymusowego" urlopu.

Bolesne chwile za mną…
- Oczywiście nie było łatwo siedzieć na wózku i oglądać zawody w telewizji. Ciężka była również długa rehabilitacja, postanowiłem jednak wykorzystać ten czas na przemyślenia i plany dotyczące mnie i mojej sportowej kariery. Miałem chwile zawahania, ale teraz naprawdę cieszę się z powrotu. Zwycięstwo w takiej chwili ma dla mnie wyjątkowy smak. Wielka radość ogarnęła mnie już na mecie!

- Nie chcę składać jeszcze deklaracji na wyrost, ale chciałbym osiągać dobre wyniki również w gigancie. Będę startował w Beaver Creek - pechowym dla mnie miejscu, gdzie w zeszłym roku doznałem kontuzji.

- Najbardziej czekam na starty w Val d’Isere, gdzie (w czerwonej koszulce lidera) będę mógł ścigać się na oczach własnej publiczności.

Po kilku dniach odpoczynku i krótkim treningu, JB udaje się do Stanów, gdzie weźmie udział w niektórych z rozgrywanych konkurencji zaliczanych do serii NOR-Am. Później próba sił w gigancie na stoku w Beaver Creek. Rendez-vous, którego nie można przegapić!

AH skionline.pl / Rossignol

Podyskutuj o tym na forum

Dodaj skionline.pl do ekranu

iPhone i iPad Safari

  1. Stuknij Udostępnij (w nowszym Safari najpierw „•••”).
  2. Przewiń listę i wybierz „Do ekranu początkowego”.
  3. Stuknij „Dodaj”.

W innych przeglądarkach na iPhonie ta sama opcja jest w menu Udostępnij.

Więcej o aplikacji