Trener Sikory: Tomek cierpiał na mecie
Pierwszy dzień rywalizacji w Hochfilzen nie był dla Polaków udany. Tradycyjnie najlepszą lokatę zajął Tomasz Sikora, mimo że wciąż walczy ze skutkami żołądkowego zatrucia. Na ostatnim okrążeniu zupełnie opadł z sił, powiedział serwisowi eurosport.pl trener reprezentacji, Jon Arne Enevoldsen.
Z Jonem Arne Enevoldsenem, trenerem biathlonowej reprezentacji Polski, rozmawiał Bartosz Rainka.
Od pucharowych zawodów w Oestersund Tomasz Sikora nie może pozbyć się żołądkowych dolegliwości. W którym momencie dotarła do was wiadomość, że woda w szwedzkiej miejscowości nie nadaje się do spożycia?
Tener Sikory: Tomek chory - Biathlon - Hochfilzen
JON ARNE ENEVOLDSEN: Do Oestersund dotarliśmy w piątek (pięć dni przed pierwszymi zawodami, przyp. red.), mniej więcej w połowie dnia. Nikt z nas nie wiedział wówczas, że woda w szwedzkiej miejscowości jest zanieczyszczona. Wiadomość na ten temat lokalne media przekazały dopiero wieczorem. To był wielki pech. Gdyby Tomek przyjechał do Szwecji pół dnia później, uniknąłby choroby.
Czy istniała jakakolwiek szansa uniknięcia kontaktu z zatrutą wodą?
Żadna. O obecności bakterii w wodzie dowiedzieliśmy się dopiero wieczorem. One mogły przeniknąć do organizmu nawet podczas mycia zębów czy kąpieli pod prysznicem. Tymczasem w Szwecji wszyscy piją wodę z kranu. W tym kraju to jest absolutnie normalne. Nie moglibyśmy spodziewać się, że niebezpieczeństwo będzie czyhać na nas właśnie w kranach.
