Kowalczyk puka do bram historii (video)
Polka nie miała sobie równych w biegu na 10 km techniką klasyczną. Nie dość, że pewnie wygrała, to powiększyła przewagę w klasyfikacji generalnej. Druga Marianna Longa ma już do niej ponad dwie minuty straty. Polka może zostać pierwszą zawodniczką w historii, która wygra Tour de Ski dwa razy z rzędu
Tour de Ski zakończy się jutro. Zawodniczki czeka morderczy podbieg na Alpe Cermis. Po dzisiejszym biegu już tylko jakaś katastrofa może pozbawić Kowalczyk końcowego zwycięstwa.
Nie dość, że Polka najlepiej sobie radzi w tak trudnych warunkach, to jeszcze ma ogromną przewagę nad pozostałymi rywalkami. Druga w klasyfikacji generalnej Marianna Longa traci do niej 2.08,3, a trzecia Arianna Folis 2.33.
W dzisiejszym biegu na 10 km techniką klasyczną Polka wystartowała bardzo mocno. Już na pierwszym kilometrze wspólnie z Norweżką Johaug odskoczyła reszcie stawki. I tak było przez całą rywalizację. W kluczowych momentach na lotnych premiach Kowalczyk wyprzedzała Norweżkę i zgarniała bonifikaty w postaci dodatkowych sekund. W końcówce nasza wspaniała narciarka podkręciła tempo i samotnie wpadła na linię mety.
Po biegu Polka zaplanowała jeszcze trening na podbiegu pod Alpe Cermis, gdzie przyjdzie jej jutro rywalizować o zwycięstwo w całym cyklu. Dzięki temu Justyna będzie miała okazję zapoznać się z trasą.
Trochę o trasie niedzielnego biegu. Organizatorzy bardzo intensywnie przygotowywali ją już od piątku. Zadbano o wcześniejsze umieszczenie tyczek, między którymi przyjdzie biegać zawodniczkom. Przez całą piątkowo-sobotnią noc jeździły po niej ratraki. Odcinek już w piątek był nieczynny dla narciarzy alpejskich. U niektórych wywoływało to niezadowolenie. Zamiast zjechać na nartach ze stoków Alpe Cermis aż do samochodu, wszyscy zmuszeni byli zjeżdżać na sam dół kolejką gondolową.
