Dramat Kowalczyk! Czemu cofnęła nogę?!
Niestety! Justyny Kowalczyk zabraknie w półfinałach sprintów w Szklarskiej Porębie. Polka chyba za wcześnie uwierzyła, że zapewniła sobie awans. Na finiszu cofnęła nogę i zabrakło kilku centymetrów...
Dla Kowalczyk występ w pierwszej w historii imprezie Pucharu Świata w Polsce był najważniejszym po Tour de Ski startem w tym sezonie. Piątkowych sprintów nie zaliczy jednak do udanych. Po przeciętnych kwalifikacjach Polka w dramatycznych okolicznościach odpadła w ćwierćfinale.
Kowalczyk startowała w tym biegu razem ze swoją największą rywalką do zdobycia Kryształowej Kuli - Marit Bjoergen. Polka praktycznie na całej trasie znajdowała się w czołówce, kontrolując wydarzenia. Kiedy panie wbiegły na ostatnią prostą wydawało się, że spełni się optymalny scenariusz dla naszej "Królowej Śniegu": do półfinałów awansuje Kowalczyk, a Bjoergen zakończy rywalizację w tej fazie zawodów. To pozwoliłoby odrobić dużą część strat do liderującej wciąż w klasyfikacji generalnej Norweżki.
Problemy przyszły na ostatnich metrach. Najpierw Kowalczyk dała się wyprzedzić Kikkan Randall, a po zaciętej walce na "kresce" uległa także Katrin Zeller. Początkowo wydawało się (co zarejestrowały pierwsze pomiary), że Polka zajęła drugie miejsce. Po chwili fotofinisz nie pozostawił jednak złudzeń - Kowalczyk przegrała z Niemką o kilka centymetrów. Powtórki pokazują jak na dłoni, że nasza mistrzyni ułamek sekundy za wcześnie zrobiła wykrok i w ostatniej chwili musiała cofnąć nogę.
