Kowalczyk straciła żółty plastron liderki
Nie tak miał wyglądać bieg na 10 km techniką dowolną pań w mroźnym Rybińsku. Justyna Kowalczyk nie tylko nie zdołała przeszkodzić Marit Bjoergen w 50. zwycięstwie w Pucharze Świata, ale straciła też plastron lidera. Polka ukończyła bieg dopiero na siódmym miejscu.
Po udanych zawodach w Moskwie Kowalczyk awansowała na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a nad swoją najgroźniejszą rywalką Marit Bjoergen miała 38 punktów przewagi. Zawody odbywały się przy kilkunastostopniowym mrozie, ale Polka na każdym kroku podkreślała, że to specjalnie jej nie przeszkadza. Miała też trochę czasu na odpoczynek i jeszcze lepsze zapoznanie się z trasą, bo zaraz po biegu w Moskwie udała się do położonego w obwodzie jarosławskim Rybińska. - Trasy w Rybińsku ogólnie nie są wymagające. To szybkie i dość proste trasy. Nie trzeba spędzić na nich wiele czasu by dobrze je poznać - tłumaczył trener Aleksander Wierietielny.
Jej najgroźniejsza rywalka Marit Bjoergen do Rosji przyjechała prosto z Norwegii, gdzie w ostatnich dniach regenerowała siły. Był to jej pierwszy start w mieście położonym nad Wołgą. Wierietielny przekonywał, że to nie powinno mieć jednak większego znaczenia. Niestety miał rację.
Do 4 km przed metą wszystko układało się po myśli mieszkanki Kasiny Wielkiej. Polka kontrolowała tempo grupy, utrzymując się za plecami prowadzących bieg zawodniczek. Na prowadzenie wysunęła się w połowie dystansu. Mocniejszymi odepchnięciami kijków rozbiła główną grupę, pozostawiając na czele dziewięć zawodniczek.
