Okiem trenera: Justynie zabrakło kilogramów
Zdaniem Aleksandra Wierietielnego trasa piątkowego sprintu w Szklarskiej Porębie nie mogła odpowiadać Justynie Kowalczyk. Wysoka i szczupła Polka nie była w stanie włączyć się do walki o najwyższe lokaty. - W takich warunkach dziewczyna musi być dobrze zbudowana - zauważył szkoleniowiec.
Na 1598-metrowej rundzie różnica wzniesień wynosiła 30 metrów, a na największym podbiegu do pokonania było 15 metrów przewyższenia. Miejscami trasa była również bardzo oblodzona. "Klepisko" - tak ją określiła po biegu sama Justyna Kowalczyk.
- W takich warunkach dziewczyna musi być dobrze zbudowana, mocna w udach, wręcz przysadzista. Ta trasa nie była dobra dla tak wysokiej i szczupłej dziewczyny jak Justyna. Nie jesteśmy szczęśliwi, ale to sport: raz się wygrywa, a raz przegrywa - powiedział Aleksander Wierietielny.
- Na finiszu Justyna mogła mocniej pociągnąć stopę. Wyglądało to, jakby stopę cofnęła. Z kolei Niemka poszła dobrym szpagatem. Zabrakło dwóch centymetrów. Trudno - dodał trener polskiej biegaczki.
