Szalony pomysł obozu Kowalczyk. Zaryzykowali wszystko!!!
- Było naprawdę niesamowicie, wzruszała się Justyna Kowalczyk na mecie biegu na 10 km stylem klasycznym w Szklarskiej Porębie.
- Zaczęło się w nocy. Bardzo to wszystko przeżywałam, prawie nie spałam. Potem mieliśmy kłopoty ze smarowaniem z nart. Takie warunki, jak były dzisiaj, były najgorsze dla stylu klasycznego. Wybraliśmy wariant bez smaru, ale żeby to wybrać, trzeba było zaryzykować - zdradziła polska mistrzyni.
- Nie dałam ponieść się emocjom. To dla mnie wielki zaszczyt tu wygrywać i startować w Polsce. Od dwóch dni tylko płaczę. Naprawdę niewiele osób jest w stanie zrozumieć, jak daleką drogę przeszłam i jaki to dla mnie zaszczyt tu startować. Dziękuję organizatorom, że pomogli spełnić mi moje marzenie. Nie umniejszając złotu olimpijskiemu, to chyba najpiękniejszy dzień w moim życiu. Żółta koszulka? Nie jest dla mnie tak ważna, ale to miły dodatek, wisienka na torcie - cieszyła się Justyna Kowalczyk.
