Teraz przed Stochem i resztą ekipy coś w rodzaju TCS
Za Kamilem Stochem weekend pełen wrażeń. Nasz najlepszy skoczek w drugim konkursie w Predazzo po raz piąty w karierze triumfował w zawodach Pucharu Świata, ucierając nosa wielkiemu Gregorowi Schlierenzauerowi. Teraz przed Kamilem kilka spokojniejszych dni.
Po powrocie z Sapporo Stoch starał się odpocząć i naładować akumulatory, jednak okazało się, że miał na to za mało czasu. - Zmęczenie po Sapporo dało mi się dzisiaj trochę we znaki, mówił 25-letni skoczek po sobotnim konkursie w Predazzo, w którym uplasował się na siódmym miejscu.
Z Włoch Kamil pojechał prosto do rodzinnego Zębu, gdzie nareszcie będzie mógł się wyciszyć i dojść do siebie po kilkunastu intensywnych dniach.
- Zależy mi na tym, aby teraz odpocząć. Przed nami ciężka przeprawa, czyli Team Tour. Pięć konkursów dzień po dniu. To będzie coś w rodzaju Turnieju Czterech Skoczni. Trzeba się przed tym zrelaksować, nabrać siły i z pozytywnym nastawieniem tam pojechać, wyjaśnił eurosport.pl lider kadry dowodzonej przez trenera Łukasza Kruczka.
Reszta zespołu od razu weźmie się do roboty. - W poniedziałek jadę do Wisły na treningi imitacyjne, aby chociaż po części wyeliminować błędy, które tutaj się pojawiały, powiedział Piotr Żyła, który w Predazzo nie powiększył swojego dorobku punktowego.
- Od Zakopanego nie oddaliśmy żadnego skoku treningowego, więc czas to nadrobić. We wtorek mamy trening motoryczny, a w środę spotykamy się na skoczni w Wiśle, zdradził trener Łukasz Kruczek, który na najbliższe konkursy powoła tą samą czwórkę, która skakała we Włoszech. Nie wiadomo jeszcze, czy zostanie wykorzystana kwota, jaka przysługuje naszej reprezentacji, czyli sześć miejsc.
