Kolejny dramat Kowalczyk w Drammen!
Trzeci rok z rzędu najlepsza polska biegaczka miała pecha w tej norweskiej miejscowości. Justyna Kowalczyk przewróciła się w finale sprintu techniką klasyczną. Wygrała liderka Pucharu Świata Marit Bjoergen. W dwóch poprzednich sezonach Polka za każdym razem traciła szanse po złamaniu kijka.

W tym sezonie w sprincie techniką klasyczną rywalizowano wcześniej czterokrotnie. W listopadzie w Kuusamo narciarkę z Kasiny Wielkiej sklasyfikowano na 13. miejscu, ale w Sylwestra w trzecim etapie prestiżowego Tour de Ski i trzy tygodnie później w estońskiej miejscowości Otepaeae była już najlepsza. Ostatnie zmagania w tej konkurencji odbyły się w niedzielę w Lahti. Polka zajęła trzecią lokatę, a wygrała rewelacyjna Bjoergen.
Drammen to niezbyt fortunne miejsce dla Kowalczyk. Dwa lata temu po kolizji z Bjoergen upadła i złamała kijek w finale, a w ubiegłym sezonie w sprincie techniką łyżwą w ćwierćfinale na jednym z podbiegów Finka Pirjo Muranen wpadła na Polkę, przez co mieszkanka Kasiny Wielkiej musiała opuścić trasę.
Piątkowa rywalizacja w mieście oddalonym o 41 km od Oslo, tradycyjnie rozpoczęła się od eliminacji. Nasza mistrzyni, podobnie jak w Lahti, przegrała w nich jedynie z Bjoergen. Tym razem jednak straciła do Norweżki o wiele mniej niż w Finlandii.
W 1/4 finału podopieczna Aleksandra Wierietielnego zgodnie z planem nie miała sobie równych. Jedynie tuż po starcie znajdowała się za dwoma rywalkami, ale po kilkunastu metrach znalazła się na prowadzeniu, którego nie oddała do samego końca. Podobnie wyglądał półfinał. Justyna szybko wypracowała sobie bezpieczną przewagę i linię mety pewnie minęła na pierwszym miejscu.
