Nie było źle, ale Sikora do masówki się nie załapał
To najprawdopodobniej był ostatni indywidualny bieg Tomasza Sikory w mistrzostwach świata! Nasz najlepszy biathlonista na 20 km trasie w Ruhpolding zajął 37. miejsce i stracił szanse, na znalezienie się w biegu masowym. Zawody niespodziewanie wygrał Jakov Fak.

Polak wcześniej startował w dwóch biegach. W sprincie zajął 54. miejsce, a podczas rozgrywanego dzień później biegu pościgowego awansował o trzy pozycje, mimo że pokonał aż pięć karnych rund.
Sikora do znalezienia się w biegu masowym, który kończy indywidualne zmagania biathlonistów, potrzebował bardzo dobrego wyniku w biegu indywidualnym na 20 km. Nasz najlepszy biathlonista zdecydował się na start dopiero z 134. numerem startowym, choć cała czołówka na trasie pojawiła się na początku zawodów. Polak liczył na nagłą zmianę warunków atmosferycznych, przede wszystkim mróz, który ułatwiłby mu bieg. Niestety dla Sikory warunki na trasie dla wszystkich zawodników były niemal identyczne, a nagłe ochłodzenie nie nastąpiło.
Były mistrz świata z Anterselvy rozpoczął spokojnie. Już na pierwszym pomiarze czasu tracąc do najlepszych ponad 20 sekund. Jego strata stopniowo rosła, choć na strzelnicy Polak wypadł przyzwoicie. Nie trafił 1 z 20 strzałów, dzięki czemu skończył rywalizację na 37. pozycji. Nawet bez karnej minuty nie znalazłby się jednak w gronie 25 najlepszych zawodników tego biegu.
Pozostali Polacy spisali się słabiej. Krzysztof Pływaczyk (2 minuty kary) ukończył rywalizację na 54. miejscu, Adam Kwak był (2 min kary) był 73., a Łukasz Szczurek (3 karne minuty) 79.
