Mimo,że polemika z Tobą wnosi do tematu tyle co rozmowa głuchego z niemym,spróbuję raz jeszcze.
Zatem:
1.Albo nie rozumiesz o czym czytasz i co jest treścią tematu(może to być spowodowane zaniedbaniami we wczesnych latach edukacji),
2.Albo czytasz wybiórczo( może jakaś niezrozumiała dla mnie wrażliwość na słowo pampers powoduje,że Twój wzrok i umysł ogniskują się wyłącznie na tej części mojej wypowiedzi).
3.Albo kieruje Tobą po prostu niechęć do mojej osoby,do czego masz absolutne prawo.
Dlatego powtórzę raz jeszcze(pominę słowo pampers na wszelki wypadek).To co mnie spotkało nie jest wynikiem żadnego urazu,wypadku czy też incydentu na stoku.To składowa wielu przyczyn,które przez wiele lat doprowadziły do takiego a nie innego stanu.I błędy jakie zdarzało mi się popełniać nie maja tu nic do rzeczy.Po za tym uważam,że to żaden wstyd je popełniać.Sztuką jest się do nich przyznać i wyciągać odpowiednie wnioski.
I właśnie dzięki tym błędom i wnioskom wbrew temu co sugerujesz,bezpieczne i pewne a jednocześnie szybkie dotarcie na dół,nie jest dla mnie żadnym godnym chwalenia się osiągnięciem.Nieskromnie wręcz powiem,że to norma, a nie łut szczęścia.Może gdybyś nie skupiał się na jednym wyrwanym z kontekstu zdaniu i w okół niego budował swoje moralizatorskie i całkowicie zbędne wypowiedzi dostrzegł byś to wcześniej.
Jeżeli jednak zamierzasz kontynuować dyskusje w tym tonie to zapraszam na priva.