Johnny prosił, więc krótka relacja z ostatniego kajakowania (szkoda, Maćku, że terminy się nie zgrały - bo pewnie bym Cię wyciągnął )
Termin spływu: 09.10 lipiec 2011.
Trasa: Pilica - odcinek, Białobrzegi - Warka, ok 35km wodą.
Nocleg: http://www.splywypilica.pl/, organizator kajaków i transportu.
Załoga: 13 Chopa, 7 kajaków.
Koszt: 100zł za osobę (nocleg w domkach 4 osobowych + jeden materac), wynajem kajaków na dwa dni, wszelakie transporty.
Dzień Pierwszy:Przybywamy na miejsce o godzinie 10. Zostawiamy bagaże, kwaterujemy się, pakujemy podręczne bagaże i jedziemy z miejscowości Biała Góra (tu jest nasza Baza) busem do Białobrzeg gdzie zaczynamy spływ.
Odcinek pierwszego dnia to ok 24 km wodą.
Pogoda wyśmienita, humory dopisują, rzeka oraz otaczająca przyroda - niesamowita.
Płyniemy sobie leniwie opalając twarze w pięknym słoneczku.
Jest cieplutko, wręcz upalnie.
Trasę pokonujemy w kilka godzin - po drodze robimy sobie dwie przerwy przybijając do brzegu na pięknych piaszczystych plażach.
Pływamy w pław, łowimy rybki - dobrze się bawimy.
Późnym popołudniem dopływamy do naszego Ośrodka (jeden kajak zbłądził - dopływa do Warki skąd organizowana jest ewakuacja :eek:).
Wieczorem grill, pogaduchy przy piwku, odpoczynek - w nocy impreza taneczna na przypadkowym Wieczorze Panieńskim ...13 Chłopa... dziewczynom spadło jak z nieba
Dzień drugi:Pobudka o 9. Śniadanko na terenie Estancii. Rozmowy na temat pięknych polskich Dziewczyn...
Pogarsza się pogoda. W oddali widać nadciągającą Burzę.
Drugi odcinek mimo wyraźnie niekorzystnych warunków decyduje się przepłynąć 3 kajaki (w tym mój).
Mamy nadzieję, że 11km zdążymy zrobić uciekając nadchodzącemu deszczowi.
Nadzieja - doskonale wiecie czyją matką jest...
Na 3km łapie nas potężna nawałnica. Niestety nasze kajaki znajdują się na odcinku leśnym rzeki z bardzo wysoką skarpą - nie ma jak dobić do brzegu.
Podpływamy do wysokiej burty, łapiemy się korzeni drzew i ok 1,5h czekamy aż przejdzie.
Sytuacja jest ekstremalna - ściana wody z góry + potężne wyładowania. Później po przybiciu do ośrodka dowiadujemy się od innych ekip będących na wodzie, że błyskawice uderzały w rzekę...:eek:
Mimo, że niektórzy z nas mają ciuchy przeciwdeszczowe - jesteśmy przemoczeni do suchej nitki.
Przestaje padać - odpływamy.
Wszyscy przemarznięci wiosłują ochoczo.
Ten przepiękny odcinek Pilicy pokonujemy w iście ekspresowym tempie.
Kończymy spływ na plaży w miejscowości Warka - czekając na transport stoimy znowu w strugach deszczu - nadciąga druga burza, której apogeum nadchodzi w czasie naszej podróży do aut.
Wracamy do domów przedzierając się przez polne drogi w lesie pełne błota i kałuż (nie ma innego dojazdu do Białej Góry) - na koniec również dreszczyk emocji
Podsumowując:
"Przygoda, przygoda...każdej chwili szkoda..."
PS. Zdjęć niestety nie mam przez gapiostwo i rozładowany telefon