Narty - skionline.pl
Jump to content

marboru

Registered VIP Users
  • Content Count

    5,689
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    485

marboru last won the day on October 19

marboru had the most liked content!

Community Reputation

17,766 Excellent

1 Follower

About marboru

  • Rank
    Weteran
  • Birthday 04/22/1975

Personal Information

  • Imię
    Mariusz
  • Miejscowość
    Radom
  • About me
    Amator narciarstwa

Ski equipment

  • Narty marka
    Salomon X-Race SL 165, Stockli Laser GS 180
  • Buty marka
    Salomon X-Max 120
  • Gogle
    Kask firmy Kask

Skills

  • Styl jazdy
    ...na dwóch nogach...czasami na jednej...
  • Poziom umiejętności
    1

Recent Profile Visitors

32,041 profile views
  1. Dwa jednodniowe wypady, to zdecydowanie San Martino di Castorozza i San Pellegrino. Świetne trasy...a widokowo? Cóż - popatrz jeszcze raz na moje zdjęcia i klip.
  2. Stówka w jesiennych barwach Grzechem byłoby nie wykorzystać takiej pięknej pogody. Słoneczko, ciepło, a mamy już 19 października To są w takiej aurze pewnie rowerowe ostatki - ostatki na krótko. W spodenkach i letniej koszulce. My grzechów nie lubimy, więc postanowiliśmy się pokręcić w poszukiwaniu jesieni. Turystyczna stówka we dwoje. Generalnie bez celu, bez konkretnego miejsca przeznaczenia. Szukaliśmy pięknych barw i liści... Kolory znalazłem ja A liście Paula Mówi, że to jeszcze nie śnieg, ale było bardzo fajnie Wszystkie pory roku są piękne...ale jesień, gdy jest słońce i drzewa mienią się tysiącem barw potrafi zachwycić! Drzewa zrzucają szaty...a inne rośliny jeszcze kwitną Cisza, spokój i tylko szum gum! Cudnie Walczymy! Ja walczę o 7000 km w sezonie, a Paula o 4000 km - jak tak dalej będzie wyglądała pogoda, to jest duża szansa na osiągnięcie takich wyników! Z rowerowym pozdrowieniem marboru i Paula
  3. Na razie 78 kg i nie schodzę niżej - teraz na jesieni zdecydowanie mniej treningów 75 kg zaatakuję w przyszłym roku. Spokojnie bym zszedł do tych 75 kg...no ale Mitku ja podobnie jak Ty. Lubię niezdrowo zjeść i trzy piwka też mi się zdarza wypić jednego dnia - więcej raczej nie. Generalnie alkoholu bardzo mało piję i bywają okresy, że przez kilka miesięcy nic. A cukier... @Sariensis tonami... Nie potrafiłbym sobie odmówić czekolady, dobrego ciasta, czy...w sumie jadam wszystko. Jedyne co ograniczam, to białe pieczywo i ziemniaki Ale, to żaden przymus, czy dieta - po prostu jakoś od dwóch lat wolę ryż lub kaszę i makarony I mimo tego co u góry piszę pięknie zszedłem z wagi...no i moc wzrosła. Kilka KOMów...ze Stravy mam zaliczonych
  4. Narciarska końcówka podróży... Donovaly...na początku niniejszego wpisu napisałem zagadkę, którą odgadł @Mitek. W związku z tym poczułem się w obowiązku zrobić kilka zdjęć na powrocie temu ośrodkowi Z tego co policzyłem - 12 orczyków, 1 krzesło 4 + krzesło-gondola. Ośrodek na mapce wygląda dość ciekawie. Kurcze...w barwach jesieni wygląda pięknie...ale pewnie jeszcze piękniej gdy biało. Dość oryginalny stojak na rowery, narty Warunki narciarskie Piękna trasa... Oj pojechało by się moimi czerwonymi strzałami Parkingi są darmowe (tabliczki). Druga strona ośrodka (fotka pod słońce niezbyt dobrej jakości). I coś, co szczególnie nas ubawiło I to jest koniec naszej podróży i relacji Pozdrawiamy marboru i Paula
  5. Gratuluję! 8 kg, to świetny wynik Będzie lepiej! Jeśli masz obawy o utratę masy mięśniowej - warto skonsultować się z jakimś trenerem personalnym i jednocześnie dietetykiem. Osobą profesjonalną, która ułoży Ci trening w taki sposób, że będziesz chudł bez straty mięśni. Mam kumpla, który poszedł tą drogą i jestem w szoku z efektów. Zrzuca wagę i jednocześnie zwiększa moc. Sam się zastanawiam nad taką poradą...a wcześniej byłem sceptyczny. W podstawówce ważyłem 75 kg... zostało mi niewiele... 3 kg. A też myślałem, że to poza moim zasięgiem 😮 Gdyby odliczyć tytanowe śrubki z kolana, to ważył bym mniej
  6. Mitku szosy Endurance z oponami 28 lub większymi są dość uniwersalne. Takim sprzętem pojedziesz po szutrze, ubitej ziemi, trawniku - będzie mniej komfortowo ale da radę... No ale kolarze raczej omijają takie miejsca. Wolą szybkość i szum gum. Waga roweru ma znaczenie ale większe ma waga ciała. Ja poczułem różnicę gdy z 86 kilogramów zacząłem ważyć 78. Kupiłem rower o dodatkowe 2 kilo lżejszy i teraz czuję się jakbym frunął a nie jechał na rowerze Sens jest. Jeśli chodzi o zestawy naprawcze, to teraz takie ważą bardzo, bardzo mało. Kupujesz dętkę ultralight, klucze masz w mini "scyzoryku" a zamiast pompki wozi się nabój. Woda niestety waży... Ja jeżdżę z dwoma bidonami 0,75 - ale jak planuję trasę, to staram się co 60 km mimo wszystko wyznaczyć punkt, w którym uzupełnię wodę. W jeździe szosą nie widzę sensu zabierania większej ilości... MTB ma gorzej - no ale w Górach są źródła Mam kumpla, który zamiast jednego bidonu wozi butelkę z filtrem i uzupełnia w sposób naturalny zapasy. No ale on ma olbrzymie doświadczenie bushcraftowe i wie gdzie i jak, to robić. Trzeba Mitku powalczyć nie o 1, 2 kilo na rowerze...tylko o wagę ciała - ambitny plan, to zrzucenie 10 kilo na początek w Twoim przypadku. Do zrobienie Powodzenia! Endurance często są lżejsze od typowych rowerów aero i producenci walczą o wagę również w tej grupie (przynajmniej Ci, których ja obserwuję). Mimo posiadania tarcz, amora, opon 28... mój Endurance waży niecałe 7,5 kg z koszykami i pustymi dwoma bidonami 0,75. Opony zmieniam w przyszłym roku na 26. Dlaczego? Jeżdżę raczej po dobrych asfaltach i posiadanie 28 jest zbędne na moje płaskie trasy (przy zjazdach i ostrych zakrętach czym szersza opona w szosie - lepiej, wiadomo. Na dziurach, brukach - też). Wcześniej jeździłem na 25 i czuję minimalną różnicę w prędkościach. 26 będą optymalne - tak myślę. Pozdro!
  7. @cyniczny spójrz na moją relację z Karyntii, z końcówki marca zeszłego roku. Masz w niej opis dwóch ośrodków, które planujesz - może Ci się to przyda? Pozdro!
  8. Gdzieś na granicy węgiersko-słowackiej My już w Polsce Wczoraj, dzisiaj podróż po Polsce więc nie było czasu dokończyć relacji z wyjazdu na Węgry. Najwyższa pora dokończyć to, co się zaczęło. We wtorek zaraz po śniadaniu wyruszamy w stronę granicy węgiersko-słowackiej. Celem jest malownicze miasteczko z pięknym zamkiem i monumentalną Bazyliką. Parkujemy auto po stronie słowackiej, bo stąd widok jest oszałamiający 😮 Krótki spacer po moście... ...i powiem Wam szczerze, że jestem oczarowany pięknem rzeki Dunaj. Okolicami, wzgórzami... Pytanie tyko, czy naszej małej łódeczki nie "rozjechałby" taki oto hotel kolos z masą pokojów i basenem na górnym pokładzie? Generalnie na Dunaju ruch dużych, bądź bardzo dużych jednostek jest spory. To nie tylko statki pasażerskie, wiele tutaj barek towarowych wszelakich. Kajakarzy tego dnia jednak również widzieliśmy. Schodzimy z mostu i kierujemy się w stronę zabytkowych budowli. Po drodze mijamy mały kanał rzeki, w którym ukryty jest malutki porcik i hotel. Paula strasznie się ucieszyła, że na powrocie zafundowałem jej kolejne zwiedzanie W sumie przez cały nasz pobyt zrobiliśmy na nogach ponad 90 kilometrów. To chyba dobry wynik pięciodniowej wyprawy? Taka oto "Pani" po drodze Zbliżamy się. Skarpa i Zamek robią niesamowite wrażenie! By się do niego dostać musimy wejść trochę w miasteczko. Tutaj spotykamy drugą "Panią": Od tego zwiedzania, to się trochę człowiek zmęczył Rycerz robi wrażenie 😮 Gdzieś wśród murów zamkowych... Dzwony! Kierujemy się w stronę potężnej Archikatedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Wojciecha. Budowla ma ponad tysiącletnią historię i jest ściśle związana z historią Węgier. Wejście, zwiedzanie wnętrza jest darmowe - wchodzimy. Tutaj znajduje się największy na Świecie obraz ołtarzowy wykonany z jednego kawałka płótna. Jest wielki - zdjęcie nie oddaje wielkości tego miejsca. Wszystko jest w skali Makro. Organy również robią wrażenie. Dzieło Ludwiga Moosera z Salzburga - zabrzmiały pierwszy raz w 1856 roku w obecności Ferenca Liszta, który na tą okazję skomponował Mszę Ostrzyhomską. Sufity: Kopuła gigant od środka wygląda tak: Idziemy dalej. Z dziedzińca zamkowego powyższa kopuła wygląda tak: Makieta całego wzgórza: I widok z murów obronnych: Front jest niestety w remoncie i nie jest całkiem odsłoniony Z drugiej strony górki - widok na Dunaj wygląda tak: Znajduje się tutaj charakterystyczna rzeźba: Obeszliśmy cały kompleks budynków a potem zeszliśmy na dół w poszukiwaniu knajpki i jedzenia. Ratusz z dwiema fontannami po boku bardzo nam się spodobał I ponieważ wszystkie tutejsze knajpki jedzenie podają nie wcześniej niż o 12, to wróciliśmy pod mury Bazyliki. Zjedliśmy ostatni raz zupę gulaszową, wypiliśmy kawkę... ...wydaliśmy kasę co do jednego forinta i w spokoju udaliśmy się w drogę powrotną. @Mitek zadał pytanie: ile robię zdjęć w tracie takiego wyjazdu. Kiedyś, kiedyś robiłem zdjęć wiele - teraz staram się robić ich mało ale przemyślanych. Tego dnia zrobiłem ich 48 Najlepsze moim zdaniem macie w niniejszej relacji. Żegna nas piękna jesień i czarujący Dunaj. Wsiadamy do auta i kierujemy się w stronę Polski. Relacja się jednak nie kończy CDN
  9. Snując się po Budapeszcie - dzień czwarty W dniu dzisiejszym mamy luz... Widzieliśmy już wszystko, co zaplanowaliśmy Myśleliśmy, by pójść na termy, ale jakoś ochoty nie było na moczenie się w wodzie...planowaliśmy Labirynt tutaj polecany nam - popatrzyliśmy na zdjęcia w necie i stwierdziliśmy, że nie. Opanowało nas lenistwo. Wyszliśmy dzisiaj na miasto po prostu zrobić sobie rajd po knajpach i planowaliśmy jedynie wypoczynek na ławce z książką w ręku. Ostatnia, dziesiąta część Wojen Wikingów została w całości przeczytana przeze mnie na Węgrzech. Generalnie wyszedł nam fajny dzień pełen luzu i dobrych dań. Na pieszo w sumie i tak zrobiliśmy ponad 13 kilometrów... Paula stwierdziła, że ona by umarła jakby każdy nasz dzień miał być taki leniwy 😮 Ona potrzebuje planu, celu, ruchu 😮 WOW! Chyba się starzeję? Pierwsza z restauracji, którą odwiedziliśmy... było pyszne, madziarskie Gnoczi. Później postanowiliśmy jeszcze raz za dnia zwiedzić Stare Miasto. Zaczęliśmy od murów i oręża... Były różnego rodzaju działa - mi się spodobały najbardziej moździerze Piękne muzeum ukryte gdzieś w bramie... Kawka z widokiem na św. Mateusza Wyborna! I tutaj byłoby wszystko ok gdyby nie zwyczaj, że w kawiarniach pali się tu papierosy. Zamiast do kawy zjeść ciastko uciekliśmy szybko z kawiarni - nie lubimy smrodu papierosowego. Ruscy turyści, którzy nas obsiedli dookoła jak jeden mąż wszyscy wyjęli fajki i zaczęli na nas dymić. O nie, nie - dziękujemy za takie towarzystwo. Natomiast konnych? Lubię! Kolejna warta polecenia miejscówka - piwko, pycha! Alternatywy 4 i Anioł? Przespacerowaliśmy trochę tą część starego wzgórza... ...i stwierdziliśmy, że wieczorem gdy wszystko jest podświetlone - znacznie jest tu ładniej. Kolejna atrakcja Budapesztu: Nie jechaliśmy! My jednak wolimy wyciągi narciarskie niż takie... Kolejne piwko i pizza Diavola we włoskiej restauracji w pobliżu Bazyliki św. Stefana - po drugiej stronie! Pyszne i piwko, i pizza. Jedna na pół dla nas była w sam raz. Potem było czytanie w pobliżu wczoraj odwiedzonej fontanny Gdy się książka skończyła przeszliśmy na stronę Buda. Jak widać ruch na Dunaju duży. Statki niemieckie...aż z Bawarii 😮 Ale nie tylko - imponujący hotel na wodzie na zdjęciu poniżej: I znowu znaleźliśmy się na Starym Mieście. Żygacze? Obiad zjedliśmy w knajpie polecanej przez @Bumer. Wieprzowina ze świnek pędzonych jedynie na żołędziach - rewelacja! Cena dania niestety też nie mała - warto było jednak spróbować. Dzięki Andrzej! Powoli kończymy naszą przygodę ze stolicą Węgier. Dzisiaj jeszcze wieczorem romantyczna kolacja we dwoje i wyrywamy się z cywilizacji - wracamy do domu. Oczywiście po drodze planujemy jeszcze jakieś zwiedzanie - ale o tym napiszę już z domu. Pozdrawiam serdecznie! marboru Ale mina
  10. Tajemnice Budapesztu? Dzień trzeci Ufff dzisiaj, to już trochę dostaliśmy w kość pod koniec dnia. Trzy dni u Węgrów i 60 kilometrów w nogach 😮 Dzisiaj miało być trochę inaczej, bardziej tajemniczo - jak wyszło? Oceńcie. Rozpoczęliśmy dzień od Zamku w Ogrodzie... Piękna jesień, zero ludzi i klimatycznie To lubimy! Pierwsza tajemnica... Czy to Kopernik na poniższym zdjęciu? Ktoś wie, co to za postać? Władca wieży - to druga tajemnica Ktoś rozpoznaje? Dunaj, Dunaj...a na Dunaju łódka ze znanej reklamy wody mineralnej, perłowej... Trzecia tajemnica - gdzie się podziała Monika B? Idziemy zwiedzać Parlament Towarzystwo zaklęte w kamień... ...co uczynili, że ktoś ich tak pokarał? Pięknie! Za mundurem Panny sznurem... Czy to węgierskie przysłowie? Nie było obaw - czuwałem obok w koszulce morooo Wchodzimy do środka. Podobno na zdobienia i inne inności budowniczy Gamachu węgierskiego Parlamentu zużyli 40 kilogramów złota 😮 Złoto widziałem, tylko w jednym miejscu Czy ktoś wie, który z Królów zakładał poniższą koronę a miał wiele wspólnego z Polską? U obraduje Izba Wyższa Węgrów. Widzi ktoś godło Polski? Przypatrzcie się. Kolejna tajemnica, to tajemnicze buty na brzegu Dunaju. Symbol. Zadaję dużo pytań dzisiaj - wiecie, co te buty upamiętniają? Konni zawsze byli dla mnie wdzięcznym tematem fotografii... Ulice Budapesztu: Że też tego pomnika nikt nie rozebrał? 😮 W Polsce już dawno y go nie było. Moja osobista Syrenka wesoło podskakuje Czy koś wie, jak ma na imię? Istnieje pewien pomnik w Rzeszowie... kojarzy się z jednym... Drugi podobny spotkałem na wyspie św. Małgorzaty. Z czym się Wam kojarzy? Ogród japoński... Strasznie podoba mi się poniższe zdjęcie. We wodzie ryby i żółwie... Umordowani kończymy trzeci już dzień w Budapeszcie. Legenda... Jutro będzie luz i mało chodzenia - trzeba odpocząć Pozdrawiamy serdecznie! marboru i Paula
  11. Węgierskie kolory - dzień drugi. Dzisiejszy dzień zaczęliśmy na słodko. Chyba dawno nie jedliśmy śniadania na słodko? Były naleśniczki, a w zasadzie małe placuszki z konfiturami a potem bułeczki, ananas i kawa. Za oknem błękitne niebo i słońce niczym w pełni lata. Dzisiaj plan był ambitny i mieliśmy zamiar zwiedzić połowę Budapesztu...połowę, może za dużo powiedziane Zrobiliśmy na pieszo grubo ponad 25 kilometrów i odhaczyliśmy z naszej listy bardzo wiele zaplanowanych miejsc. Rozpoczęliśmy od niezwykłego wodospadu... Cóż za kolory!? Jesień jest niesamowita Krótki spacer przy ruchliwej ulicy i powoli się wspinamy na wzgórze Gellerta. Po drodze odwiedziny w wykutym w skale Kościele - w zasadzie weszła tylko Paula, bo jak to na porządnego Borutę przystało - trzymam się z daleka od święconej wody Trochę kluczenia po alejkach parkowych i jesteśmy na samej górze. Węgierska statuła wolności No i ten widok... Chyba każdy, kto odwiedza to miasto - wspina się do cytadeli, by poobserwować z każdej strony Dunaj i otaczającą go aglomerację. Szkoda, że nie wzięliśmy kajaka z domu, bo można by było się pościgać na rzece Schodzimy szybko, przechodzimy przez most i zwiedzamy okoliczne uliczki. Zaułki przykuwają uwagę... Wizyta na targowisku. Nie ma jak zimny napój i jasne winogrona. Kamieniczki powalają swoją urodą. Zbliżenie: Fotka przy moście, z tramwajem w tle i niedawno odwiedzonym wzgórzem. Podążamy do osławionego pubu. Kluczymy, kluczymy aż wreszcie pomaga nam nawigacja gogle Specyficzne miejsce Bardzo się nam podoba. Paula i marboru? Wizyta w toalecie... Po szybkim piwku opuszczamy to miejsce. Zwiedzamy dzielnicę żydowską. I tutejszą synagogę. Później pyszny lunch, kolejne piwko i mogę się zbliżyć do Bazyliki św. Stefana Z przodu wygląda tak: I w środku: Ołtarz: I siedzący św. Mateusz na Stefanie Robimy krótką podróż metrem... Gdzieś po drodze wysiadamy przy Muzeum Terroru... Podążamy na Plac Bohaterów. Z Pomnika Tysiąclecia podoba nam się kilka postaci... Rydwan rządzi! Pijemy pyszną kawkę z widokiem na Zamek Vajdahunyad. Tam po kwadransie podążamy Ludzi jest masa i nie dziwota. Jest tutaj pięknie! Podziwiamy budowle, rzeźbienia... Tego Jegomościa znam dobrze - kiedyś, będąc pierwszy raz w Budapeszcie z wycieczką szkolną, przysiadłem przy nim i niemal nie zasnąłem Takkk na wycieczkach szkolnych prawie się nie spało. Bluszcze... Robiąca niesamowite wrażenie brama wraz z olbrzymią kratą: Wracając w stronę hotelu natrafiamy na polski akcent - Instytut polski. Jeszcze spojrzenie na Dunaj z mostu... Na kolejkę ala Gubałówka Kolacja i do pokoju To był dobry dzień w niesamowitych miejscach. Zmęczeni, ale szczęśliwi! Jutro kolejna odsłona Budapesztu - plan już mamy CDN
  12. Zgadza się. To Donovaly 👍 Mitku, Słowacja, powtórzę. Przyrodniczo niesamowicie, pusto, dziko, pięknie... Na prowincji świetne asfalty, zero aut, górki, dołki... Wyśmienite miejsce dla tych, którzy szukają odosobnienia, ciszy i spokoju. Dla kolarzy bomba! Ale te opuszczone wioski bez ludzi, place zabaw bez dzieci, ulice bez pieszych, bez aut...całe miejscowości bez "Potrawin", czyli zwykłego chociażby sklepu, te okna powybijane, bądź zabite dyktą, ogłoszenia na zrujnowanych plotach "na sprzedaż"... To wygląda jak społecznie wymarły kraj. Te domy i miejscowości jak opuszczone ruiny. To jakieś depresyjne. Przyjdzie i na to kiedyś czas 🙂👍
  13. Kilka dni w Budapeszcie Dzień pierwszy Mieliśmy jechać do Innsbrucka i na lodowce... Mieliśmy. Niekorzystna pogoda w prognozach spowodowała, że otwarcie sezonu narciarskiego przełożyliśmy i wylądowaliśmy na kilka dni w Budapeszcie. Droga? Szybko przez Polskę, o dziwo... Słowacja się dłużyła. Dawno nas, nawet przejazdem nie było u naszych sąsiadów i coś co nas zaskoczyło? Jednocześnie na plus i na minus: puste przestrzenie, przyroda, nieliczne zabudowania, sporo górek - nawet tych małych, to na plus. Na minus kompletnie wyludnione wioski, opuszczone domostwa, zero ludzi na ulicach...koszmarnie depresyjne miejsce ta prowincjonalna Słowacja. Po drodze, coś co przykuło moją uwagę? Gondola i kilka krzesełek, po wjechaniu na fajną przełęcz Kto zgadnie jaki ośrodek narciarski po drodze mijałem? Przekraczając granicę z Węgrami - totalna odmiana! "Cóż za ciepły kraj" - ilekroć tu trafiam, to właśnie zdanie rodzi się w moim mózgu. Kolorowo, na ulicach dzieci, ludzie. Pootwierane knajpki, rwetes, samochody, słoneczko... Pięknie! W dobrych nastrojach docieramy do hotelu Mieszkamy praktycznie w samym centrum stolicy Węgrów Szybkie zameldowanie i idziemy na spacer - nie bylibyśmy sobą gdybyśmy mieli leżeć na łóżkach i udawać zmęczonych Kierujemy się na Stare Miasto - pokonujemy mały park, kilkadziesiąt schodów w górę i jesteśmy! Dumnie powiewa nam tutejsza flaga... Kolejne, po Pradze klimatyczne miejsce. Jesień, to dobra pora na Budapeszt - ma on wówczas niesamowity klimat. W sumie, to klimat ma cały czas Mieliśmy znaleźć knajpkę polecaną przez @Bumer i coś zjeść...oczywiście ją znaleźliśmy - na powyższym zdjęciu, po lewej stronie - ale jak się rozpędziliśmy, to nim w sumie skosztowaliśmy tutejszych przysmaków oblecieliśmy całą okolicę! Charakterystyczny pomnik - z tego co pamiętam, to Pomnik Niepodległości: Z bliska wygląda częściowo, tak: Na przeciwko Buda Tower: Idziemy dalej... Klimatyczne uliczki... Jakieś takie... hmmm? Literackie? Po chwili jesteśmy przy Kościele Świętego Macieja: Przepiękny! Na okolicznych kamieniczkach, takie oto ozdoby: Dach? Cudny! Ktoś zgadnie, co to za "Jegomość" na koniu? Inna perspektywa: I jeszcze kolejne ujęcie w świetle zachodzącego słońca: Trzy wieże... No i niesamowita panorama Budapesztu z Dunajem Parlament z bliska: Księżyc już na niebie.... Paula zakochała się w poniższym miejscu.... Spotkaliśmy także rycerza Kompletnie zapomnieliśmy o jedzeniu... ...chodź jeśli chodzi o mnie, to już piwo za mną chodziło Zrobiło się ciemno. Ruszyliśmy w stronę Muzeum Narodowego. Fontanna z bliska: Ostatnia "brama" na dziedziniec: Lew z bliska: I jest majestatyczny gmach: Nocą wszystko wygląda wspaniale! Zachwycamy się i nawet "Mały Głodek" do nas "nie puka" Z murów podziwiamy panoramę miasta nocą. Statki z bliska: Jest ciepło, siadamy sobie na murku i coraz bardziej jesteśmy zauroczeni. I jeszcze raz most wraz z pływadłami: Spadamy! Zmęczenie nas dopada. Rezygnujemy z knajpki poleconej przez Andrzeja i jemy węgierską zupę gulaszową popijając piwkiem w wagonie restauracyjnym przy naszym Hotelu...w którym poprawiamy kolejnym, małym. Po wielu godzinach podróży i prawie 9 kilometrowym spacerze czas na odpoczynek. Jutro kolejny dzień z Budapesztem. CDN
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...