Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.08.2014 w Odpowiedzi

  1. Ponieważ prawie nikt nie opisuje swoich letnich wakacji, a uważam, że na forum powinny być takie wpisy, po to, by poznawać nowe ciekawe miejsca, postanowiłem krótko opisać to, w którym na letnim wypoczynku miałem przyjemność być. Grecka wyspa Samos – kawałek lądu na Morzu Egejskim znajdujący się niedaleko tureckiego wybrzeża (1,6km) – kolebka starożytności i ponoć najbardziej zielone miejsce w tym kraju. Jest niewielka – tylko 476 km2, jest górzysta – największy szczyt: Kerkis 1433 m npm, posiada ciekawą historię i tak naprawdę od niedawna jest grecka – 1912r. Pierwsze odkryte ślady obecności ludzi, to 2500 lat pne. To tutaj wg mitologii urodziła się żona Zeusa – Hera, również na niej powstało prawo Pitagorasa – ponieważ większość swego żywota spędził tu, ten znany matematyk. Bywali tu Ezop, który w cieniu winorośli tworzył swoje bajki ale również przez stulecia przebywali na jej brzegach wszelakiej maści korsarze. Pierwszy budowniczy i architekt naszego globu to ponoć Eupalinos, który na wyspie stworzył pierwszy tunel, akwedukt w tutejszej górze (budowa rozpoczęta z dwóch stron – zejście obydwóch po środku z odchyleniem jedynie 0,5m – długość ponad kilometrowa)…niestety zwiedzić tego dzieła się nie dało – pozostaje przez najbliższe dwa lata w remoncie – całość po tym okresie będzie udostępniona dla turystów. Ponieważ Samos, jest miejscem raczej nie znanym i niezbyt popularnym w Polsce – poniżej kilka zdjęć i opisów. Zacznę od wypoczynkowego zdjęcia i kamienistej plaży Potami znajdującej się w północnej części wyspy. To najbardziej charakterystyczna i pocztówkowa miejscówka. Wybrzeże to znajduje się 3km od miejscowości, w której mieszkałem Karlovasi. Poniżej widok na port i zabudowania na tle morza i otaczających je gór. Kilkakrotnie wybieraliśmy Potami, bo preferowaliśmy walory krajoznawczeod plaży miejskiej znajdującą się przy hotelu. Naszą wycieczkę dookoła wyspy zaczęliśmy od miejscowości Platanos, położonej na zboczu jednego ze szczytów. Stąd roztacza się widok na obydwie strony wyspy, północną i południową. Na poniższej fotce spowity w chmurach najwyższy szczyt Samos: Kerkis 1433 m npm. Kolejnym etapem naszej podróży były tutejsze świątynie. Na Samos jest ich sporo i są dosyć stare – kilka pochodzi z XII w. Jedną z odwiedzonych był Panagia Monastyr. Następną atrakcją turystyczną są ruiny starożytnego Heraionu, czyli olbrzymiej świątyni Hery. W czasach świetności w tym miejscu zabudowania były cztery razy większe od słynnego,ateńskiego akropolu. Niestety wygląd w czasach obecnych jest dosyć skromny – 80 marmurowych kolumn o wysokości 20 metrów zostało skradzionych przez korsarzy, budynki zniszczone. W miejscowości Pythagorio urodził się znany matematyk – Pitagoras (na jego cześć w XXw przemianowano nazwę miasteczka). W tutejszym przepięknym, kameralnym porcie jest nie tylko rzeźba upamiętniająca twórcę twierdzenia o trójkącie prostokątnym ale również znajduje się tutaj mnóstwo tawern serwujących świeże ryby oraz tradycyjne greckie potrawy. Pływające w nim kolorowe łódeczki rybaków, jachty dodają kolorytu temu miejscu. Kolejną bardzo atrakcyjną miejscówką na wyspie jest Kokkari. Znajduje się tutaj pięć zróżnicowanych plaż, dwie fantastyczne wysepki (z jednej można uprawiać skoki z klifu), cudowna, grecka zabudowa z olbrzymią ilością nadmorskich restauracji, centrum sportów wodnych wraz ze szkołami windsurfingu. Charakterystyczne dla Kokkari: W ciągu naszego urlopu nie mogło zabraknąć wycieczki rowerowo-górskiej. By dostać się na niewielką plażę Mikro Seitani... …dla nudystów należy porzucić wszelkie środki lokomocji i odnaleźć ją pośród zieleni i gór… Ale o tym napiszę w wątku rowerowym - http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17326-Rowerowe-eskapady-2013?p=198999&viewfull=1#post198999 Kolejną atrakcją, którą koniecznie trzeba zobaczyć, to Wodospady Potami. Położone jakieś 3km od plaży o tej samej nazwie, widocznej na pierwszej fotografii w tym wątku. Piękny zalesiony i dziki wąwóz na dnie którego płynie czyściutki potok obfitujący w rybki i kraby. Dochodzimy do pewnego momentu suchą stopą, a następnie pokonujemy trasę brodząc po pas w wodzie między skałami. Trzy małe kaskady należy obejść z wykorzystaniem lin i zamieszczonych na nich węzłów i na końcu całości szlaku spotyka nas zwieńczenie wycieczki – małe, słodkowodne jeziorko, w którym można pływać. Południowa część wyspy – to plaże piaszczyste. Niestety miejsca te dostępne są zazwyczaj jedynie ze środków pływających – polecam wycieczkę z tutejszymi rybakami. Oprócz krystalicznej wody, wzdłuż skał przepiękne miejsca do snurkowania i oglądania podwodnego życia. Jest magicznie… Wśród skał w takich miejscach można napotkać bardzo ciekawe konstrukcje skalne. Osiem dni, to bardzo mało czasu jak na tak cudowne miejsce. Pobyt dwutygodniowy byłby o wiele bardziej wskazany niż nasza 8ka. Opuściliśmy stolicę wyspy, noszącą takie samo miano: Samos, opuściliśmy jaskinię Pitagorasa – gdzie ten powszechnie znany matematyk ukrywał się wiele lat przed tutejszym tyranem (w niej powstała filozofia pitagorejska). Nie widzieliśmy zachodniego, dziewiczego wybrzeża, wschodu…wielu rzeczy nie zobaczyliśmy. Polecam Samos wszystkim na dłuższy pobyt – tym bardziej, że dysponując większą ilością czasu, mając nutkę podróżnika z wyspy bardzo łatwo przedostać się na tureckie wybrzeże do starożytnego Efezu. Wyspa mało komercyjna i przyjazna turystom – bez problemy można wynająć nie tylko rower, ale qada bądź małe auto, samochód 4*4. pozdrawiam serdecznie marboru
    5 punktów
  2. Na greckiej wyspie Samos rowerem Nie byłbym sobą gdybym spędzając wakacje w tak malowniczych okolicznościach przyrody na greckiej wyspie Samos (relacja): http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19250-Samos-tam-gdzie-narodzi%B3a-si%EA-bogini?p=198998#post198998 nie poświęcił jednego dnia na wycieczkę rowerowo-pieszą. Ponieważ kilka kilometrów od miejsca naszego zakwaterowania znajdowała się (jak wypatrzyłem na internecie) dziewicza, mała plaża (podobno dla nudystów) Mikro Seitani – postanowiliśmy tam dotrzeć. Niestety w sieci nie było dokładnego opisu tego górskiego szlaku – uprzedzę fakty i napiszę, że nie osiągnęliśmy celu… …tak naprawdę powody były dwa. Drugi: brak dostatecznej ilości wody. W hotelu, w którym nocowaliśmy wypożyczenie roweru – koszt 5 Euro. Start z miejscowości Karlovasi. Bagaże: sprzęt do snurkowania i plażowania, olejek do opalania i 1,5 litra wody. Jedziemy na początku asfaltową drogą wzdłuż portu. Tuż za nim zaczyna się pierwszy spory ok kilometrowy podjazd. Temperatura tego dnia, w słońcu ok 40sto stopniowa. Droga pod górkę, była sporym wysiłkiem fizycznym…a tak naprawdę rozgrzewką przed dalszą jeszcze trudniejszą trasą. Przy zjazdach, przyjemnie, chłodno ze względu na pęd powietrza. Dosyć szybko pokonaliśmy odcinek ok 5km, do końca plaży Potami. Mojej drugiej połówce bez obciążenia jechało się dużo lepiej niż mi. Po zjeździe i fragmencie płaskiego – zaczęła się spora wspinaczka. Manetki przerzutek zostały przez nas przestawione na najlżejszy bieg. Na odcinku 300m, różnica wzniesień ok 100m. Rowerzystka zeszła z roweru…a u mnie przy mocniejszym naciśnięciu pedał,na tej stromiźnie mocno podbija przednie koło w górę. Wjeżdżamy w las i spomiędzy drzew taki oto widok: Jeszcze parę metrów i jesteśmy u góry, nad Potami. Kończy się asfalt i teraz jedziemy drogą nieutwardzoną – nadal w górę. Próbujemy znaleźć jakieś zejście i drogę do Morza – nie udaje się… …a szkoda – na dole super miejscówki. Zaczepiamy miejscowych i pytamy jak dotrzeć do Mikro Seitani. Otrzymujemy odpowiedź, że należy wjechać na szczyt Góry i jak się skończy droga pójść szlakiem. Upoceni pniemy się dalej – docieramy do miejsca, gdzie szeroka jak dotąd droga nagle się kończy. Tu przypinamy rowery do drzewa i dalej wędrujemy pieszo. Szlak oznaczony jest na kamieniach czerwonymi kropkami farby. Brniemy najpierw przez las, później roślinność się przerzedza… …i znika na końcu. Pojawiają się pojedyncze drzewa oliwne i rumowisko kamieni…a nie osiągnęliśmy jeszcze najwyższego poziomu wzniesienia. Woda nam się kończy, a szlak staje się coraz trudniejszy – nie na nasze buty… Zaczynamy odczuwać skutki odwodnienia w tym upale. Mikro Seitani gdzieś na dole jest już widoczne, a my rezygnujemy z dalszej wspinaczki – jest zbyt karkołomna. …a było tak blisko. Cóż – zwycięża rozsądek… …tym bardziej, że natura pokazuje nam również inne niebezpieczeństwa? Wielkości ludzkiej dłoni pająk rozpościera na szlaku zaporę. Skuteczną – tu zawracamy. Zmiana wysokości i szlak w drodze powrotnej nie jest taki łatwy jak nam się wydaje. Najpierw schodzenie po skałach i kamieniach…a później zjazd rowerami z niezłej górki… …zastosowanie na raz dwóch hamulców tarczowych nie do końca prowadzi do utraty prędkości – cóż sprzęt, który wypożyczyliśmy nie jest najlepszej klasy – uważamy. Powrót na plażę Potami, pierwszy bar – pijemy! Mamy wrażenie, że zimna coca-cola ratuje nam życie – poziom pragnienia jest olbrzymi. Dalej jest już przyjemnie… …najpierw po kamyczkach, wzdłuż Morza: A potem chłodząca kąpiel. Kolejne podjazdy i końcowy zjazd do Karlovasi i do hotelu – to czysta przyjemność. Podsumowując – w upał, gdy mamy zamiar wyruszyć w nieznane należy przygotować się zarówno logistycznie – popytać, wyjaśnić, uszczegółowić z tubylcami trasę – po drugie, zaopatrzyć się w odpowiednią ilość wody – 1,5l na osobę w takich warunkach – to zdecydowanie za mało. Następnym razem będziemy mądrzejsi i z pewnością osiągniemy cel. pozdrawiam marboru
    5 punktów
  3. No i dotarłem wczoraj do Korbielowa. Po drodze niestety problemy, korek w Żywcu na 30 min.Na Miziową dojechałem traską jaką jechał maraton mtb. Fajny podjazd, ale wczoraj było błoto, glina, koleiny, błoto, glina, koleiny... Ciężko się jechało a dopiero końcówka o wiele lepsza.[ATTACH]16253[/ATTACH][ATTACH]16254[/ATTACH][ATTACH]16255[/ATTACH][ATTACH]16256[/ATTACH]Na górze słonko ale ja byłem już zmęczony i plany aby pojechać na Rysianke i dalej legły w gruzach. Zjeżdżałem więc do Sopotni chcąc poznać ewentualną alternatywę dla podjazdu z Korbielowa. Niestety urwałem hak od przerzutki i było pozamiatane! Dzięki gps jakoś przeskoczyłem na ślad którym jechałem do góry i powolutku zjechałem do Korbielowa. Jak zamknąłem drzwi od auta rozpoczęła się ulewa:-)Serdecznie pozdrawiamMaciek Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...