Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Andi

    Andi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      638


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. Pinio46

    Pinio46

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      1 152


  4. habisz

    habisz

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      16


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.07.2016 w Odpowiedzi

  1. SZEFIE straszne dziwne nowe zmiany .. jak napisac odpowiedz...... MASAKRA.. dawne UKLAD był LEPSZY do pisania
    2 punkty
  2. Wróżko Ty nasza jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji 18 urodzin , jak zawsze duuuuużo białego pod nogą Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  3. Witam, Jestem tutaj nowy. Na nartach jeżdżę od 2 lat, jednak tak na poważnie dopiero od roku, chociaż zimą w górach byłem bardzo wiele razy. Preferuję polskie Tatry, chociaż byłem również w słowackich Tatrach oraz 2 razy odwiedziłem Alpy.
    1 punkt
  4. cz.2 Od siódmego kilometra zaczyna się robić stromiej i właściwie żadnej,nawet krótkiej przerwy - wypłaszczenia na odpoczynek.Tutaj był największy pogrom! Tutaj też wyprzedziłem najwięcej osób.Jedni zsiadali z rowerów zadyszani i powoli prowadzili swoje maszyny do góry,inni w ogóle siedli na poboczu z opuszczoną głową.Niektórzy leżeli na poboczu,z trudem łapiąc oddech,prosząc chyba siły wyższe o choćby małe wspomaganie. Część osób wykorzystała fakt,że obok schroniska był bufet i tam po prostu się zatrzymała na odpoczynek. No właśnie - picie. Zabrałem ze sobą litr napoju energetycznego,ale zdążyłem upić jedynie kilka łyków. Bufet całkowicie pominąłem,bo nie miałem czasu nawet pomyśleć,czy jestem spragniony. Bardziej byłem zajęty myślami jak poradzić sobie z potem z głowy,spływającym pod okulary,a w konsekwencji niemiłosiernie szczypiącymi oczami. W suwie w tym miejscu mamy ponad 3 km stromego podjazdu o nachyleniu ok. 20%. Przyznam,że ja też to odczułem i nawet chciałem przez chwilę się zatrzymać,ale przetrzymałem to i jak tylko zaczęło się wypłaszczać,natychmiast zmieniłem biegi na wyższe i przyspieszyłem. Co ciekawe,akurat jak dojeżdżałem do Równi pod Śnieżką - tu zaczyna się całkiem płaski teren - zza chmur wyjrzało słoneczko. Ale jak mi przygrzało po plecach,szybko uznałem,że wolę jednak nieco chłodu i cień. Wyprzedziłem tu jeszcze jakąś grupkę zawodników,zrobiłem kilka łyków napoju,tak zapobiegawczo i rozkręciłem nieco brykę. Równia zmienia się w zjazd,który pozornie wygląda na niezbyt stromy,ale ja tam bez pedałowania (bo dokręciłem do nieco ponad 30 km/h) rozwinąłem 60 km/h! Gdybym się postarał,mogłoby być więcej. Niektórzy się zwyczajnie przestraszyli i hamowali... Ja się wychyliłem nieco do tyłu i rura koło Domu Śląskiego! To zdjęcie jakiegoś turysty,który wrzucił parę fotek na google. Rozpęd wykorzystałem,to jeszcze tu 4 osoby wyprzedziłem. No i rozpoczął się ostatni etap - wyjazd na szczyt. Pamiętałem,że w większości nie jest on stromy,więc dość sprawnie go pokonywałem. Stwierdziłem,że nie ma sensu się już oszczędzać i jeszcze parę osób machnąłem. Wszystkie na poniższym zdjęciu. Chyba w ogóle zacząłem zbyt zapobiegawczo. Ostatnie kilkaset metrów byłem już właściwie pewny swego i czasami pokazywałem łapkę do góry fotografom na trasie.Tych było sporo i jak się okazało,to organizator ich chyba wynajął. Mogłem je odkupić za jedyne 35 zł. Jeszcze pod koniec gość przede mną spadł z roweru i omal mnie nie pociągnął ze sobą,ale się wybroniłem. Po tym stwierdziłem,że nie będę już wyprzedzał i ostatnie 200 metrów jechałem grzecznie w rządku. Mogłem machnąć jeszcze dwie osoby,ale było mi to już obojętne. Do tego zjeżdżający na dół i piesi mocno ograniczali możliwość ścigania się. Tu,nieco po prawej,jadę za trzema osobami Meta co raz bliżej... No i ja już pewny i szczęśliwy,że dotarłem. No i w końcu Śnieżka zdobyta! Medal na szyję i można świętować! Niezawodny Marionen Team zadbał o bardzo ważną rzecz: szampana! O tak,ten smakował wyjątkowo.Nie ukrywam,że miałem wiele satysfakcji i jeszcze nie dowierzałem,że to już koniec.A njalepsze w tym wszystkim,że podczas podjazdu ani chwilę nie przeszły mi myśli typu "na co ci to było".
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...