Cztery, alpejskie, pełne, dni na nartach i po przejechaniu na Laserach SL pewnie grubo powyżej 100 kilometrów należy napisać kilka słów.
Narty były testowane w raczej wiosennych warunkach, w Gerlitzen, w Nassfeld, Goldecku oraz Dreilandereck.
Przeważnie rano twardo, szybko - popołudniu muldy, miękko, płaty lodu i beton.
Na doskonale przygotowanym stoku są niebywale skrętne, tak jakby same poszukiwały krótkiego.
Krawędzie trzymają i jeździ się na nich jak po szynach. Świetnie oddają energię...zbyt mocno dociśnięte potrafią mocno oddać - trzeba się pilnować.
Na zdegradowanym stoku gdy pojawia się lód i beton - tak jakby ta narta dostawała drugie życie.
Dlatego, że jest twarda i ciężka, trzyma w takich warunkach jak szalona. Jest to zadziwiająco lepsze niż przy starych Salomonach XRace TI.
To, że jest bardzo skrętna, jazda między muldami jest również przyjemnością. Po nich - idzie jak czołg.
Trzeba uważać! Chwilowe rozluźnienie i zbyt słabe dociśnięcie krawędzi i narta zaczyna sobie żyć własnym życiem. Chwila nieuwagi i tracimy kontrolę - w taki oto sposób zaliczyłem glebę na Goldecku 😮
Także - jazda z pełnym skupieniem.
Do długiego skrętu trzeba deski troszeczkę przymusić. Jak ją wyczułem, poznałem, to zaczęło to być olbrzymią przyjemnością - pociągnąć długim!
Podsumowując - narta świetna, dynamiczna, zdecydowanie do krótkiego skręcania, doskonała w betonie i lodzie. Mega stabilna - zero trzepania dziobami, przy dużych prędkościach bardzo pewna w prowadzeniu.
Z całą pewnością bardzo wymagająca i dla zaawansowanych narciarzy!
Pozdrawiam serdecznie
marboru
PS. Niebawem klip z Karyntii - na nim? jazda wyłącznie na tych deskach.