Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.08.2020 w Wpisy na blogu

  1. Wakacje, wakacje...gdzie tu było się wybrać w czasach tak niepewnych, zawirusowanych? Oczywiście - w Tatry! Buty, rowery zapakowane i co? I dwa tygodnie w Zakopanym Taka baza wypadowa w różnych kierunkach... a na początek? Krywań 2495 m npm - święta góra Słowaków...dlaczego? Na to pytanie Wam nie odpowiem, ale liczę na komentarze do niniejszego wątku. W zeszłym roku @tanova była i nawet nie zrobiła relacji...no to, my postanowiliśmy być i zrobić Oczywiście żart - dziękuję Magda za wskazówki, do do szlaku. Jak było? Było słonecznie, był ostry cień mgły...a na koniec zlała nas burza 😮 Zdjęć jest dużo...50siąt! 😮 Więc nie zwlekając, bo i się piwo kończy zaczynam fotorelację. Nim ona...to ciekawostka - strava i mi i Pauli pokazała zupełnie inne wskazania co do kilometrażu szlaku, wysokości a nawet czasu. Przyjmę więc, że zrobiliśmy dzisiaj 22 kilometry oraz ok 1300 metrów przewyższenia, w czasie - cały dzień. Startujemy ze Strbskiego Plesa. szlakiem czerwonym, potem niebieskim - powrót tą samą drogą. Piękny hotel... Na początku dnia, taki oto widok... Hotel numer 2: I jeziorko w ww miejscowości - dość kultowy widok podobno. Skocznia narciarska: I tutejszy ośrodek narciarski - wygląda zachęcająco Paula na trasie I sam szlak...gdzieś po lewo nasz cel! Zbliżenie: Na skocznie też Humory dopisują! Blue turist Mijamy potok... Źródełko: I kolejne, pełne czystej wody miejsce... Idziemy sobie w góry, po drodze przegryzając polskie bułki z szynką z nogi Przerwę mamy pod dachem wówczas, gdy szlaki są jeszcze tą samą drogą. Zaraz za wiatami się rozchodzą. Z tego miejsca na szczyt mamy ponad 3 godziny. Paula śmiga w kosodrzewinie Powoli wychodzimy w miejsce z którego coś widać przed nami... ...a na dole? A na dole, pewnie Ludzie nie mają urlopu tak jak my Palulsen Widok w stronę Tatr Zachodnich...tak, tak - tam byliśmy! "Mały Krywań", a na drugim planie cel - Krywań! Widoki robią się kosmiczne 😮 Ostry cień mgły jest coraz bardziej zaawansowany Kwiatuszki... Czyżby Sasanka? Robi się coraz bardziej bajkowo... Chmura po lewej, chmura po prawej... w zasadzie, to chmury sobie pomykały dzisiaj przez nasz szlak w najlepsze! Kolejne charakterystyczne miejsce... Zostało nam do szczytu godzina i piętnaście minut! Idziemy i w odróżnieniu do polskich szlaków, turystów niewielu! Dobrze oznaczony trakt. A co tam na dole? Przepaść... Jeszcze troszkę wspinaczki na "łapanych skałach"...i jesteśmy na miejscu! Na szczycie Krywania 2495 m npm, inne źródła 2492 m npm. Widoki? Proszę... wyczekana chwila z prześwitem w chmurach. Zaraz za głównym wierzchołkiem miejsce pamięci? Takich jak my, na samej górze było sporo...jednak każdy zwlekał z zejściem licząc na lepsze widoki... Marboru i Paula - foto pamiątkowe! ...i nie widać, że je banana Bez nas: Potęga gór - foto w bieli i czerni: Schodzimy... ...schodzę! Paula w odwrocie: Gdzieś na dole jest nasz samochód... Chmur trochę jest, ale jeszcze nie przeczuwamy, że zostaniemy zlani przez ulewny deszcz... Wspólne zdjęcie dzięki uprzejmości włóczykijów z Polski. Mimo, że jesteśmy sporo niżej, szczyt Krywania nadal w chmurze. ...ot sobie przycapnąłem... I jest!!! Idzie na nas 😮 Deszcz i burza... Zbiegamy jak najszybciej. Żegnamy tatrzańskie klimaty. Do auta i Strbskiego wracamy, mimo kurtek przeciwdeszczowych, zlani co suchej nitki. Zimno i do domu daleko... Mimo tego, szczęśliwi!!! To był bardzo udany dzień i początek naszego urlopu Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula
    1 punkt
  2. Kolejny kolos z "Turystycznej Korony Tatr" zdobyty! Sławkowski Szczyt 2453 m npm. Sam szlak w przeważającej części nie jest ciekawy...ale od połowy robi się coraz lepiej widokowo. Choć jest cały czas pion i dłuży się i dłuży, to przy pięknej pogodzie jaką mieliśmy dzisiaj, można się zachwycić otaczającą przyrodą 😮 Łomnica dzisiaj strasznie pozowała... Gerlach wyłonił się zza chmur... całość poprzedniej naszej wędrówki - szczyt, przełęcz, dolina, widoczne z góry - jak na dłoni. Było w sumie ok 18 kilometrów wędrówki, która raczej nie jest wymagająca. Choć pniemy się praktycznie cały czas ku niebu, to trudności technicznych na drodze nie ma żadnych! Łatwa góra, długi marsz. Ruszyliśmy ze Starego Smokowca szlakiem niebieskim i takim wróciliśmy. Na Sławkowski prowadzi jeden oznaczony trakt. Podobno nasza dzisiejsza góra, to taki słowacki Giewont...no i w sumie się nie dziwię, choć okolica moim zdaniem dużo ładniejsza niż w okolicy, naszego, kultowego, rycerza. Zapraszam do fotorelacji Początek wędrówki mamy z miasteczka, a za Willą Ilona wyłania się cel naszej wędrówki (szczytu nie widać, widać czołowe zbocze): W początkowej fazie idzie się przez wymierający las. Z tarasu widokowego, który znajduje się na skraju lasu widać piękny wodospad. Łomnica była dzisiaj czadowa! Pozowała do zdjęć Paula napotkała mini jaskinię A potem poczuła się jak królowa życia 😮 marboru + Łomnica...jaki jest mianownik? Narty! Karateka na szlaku, uwaga! Niebieski szlak w wielu miejscach jest słabo oznaczony, trzeba się pilnować by z niego nie zboczyć. Poniżej akurat trafiła się niebieska strzałka. Szczyt TŁ i górna stacja kolejki linowej: Jest i wagonik! Paula...w sumie też narciarka A na dole sobie płynie potok - kilka dni temu szliśmy przy nim. I jest właściwy cel naszej wędrówki...uwaga, pokazuję! Sławkowski Szczyt 2453 m npm. I w całej okazałości kopuła szczytowa: Widoki... I zbliżenie na Górę z powyższego zdjęcia... ...czy ktoś może wie, co to za szczyt? Uwielbiam te kwiatki i ich kolor! I przemy do przodu w pobliżu Sławkowskiego Nosa... No i co? Jesteśmy na szczycie!!! Teraz będzie dużo zdjęć Zbliżenie numer jeden... Mała Wysoka na moje oko - szczyt, który zdobyliśmy trzy dni temu. Zbójnicka Chata i okoliczne jeziorka - tu też byliśmy te kilka dób temu... Napis na Krzyżu, który jest zwieńczeniem szczytu Sławkowskiego: Gerlach 😮 Piękny skurczybyk!!! W szerszej perspektywie z Małą Wysoką. Zdobywcy Od lewej: mucha, Paula, marboru: I jeszcze raz, by nie było wątpliwości, że na górę wszedłem I co? Zachwycamy się dalej... Naklejona w fotoszopie Paula I ja...ale jak tu się nie wkleić w takie otoczenie? Trochę się zrobiło tłocznie... Łomnica zaczęła się okrywać puchem z chmur... ...to zaczęliśmy schodzić A na zejściu - pierwsze w naszym życiu spotkanie z Kozicą w Tatrach 😮 I monotonnie i długo w dół... Warto było się wybrać na Sławka. Mimo, że jest łatwy, kopulasty, a sam szlak dość nudny, to przy pięknej pogodzie...sami widzicie. Jutro jeśli pogoda dopisze, również idziemy w Góry! Czołówkę najwyższych szczytów z Turystycznej Korony Tatr mamy już za sobą...jutro jeśli wszystko zagra - atakujemy następny cel. Pozdrowienia serdeczne marboru i Paula
    1 punkt
  3. Błękity, zielenie, skały, woda i szczyty gór. Ostatni dzień naszej wędrówki po Tatrach w tegoroczny urlop, był pełen słońca i niby tych samych, tatrzańskich, a jakże odmiennych klimatów. Patrzył na nas dzisiaj Krywań, Szatan, Rysy... Wysoka - tatrzańskie giganty...a my? A my cichutko, powoli, nie śpiesząc się, kończyliśmy naszą przygodę z górami...ale wrócimy - jeszcze wiele szlaków przed nami... Dzisiejszą wędrówkę rozpoczynamy szlakiem czerwonym ze Strbskiego Plesa - to ten sam, który od słowackiej strony prowadzi na Rysy. Turystów było sporo (piękna pogoda) ale nie było zatrzęsienia...a po rozłące szlaku koprowego, z rysowym było już całkiem fajnie Narty, wiadomo i zjazdowe, i te do skoków w SP A w oddali Krywań...tak, jakby pilnował tutejszych stoków Początek szlaku... Rozpoznajecie poniższe, tatrzańskie giganty? I tak jakby naszym oczom ukazał się słowacki Matterhorn 😮 Paula dzisiaj jest słodką mandarynką, czy może kwaśną pomarańczą? Tak, tak... to Poprad!!! W dzisiejszej, naszej dolinie są jego źródła. Hincov Potok: Baszty i Szatan... 😮 Wchodzimy do góry i nagle ukazuje się nam, taka oto panorama W centralnej części nasz cel... ...a nieco po prawej od środka, na moje oko Przełęcz pod Chłopkiem? Szersza perspektywa i na moje oko Mięguszowiecki Szczyt Wielki 2438 m npm. Ale my dzisiaj na Koperka idziemy... Piękny jest z oddali!!!! Docieramy nad spektakularne Wielkie Hinczowskie Jezioro. Fantastyczne miejsce! Idziemy dalej i kolejne "błękitne oko"...w tle Szatan... trzeba się strzec 😮 Szatan, to prawie to samo, co Boruta przecież Małe Hinczowskie Jezioro z bliska: A w oddali?... Ciągniemy na szczyt. Tutaj, jak pod każdym zwieńczeniem góry robi się trochę więcej ludzi. Widok w stronę Tatr Zachodnich...po lewej, w głębi - Krywań. Jesteśmy! Kolejny tatrzański cel zdobyty!!! Koprowy Wierch 2366 m npm. Widoki? Proszę... Wspomniany Krywań w tle... Temnosmrecinskie jeziora: Przepiękne błękitne plamy niemalże dookoła 😮 ...w drodze, fociliśmy przy poniższej wodzie: Można się zakochać! Przycupnięta Szersza perspektywa z "oszukanym" przedszczytem Koprowego Schodzimy... Ponownie Baszty i Szatan... ...to i kozioł się w skałach schował Robimy przerwę i tarzamy się na trawie korzystając z resztek urlopu Cudnie jest... Paula mówi, że pocztówkowo... ja twierdzę, że trochę morza w tych górach i zapach kwiatów! Ostatnie fotki... Sielanka Pożegnanie z górami... Docieramy do Schronisk, hoteli, restauracji i Popradzkiego Jeziora. Kończymy naszą wędrówkę na zielonym zygzaki, to szlak na Rysy: Z pewnością kiedyś wrócimy w to miejsce Tym czasem... koniec naszych tatrzańskich przygód w te wakacje. Wszystko co dobre, szybko się kończy Podsumowując szlak na Koprowy Wierch, możemy powiedzieć, że jest on łatwy i przepiękny! Zrobiliśmy dzisiaj na nogach ok 20 kilometrów. PS. Nogi trochę bolo... Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula
    1 punkt
  4. Orla Perć - najtrudniejszy, tatrzański szlak pokonany przez nas w całości, wczoraj z Palenicy Białczańskiej przez Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Jak było? Hardkorowo (łańcuchy, klamry, drabinki) i pięknie! Na początku fantastyczny wodospad Siklawica, Stawy Polskie, potem kosmiczne widoki, wspinanie po skałach, a na końcu nawet wyszła do nas Kozica zapozować do zdjęcia. Całość trasy zajęła nam 15 godzin, dostaliśmy nieźle w kość, ale wróciliśmy na dół szczęśliwi. Na trasie zaliczone: Zawrat (przełęcz) 2159 m npm Mały Kozi Wierch 2228 m npm Zmarzłe Czuby 2189 m npm Zmarzła Przełęcz 2123 m npm Kozia Przełęcz 2126 m npm Zamarła Turnia 2179 m npm Kozie Czuby 2263 m npm Kozia Przełęcz Wyżna 2240 m npm Kozi Wierch 2291 m npm Przełączka nad Buczynową Dolinką 2225 m npm Zadnia Sieczkowa Przełączka 2194 m npm Zadni Granat 2240 m npm Pośredni Granat 2234 m npm Skrajny Granat 2225 m npm Graniacka Przełęcz 2145 m npm Orla Baszta 2177 m npm Przełęcz Nowickiego 2105 m npm Wielka Buczynowa Turnia (przy szczycie) 2184 m npm Mała Buczynowa 2172 m npm Krzyżne (przełęcz) 2112 m npm Kultowe miejsce, jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. I co?... ponad 80 zdjęć w fotorelacji 😮 Mapka wyprawy: I lecimy... Poranek: Zbliżamy się do siklawicy - piękne kwiaty dookoła! Wodospad: Marboru Paula Wielki Staw Polski: Nasz cel w oddali... Jaszczur Pewnie jakiś chroniony Ptaszydła się nie bał Cudnie!!! Tam idziemy... Potok: Widok w stronę Tatr Słowackich, na dole Czarny Staw Polski: Idziemy na Zawrat... w tle Świnica: Chwila przerwy: Wejście na Zawrat od Murowańca: Zawrat... ...widziany z góry: No to zaczynamy Orlą Perć: W oddali ludzie na Kościelcu (byliśmy ) No i się zaczyna... Zmarzły Staw Gąsienicowy: Łańcuchy... Na pionowej drabince: Któraś z Przełęczy... ZSG z bliska: Czerwony szlak... Paula wędrowniczka Kozi Wierch: Na szczycie... ...na Kozim jestem i ja Lecimy dalej... Coraz ciekawiej: Walka!!! Panorama: Kasprowy Wierch: Granaty: Gdzieś tam Rysy... Raz w górę, raz w dół Poleciał na Szpiglasową Przełęcz Orla z Granatu Skrajny: Na dole Zakopane Idziemy dalej... Oswojona z trudnościami Radość Potęga gór! Niczym w Dolomitach: Wspinamy się dalej... Kolejny szczyt zaliczony: Dolina 5 Stawów Polskich...również z widokiem na Siklawę Powoli kończymy szlak... Krzyżne: Schronisko w D5SP: Modelka na szlaku żółtym, na zejściu do D5SP: I jeszcze raz: Kończymy naszą wędrówkę... ...w bonusie kilka fotosów z GoPro 8 Czerwony, orli... Selfik Mały wspinacz I jeszcze raz Gdzieś na zejściu... Cudnie!!!! To miejsce ma jakąś nazwę? Osławiona drabinka... Klamerki Drabinka z oddali - kolejni wędrowcy na szlaku: Można godzinami patrzeć... Z cyklu marboru na trakcie I kolejne... Magicznie!!! Atak szczytowy I walczymy dalej... Dla takich widoków... ...i szczytów! Warto zmęczyć nogi!!! Miny, bomby...jak to było? Osławiony krok na Orlej... można obejść No to w górę... ...w bok... ...po czym znowu w górę ...zejście, wejście i tak bardzo długo i fajnie!!! Można się napatrzeć? Nie... Koniec Orlej Perci I co można by rzec w podsumowaniu tej wyprawy?... NOGI BOLO Pozdrawiamy marboru i Paula
    1 punkt
  5. Objechać szosą Tatry? Czemu nie! Kolejny z ambitnych celów, jakie przed sobą postawiliśmy razem z Paulą, na wakacjach, zrealizowany Na dodatek w gronie Przyjaciół: Grześka Mazura oraz @johnny_narciarz. 200 kilometrów, 2600 metrów przewyższeń, ale przede wszystkim boskie widoki i przygoda! Pogoda miała być bombowa i była...nawet trochę za bardzo - temperatura +32 stopnie, to nie jest dobre dla rowerzysty na rozgrzanym asfalcie... jazda pod silny wiatr? Również. Tak mieliśmy i daliśmy radę. Ile wypiliśmy wody i jak bardzo poszukiwaliśmy cienia w szczególności na ostatnich podjazdach? To pozostanie naszym wspomnieniem z wczoraj. Cała podróż zajęła nam praktycznie cały dzień. Wyjechaliśmy ok 8:30, a z powrotem byliśmy przed 20. Samej jazdy zanotowaliśmy 9 godzin, przerwy były głównie na uzupełnienie bidonów, jedzenie i zdjęcia. ...aha, na tym wyjeździe padł również pomysł (mój) by zmienić nazwę bloga na nieco bardziej wesołą i obrazującą, to co w naszym życiu pojawia się dosyć często. "Nogi bolo"... no bo bolą... Po nartach, po rowerze, po pieszych wędrówkach Od dzisiaj, mój blog na Skionline, będzie nosił taką nazwę Nie ma co mitrężyć - rozpoczynam fotorelację. Mapa naszej podróży oraz ukształtowanie terenu: Lider i zarazem najmocniejszy w naszym gronie Grzegorz Było kilka fragmentów w mocnym tempie, a i na kole trochę się człowiek powoził - w ekipie taki Gość, to skarb! Pierwszy, krótki postój na Łysej Polanie... co tam było ludzi, samochodów i permanentnego korka - masakra! Przekraczamy granicę: Pierwszy z widoków, który mnie urzekł: stara chata, nadszarpnięta czasem i wodą... Jedziemy! Kilka podjazdów i genialne zjazdy - aut na drodze niewiele, mijamy kilka par, które wybrały się również w podobną podróż jak my. Droga: Powoli wyłaniają się przed nami widoki. Większość zdjęć robię jadąc rowerem - cieszę się, że wyszły w miarę ostre nawet na zbliżeniach Wypas Pierwszy ośrodek narciarski, który mijamy. Kojarzycie? W Tatrzańskiej Łomnicy - urokliwy hotel Kukuczka: Sama TŁ na szczycie jeszcze w chmurce: Zbliżamy się do Starego Smokowca, w oddali rysuje się podejście na Sławkowski Szczyt: W SS uzupełniamy wodę, podjazd: Lecimy w stronę Strbskiego Plesa. Ten podjazd jest długi i wspinamy się grubo powyżej 1200 metrów npm. Widoki? Proszę... A później? Bardzo długi zjazd... ...tu prujemy jak szaleni! Maciek i Grzegorz osiągnęli prędkość powyżej 80 km/h 😮 My się trochę baliśmy aż tak szybko jechać rowerem na połatanym asfalcie. Gdy wyłoniły się przed nami Tatry Zachodnie... Za plecami pokazał się Krywań w pełnej okazałości 😮 Cudny!!! Jaka szkoda, że jak na nim byliśmy w zeszłym tygodniu, to nie mieliśmy takiej pogody. W takim miejscu trzeba było zrobić kilka zdjęć. Johnny i Paula: Marboru: I jeszcze raz, Zachodnie: Łagodnie zjeżdżamy dalej - przed nami gdzieś, zapewne, Chopok: Jesteśmy głodni i szukamy jakiegoś jedzenia - niestety bez powodzenia. Postanawiamy zjeść w okolicach Tatralandii...jak się później okaże, to tam właśnie jemy. Klimat mijanych miasteczek... Po przerwie lunchowej... pyszny makaron i dużo Coli jedziemy dalej, kierując się na przełęcz i najtrudniejszy podjazd dzisiejszego dnia. Za plecami zostawiamy takie krajobrazy: 😮 Zbliżamy się do trudnego podjazdu... Na nim mamy niezły wysiłek - nie dosyć, że pod górę jest mocno, to temperatura w słońcu, to chyba ze 40 stopni. Atakują nas też upierdliwe muchy i gzy...ehhh Daliśmy radę! Pięknie też przed nami... Mijamy bardzo fajne miejsce i kolejny ON... czy ktoś wie, co to za miejsce? Nikt z nas, rowerzystów na trasie, narciarsko, nie kojarzy. Zjazd, podjazd, zjazd, podjazd i zbliżamy się do Polski Kończymy dzień po prysznicu i wspólnej, pysznej kolacji i piwie Zakopiańczyk - polecam Ekipa, tuż po pokonaniu wyzwania: Pozdrawiam serdecznie marboru PS. Jutro kolejny dzień, po którym z pewnością nas "nogi zabolo" O tym napiszę wkrótce
    1 punkt
  6. Szosą na Gubałówkę? Czemu nie... a na deser? Podjazd do Kuźnic Tak, tak...były również przez chwilę Krupówki i można by rzec, że dzisiejsza rowerowa wyprawa, to wycieczka Dżesiki i Brajanka... Można by rzec... tylko... No właśnie! Na 60 kilometrach prawie kilometr wzniosu i? Nie było łatwo. Podjazd na Gubałówkę od Zębu jest długi, długo trzyma 8% i nie jest łatwo. Kuźnice, choć krótko również bystro! Na obydwóch podjazdach Paula zaliczyła wśród Dziewczyn na Stravie pierwszą 10siątkę czasów 😮 I tu pełne zaskoczenie, bo przecież nie śpieszyliśmy się i generalnie mieliśmy dzisiaj wycieczkę. A całość dzisiejszej wyprawy wyglądał tak: Początek, to podjazd pod Cyrhlę, a potem zjazd przez Murzasichle do Poronina. Tutaj Biały Dunajec: Cierpliwie czekając na fotoreportera Druga strona rzeki z mostu: I jedziemy! Po drodze mijamy stację narciarską "Suche": Mijamy też te mniejsze w Zębie...jedziemy jedziemy i mamy skrzyżowanie, gdzie możemy pojechać na Harędę bądź do naszego celu. Jedziemy w stronę Gubałówki. Asfalt dobrej jakości i jest tu kilka miejsc gdzie można odsapnąć. Generalnie bardzo fajnie i choć jedna taka góra przydała by się do trenowania pod Radomiem Jesteśmy na szczycie i tutaj mamy widok również na najbardziej komercyjną górę w Polsce, Giewont. Robimy przerwę... coffe ride... ...to jest i kawa! Teraz zagadka Na poniższym zdjęciu... która, to kawa męska, a która damska? A do kawy? Słodyczek Widok na Zakopane! n No i pamiątkowe zdjęcia po wjeździe marboru: Paula: Jedziemy, a w zasadzie idziemy dalej. Po drodze górna stacja kultowej kolejki, wagonika. Jest i nasza Dżesika Kościółek? Piękny! Górna stacja Szymoszkowej: Zjazd mamy w stronę Witowa...niestety musimy odbić na prawo, bo na naszej głównej drodze zwinęli asfalt. Nie żałujemy, bo trafiamy na wąską, piękną szosę i nieziemskie widoki. Tu zatrzymujemy się kilka razy na sesję Relaks... Po odpoczynku? Jazda! Widoki? Proszę Druga strona? Ottt Babia. Jadę w dół Jadę, jadę i kolejny malowniczy kościółek. Hallo, hallo... Pani chyba pomyliła kierunki? Piękny widok w stronę Tatr Zachodnich Zjazd... Zacieśniamy pętlę... Stacja narciarska w Witowie: I teraz mamy długi i płaski fragment drogi. Również pięknie Kluczymy po Zakopanym, łapiemy kilka metrów Krupówek i przed posiłkiem regeneracyjnym postanawiamy zaliczyć wjazd do Kuźnic. Brajanek Ja dzisiejszy dzień kolarski kończę żurkiem, Paula kwaśnicą Zasłużyliśmy! Ostatni widok na dzisiaj? Kasprowy Wierch i najbardziej komercyjna kolej w Polsce Było pięknie, rowerowo. Ten dzień zapamiętamy na długo Pozdrawiamy wszystkich marboru i Paula
    1 punkt
  7. Tour de Pologne... niecały rok temu mój start w wyścigu dla amatorów... i śmierć na etapie Właściwego Wyścigu... Bjorga Lambrechta 😕Pamiętamy!!!Kolarski dzień na kultowym podjeździe kolarskim... Ściana Płaczu, Ściana Bukowina! Mapka z dzisiejszej jazdy: Nim dojechaliśmy do celu naszego dzisiejszego dnia, po drodze śliczny Kościółek na Jaszczurówkach. Ściana Płaczu... początek najtrudniejszego fragmentu: Wkurzona, że trzeba było robić zdjęcia Ale jak tu nie zrobić sobie takiej pamiątki? Mam i ja... na wyścigu dla amatorów nie było czasu na takie fanaberie... Rzut oka na Garmina: ...i jedziemy! Ależ aparat wypłaszcza... powyżej widok na fragment 23% podjazdu. Dla Pauli dzisiaj to było wyzwanie...dla mnie drugi przejazd! Bjorg... Pamiętamy... [*] Minął niecały rok...a jakby wieczność... Fajna jazda była dzisiaj. Góry, to są góry... Paula dzielnie podjechała kultową trasę...ale paraliżują ją zjazdy. Z Gliczarowa...w pewnym momencie sprowadziła rower na pieszo...i dobrze, bo zjazdy są tu przerażające 😮 I po swoim zjeździe z niepokojem patrzyłem za plecy... ufff bezpiecznie dotarła na dół... Tarcze w naszych rowerach dostały mocno w kość. Jestem dumny ze swojej "Drugiej Połowy"! Jutro chyba powtórka Ściany Płaczu i polowanie na okna pogodowe... urlop trwa dalej. Kiedy kolejny trekking? Prawdopodobnie w niedzielę - czekamy na sprzyjające warunki. Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula🚴‍♂️🚴‍♀️
    1 punkt
  8. By zobaczyć wiele, by wykonać kawał, dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty...trzeba wstać wcześnie! My dzisiaj mieliśmy pobudkę przed 5 rano...no tak... urlop i można byłoby się wyspać A gdzie tam!? Na dodatek, zamiast pójść spać, to siedzę już dzień później - jest aktualnie kilka minut po północy, i piszę relację. Ale jak tu nie pisać? To był dla nas magiczny dzień. Dlaczego? Krótko opowiem, a potem pokażę... Szlak ze Starego Smokowca w stronę Domu Śląskiego na Grzebień Polski, potem na Małą Wysoką 2429 m npm (bodajże 4 szczyt z turystycznej korony Tatr), Rohatkę i zejście do punktu startu. Pogoda była wspaniała i zachwycił nas ten dzień, zachwyciły nas po raz??? No właśnie... który? Po prostu, góry... Tatry. Ponad to mieliśmy spotkanie ze śniegiem, futrzakiem i świetnymi ludźmi, których poznaliśmy na szlaku i razem wędrowaliśmy ...no ale może od początku! Mapa: ...tak sobie patrzę na zdjęcia i wcale nie są one po kolei - to dlatego, że były robione aparatem i kamerą. Przejdę może zatem do ich opisu, a jak będę miał chwilę, to chętnie dorzucę coś więcej i odpowiem na pytania W sumie tych fotek zrobiłem blisko 500... wybraliśmy z Paulą te, które najbardziej nam przypadły do gustu. Wodospad przy jeziorku i domu Śląskim: Velicka Kopa: Zresztą i jeziorko i wodospad mają podobne nazwy Z bliska: i wyżej potok, z którego wód robi się taka kaskada: Na drugim tle szczyt Małej Wysokiej: Sierściuch Paula na szlaku, po lewej w chmurze, zbocze Gerlacha. Klimat kosmiczny 😮 Gerlach dzisiaj się nam nie pokazał Za to takie dość ciekawe zdjęcie z jego ścian: Ciągnie "Wilka" do śniegu Walka z podejściem pod Grzebień Polski: Zmierzamy w stronę szczytu...a po drodze skałka przypominająca psa... Coś mam nie tak z wyobraźnią? No i na szczycie Widok w stronę Polski: Bez Pani Pauli W stronę Kopuli i doliny, którą będziemy schodzić do auta Zbliżenie w dół: marboru podziwia widok: ...i jeszcze bliżej na dół! Schodzimy i ukazuje nam się wierzchołek, na którym byliśmy jeszcze parę chwil temu: Idziemy teraz na przełęcz Rohatka. Jest ostro! Po drodze widok w stronę niebieskiego szlaku, którym można dojść w "nasze" miejsca od granicy na Łysej Polanie: Przeprawa przez jęzor śniegu - trzeba było uważać, ślisko! Fotka z poznanymi, super Ludźmi z Torunia: Piotrem i Iwoną: Paula walczy w szczytowej części podejścia na przełęcz: Marboru w kominie: Schodzimy w stronę Zbójnickiej Chaty: Sasanki? Chwila odpoczynku: Jaskółka: "Wodnik szuwarek" Sesterskie pleso i widok w stronę Tatrzańskiej Łomnicy: Prostredny hrot? Przy schronisku: Pięknie dookoła!!! 😮 Kilku chłopaków niosło zaopatrzenie do "Chaty": Studeny potok: marboru na początku wędrówki, przy Domu Śląskim: Gdzieś na szlaku... Czekając aż chmury zejdą z Gerlacha... Nie doczekałem się Na szczycie Małej Wysokiej... Szczęśliwi!!! Widoki nas dzisiaj oczarowały 😮 ...ale trzeba było wracać na dół! Kolejny cel? Slavkovski Stit 2452 m npm...ale wcześniej pewnie będą jakieś rowery Pozdrowienia serdeczne z pod samiuśkich Tater!!! marboru i Paula
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...