Dzień drugi na Stubai
Dzisiaj pogoda nieco się zmieniła. Pojawiło się trochę chmur, a w zasadzie, to przez większość dnia było pochmurno i od czasu do czasu przebijało się słońce i błękit nieba. Temperatura wyraźnie skoczyła do góry. W najwyższych partiach ośrodka było coś ok 0 stopni lub na delikatnym minusie, za to w dolinie, gdy wracaliśmy po nartach było już +16.
Mimo to jazda nartach była przyjemna. Stoki, poza ostatnim fragmentem trasy zjazdowej do pośredniej gondoli, twarde i szybkie.
Utrudnieniem był - w jeździe, brak światła - trzeba było po prostu trochę zdjąć nogę z gazu i szusować wolniej, ostrożniej.
Sztruksik To lubię!
Niestety te trasy i wyciągi, które miały być dzisiaj uruchomione (info z wczoraj od włodarzy ośrodka) mimo zapewnień, nie zostały udostępnione narciarzom. Przeprowadzane były testy wyciągów, trasy zostały wyratrakowane i taki klops Dlaczego? Kto to wie?
Jeździliśmy więc po tych samych stokach co wczoraj.
Albo mi się wydawało, albo rzeczywiście tak było - rano większa ilość ludzi, a popołudniu, po godzinie 13 - tradycyjnie, pustki!
Dolne stacje kolejek krzesełkowych:
Tereny przeznaczone dla dzieci jeszcze nie zostały uruchomione, podobno mają działać od listopada.
Jedna z nieczynnych tras, która od dzisiaj miała być otwarta:
Piękne skały! 😮
Lodu na lodowcu ubywa
Krzesło postawione kilkanaście lat temu...a różnica poziomów ze stokami narciarskimi dookoła - olbrzymia! Przy podporach lód utrzymywany jest przy ingerencji człowieka i wyraźnie mniej się topi.
Ile to jest?
Dużooo...
Jutro ostatni z tyrolskich lodowców Oby stał się cud i pogoda jednak dopisała - prognoza nie jest korzystna
Pozdrowienia dla narciarzy, których dzisiaj spotkaliśmy i którzy nas rozpoznali, czytają relacje i oglądają sprawozdania "na żywo" @JC.
marboru