Wejście na Jastrzębią Turnię, turystyczne jest łatwe. Pomijając fakt, że tego nie wolno robić, ponieważ poza szlakiem. Od ścieszki na Jagnięcy Szczyt skręca się w lewo, celując w małą przełączkę w grani poza szczytem. Który jest dość płaski. Taternicko od czoła, od Zielonego Stawu jest też nie za trudno. Natomiast piękne płyty, chyba na tym zdjęciu wyżej, to poważne wyzwanie.
Tak marginesie, gdyby można było chodzić turystycznie poza szlakami w Tatrach, to dróg jest cała masa, wielokrotnie większa niż znakowanych szlaków. Praktycznie wszystkie drogi opisane do "nieco trudnych", np. w doskonałym przewodniku taternickim "Tatry Wysokie" _W H Paryski są dostępne. Pod warunkiem, że nie są zbyt eksponowane. Wymaga to jednak doskonałej orientacji w terenie. Wyczuwaniu skalistego terenu, by się nie "zapchać" w sytuację bez wyjścia. No i pewnej wprawy we wspinaniu się na skale. Raj dla miłośnika takich wędrówek jest za to w Alpach. Gdzie można się dodatkowo wyżyć na Via Ferratach. Posiadając odpowiedni sprzęt.
Obserwuję dość ciekawe zjawisko. Pęd do takich wędrówek. Nieraz z przypadkowymi ludźmi. Których pochłonęły takie wędrówki po skałach. Jakieś takie "uczenie" się na szlaku. Zdobywanie dość przypadkowych doświadczeń od przypadkowych ludzi. Mamy nawet taką znajomą panią. Traktując sprawę poważnie, należałoby przejść jakieś poważniejsze szkolenie. Jak choćby kursy skałkowe organizowane przez kluby alpinistyczne. Nie musi się być aktywnym wspinaczem. Ale "wędrówka" po skałach to jest zupełnie coś innego, niż w Beskidach.