Narty - skionline.pl
Jump to content

Zagronie

Members
  • Content Count

    59
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

71 Excellent

About Zagronie

  • Rank
    Początkujący

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Po dwumiesięcznej kwarantannie w ustronnym miejscu, z widokiem na nieczynny stok narciarski, z pojedyńczym krzesełkiem. To krzesełko to teraz cool. Kolejny klient piętnaście m. Sprzęt mam zakonserwowany. Sezon zakończony na czarnych wężykach 9 i 10 marca w Jurgowie. Była pyszna jazda, z pysznymi widokami. Chociaż w tym czasie mieliśmy być w Bad Mittendorf. Straciwszy nieco Euro na rezerwację, ale za to ominęła nas kwarantanna i może coś gorszego. W tym czasie szalał już kolega Covid w pobliskim Tyrolu. Przeniósł się potem szybciutko, wraz narciarzami do naszych zachodnich sąsiadów. I co dalej, tak sobie dywaguję. Chwilowo troszczę się o krzewy i kwiatki. Wraz z żoną odbywamy codzienne treningi na pobliską górkę o przewyższeniu 70 m. To w ramach wzmacniania odporności. Więc jakie to będą narty w przyszłym sezonie, jeśli się dożyje? W zasadzie odpadają wszelkie kabiny. Krzesła najlepiej pojedyńcze. Talerzyki powinny być super modne. Orczyki tylko z tymi, co się mieszka. Przyłbice specjalnie dostosowane do zjazdu. Kwestią zakwaterowania i wyżywieniem się nie zajmuję. Chociaż mam już w tym pewną wprawę. Ustronna chatka z boku wsi, z własną kuchnią. I tylko my. Na stok kanapki, owoce suszone i coś do picia. A jak się nie da zjeżdżać, to jeszcze zostają ski tury, człapanie na śladówkach, czy poprostu turystyka, rower, gdy nie będzie śniegu z powodu klimatu. Głowa do góry, Tak też da się żyć, będąc przy tym szczęśliwym. Nie należy umierać za złotego cielca. Takie wnioski są przecież wyciągane. Zagronie
  2. Ja osobiście wierzę w te prędkości. Ponieważ czesto jeżdżę na Mosorny i zatrzymuję się przed przełamaniem, jadąc z góry. Ma sie świetny wgląd , jak kto z góry jedzie. I co widzi za przełamaniem, gdy stok opada. Dalej jest wypłaszczenie. Do tego wypłaszczenia jest ok. nieco ponad 700 m trasy i różnica poziomów 200 m. Można tu ustawić slalom FIS. Wierzę, ponieważ widzę jak ktoś jedzie z góry. I że nic nie widzi za tym przełamaniem, ale absolutnie nie zwalnia, a potem jeszcze przyspiesza. Zupełnie nie wierzę w jego umiejętności. Akurat na Mosornym miałem okazję obserwować parę razy AZS Cup, organizowany przez A. Bachledę. I widziałem, jak ci chłopcy i dziewczyny jeżdżą. Przed takim ,moje mizerne zakręty na tym stoku, niczym mi nie grożą. On sobie ze mną poradzi. Przewidzi mój skręt, odjedzie w bok, gdy trzeba. I śmignie w dół jak błyskawica. Natomiast nie znoszę, gdy ktoś śmignie dwa metry ode mnie. I widzę potem jak dalej jedzie. Zupełnie mnie nie interesuje, co tak sobie ktoś odczytał na swoim ekraniku. Nie mam osobiście smartfona. I nie rejestruję swoich wyczynów. Za to widzę dokładnie, jak ludzie jeżdżą. Co ciekawsze, jak się widzi kogoś, lepiej jedżącego(np. instruktor z napisem na plecach) to okazuje się, że facet jakoś nie śmiga w dół, jak szalony. A jak już jedzie szybciej to ma pusty stok przed sobą. Z krzesła na Mosornym ma się świetne obserwacje zachowania ludzi na stoku. Ja też lubie szybciej pojechać. To ogromna frajda. Nie mam nart do szybkiej jazdy. Jakiś Code parę cm powyżej wzrostu, to za mało. Zresztą by jeździć szybko trzeba mieć warunki do takiej jazdy i jeździć często, by wyrobić sobie właściwe reakcje. Trzeba się przyzwyczaić do szybkości(jak w samochodzie). Zagronie
  3. Tylko dlaczego nie startujesz w PŚ. Talent się marnuje. Wystarczyłoby w jakimś GS, gdzie średnio 70 km/g. Przecież to dla ciebie pikuś. I gdzie Ty jeździsz? Ze zdjęcia widać, że w głębokim śniegu. Tym bardziej podziwiam. Mój wnuk, któremu wmusiłem nieco techniki od jego czterech lat, zaczynając naukę od czerwonej trasy(dlatego, że to modne). Po dziesięciu latach, w czasie których wzdragał się przed ćwiczeniami, twierdząc, że umie jeździć. Otóż w zeszłym roku osiągnął wg. swego smartfona na szerokich nartach ponad 70 km/g Jurgowie. Pojechałby szybciej, tylko stok mu nie pozwalał. A tu przykład jego jazdy z tego sezonu. Ja doskonale wiem, ile mu brakuje. Pierwsze to śmig. Gubi się w krótkich skrętach. I mu nie leżą. O dalszych sprawach nie wspominam. Szybkość ma różne oblicza. Jechać szybko na pałę, to prawie każdy potrafi. Zagronie K15.MP4
  4. Mosorny, ostatni dzwonek. Jutro. Ma się oziębić. W nocy stok nieco przymarznie. Komunikat 60 cm na górze. Na dole 10 cm. Jak znam życie i ten stok, to na górze nie ma 60 cm. A na dole jest na granicy przetarć. Które można ominąć. Więc przez kilka godzin powinna być dobra jazda. Dzisiaj pusto. Wirus i pogoda robią swoje. Od poniedziałku będą stali, jak w minonym tygodniu. Nie ma klientów. Za tydzień na dole będzie tylko gleba. Poważnie to rozważam. Zagronie
  5. Białka, ponieważ nasypali tego śniegu sporo. I nie będzie przetarć. Szukać stoków odstawionych od słońca. Na planie widać. Wschodnie, północno-wschodnie. Startować razem pierwszym krzesłem. Dwie, trzy godziny niezłej jazdy. Potem można się opalać. Tak planuję w przyszłym tygodniu. Zagronie
  6. Przy ocenie prędkości należy sobie uzmysłowić czas jednej sekundy, np"124", "124", Można robić to ze stoperem, by ustalić szybkość powtarzania liczby. Teraz dystans przejechany na nartach w sekundzie(po łuku): 36 km/g - 10 m, 54 km/g -15 m, 72 km/g - 20 m, 108 km/g- 30 m Już szybkości rzędu 50 km/g dla amatora są dużymi prędkościami. Wystarczy to porównać ze zjazdem na rowerze z góry. Większych prędkości się nieraz nie uzyska na wielu łagodniejszych stokach. Potrzebne do tego są odpowiednie narty, smary, umiejętności... W slalomach w PŚ średnie prędkości mogą się wahać w zakresie 50-60 km/g. Porównajmy obraz takiego narciarza z ekranu z własnym filmem z szybką jazdą. Tak się nam wydawało, gdy jechaliśmy po stoku. Robiłem sobie takie przymiarki, by stwierdzić, że jechałem przeraźliwie wolno. Jeszcze można sobie ocenić swoją szybkość jadąc samochodem. Jak ucieka do tyłu przestrzeń obok drogi. I jak uciekała na nartach. Daje to pewne wyobrażenie. Sto na godzinę, to niewyobrażalna szybkość na nartach dla amatora. Powiem, że jeśli ktoś często kręci(śmig) i jedzie 10 m/s to bardzo dobry narciarz. Zagronie
  7. Zupełnie nie to chodzi.! Właśnie z wiekiem, gdy pojawiły się inne narty, gdy stoki były gładkie, szerokie, to nie było problemu z szybką jazdą niż, gdy było się znacznie młodszym. Teraz jest problem. Gdy się chce jechać szybciej, ale zostawiając za soba ślad wężowy, to starając się jechać jeszcze szybciej, z takim samym śladem, musi się jechać na krawędziach. Bo tylko taka jazda pozwoli na zmniejszenie tarcia narty o śnieg. Ale taka jazda jest teraz niebezpieczna. Im te wężę jadą szerszym pasem. Zawsze szbciej pojedzie gość zakładając krawędzie "park&ride"(bardzo podoba mi się to określenie). I jedzie długim łukiem, prawie prosto. Gwałtowna zmiana kierunku przy takim stylu jest prawie niemożliwa. Stąd skręcając pod jego tor narażam siębie i jego bardzo poważnie. Nikt mu nie broni tak jeździć na pustym stoku. Ale gdy jeździ sporo narciarzy, to jazda jest nieodpowiedzialna. Nie narzekam na własną jazdę. Mógłbym się pobawić z takimi, pod warunkiem, że ustawimy tyczki z mocno pdkręcanymi skrętami i dość gęsto. Stok nie musi być łagodny. Zobaczylibyśmy efekt. I o to chodzi. Trzeba rozumieć, gdzie sedno sprawy. Zagronie
  8. Nie narzekam na swoją jazdę. Byle nie było gorzej. Odkąd jeżdżę to obserwuje ludzi na stoku. Zawsze zwracałem uwage na wyróżniających się. I też zawsze konfrontowałem ich jazdę, z tym co wiedziałem z teorii, filmów itp. A tym zajmuję się od początku tej pasji. Mając w głowie takie wzory(amatorskie !) z "literatury" "korygowałem" jadącego(tego chwilowo obserwowanego na stoku). To nie jest żle, a to nie tak itp. To mi służyło do zwracania uwagi na własne niedoskonałości. Siebie nie widziałem w jeździe. To nie tak dawny czas, gdy miałem pierwszy film z własnej jazdy. To jest dobra metoda analizy(jeśli się ma pewną wiedzę) jazdy innych. Wtedy widzi się wyraźniej własne błędy. Przy okazji przekonałem się jak trudno jest przyzwoicie technicznie jeździć, gdy stok i warunki śnieżne są złe. A jednocześnie tak często czytam na różnych forach, jak to ludzie się szybko uczą i jacy są zdolni. Czy ja byłem kiedyś i dziś jestem taki tępy, czy oni w bezporównania lepszej sytuacji(sprzęt, stoki, możliwości) sa taci zdolni. Okazuje się, że nie. Wystarczy czasem nieco czerni na trasie. Mało niestety zwraca się uwagi na poprawną techniczną jazdę. Wydaje się, że po opanowaniu pierwszych mizernych podstaw, rozpoczyna się wyścig kto szybszy w dół. Takie mamy teraz narciarstwo amatorskie. Coraz bardziej niebezpieczne. Zagronie
  9. Zdania na temat warunków lawinowych trzeba sobie wyrobić samemu na miejscu. Oficjalne komunikaty wiele mówią, jeśli są Ponieważ przygotowują to ludzie, którzy wiedzą o co chodzi. Ale to też nie zabezpiecza w każdym miejscu, ponieważ warunki(lawinowe mogą się bardzo różnić w różnych zlebach położonych wokół tej samej góry. Wiatr, nasłonecznienie, nawiany śnieg. Jedynie bezpieczne warunki to głęboko przemrożony, stary śnieg. Rano twardy firn, potem świetna jazda. Każda nowa warstwa na takim śniegu jest ryzykowna. Nigdy nie wiadomo, jak jest silnie związana. Gdy ona rośnie, ryzyko się zwiększa. Gdy się ociepla, śnieg siada, coraz bardziej ciężki(mniej w nim powietrza) i dalej rośnie ryzyko. Chwilowe oziębienie powoduje przemarznięcie tylko powierzchni, ale nie wiąże warstw głębiej. W sumie poważniejsza ocena powinna wziąść pod uwagę warunki meteo w konkretnym miejscu i w dniach poprzedzających zjazd. Na trzeba mieć pewne pojęcie, jeśli chodzi o meteorologię w górach. Był okres, gdy co roku jeździłem na Chopok, gdy Alpy były niedostępne z wiadomych względów. Bardzo miłe wspomnienia z obu stron góry. Zimy były lepsze, śniegu też więcej, chociaż stok na północ z Chopoka był regularnie wywiany do lodu i kamieni. Parę żlebów też się zaliczyło. Dziwią mnie takie stwierdzenia, że warunki są OK! Może były OK! dla zjeżdżającego. Jego doświadczenie i jego ryzyko. Zjechał, nic nie zleciało na głowę, albo nie wyjechało spod nart. W porządku. Jego szczęście. Tylko, czy będą takie OK! w dniu następnym dla kogoś innego z mniejszym doświadczeniem? Ludzie sie nieraz wybierają na takie zjazdy, pod wpływem impulsu. Są ślady, ktoś jechał, więc dlaczego nie spróbować. Ja też miałem takie dylematy kiedyś, widząc ślady nart w różnych stromych miejscach w Tatrach. To strasznie kusi. To przecież podwyższenie własnej poprzeczki. Według nowomowy - dałbym radę. Zjazdy stromym terenem mają, na naturalną selecję narciarzy, pomijalny wływ. Znacznie większy wpływ na nią mają zderzenia na stokach, jak w czasie ruchu cząsteczek w naczyniu. Zagronie
  10. W Białce trasy są łatwe, albo i nie łatwe. To jest kwestia stylu jazdy. Ale w kwestii nart. Moja żona, której swobodnie mogła byś być córką i jeszcze pare lat by zostało. Ma 156 cm. Jeszcze niedawno jeździła na Atomiku SL9-150 cm prawie dziesięć lat. I też z przyjemnością jeździ po bardziej stromych trasach. Teraz, od kilku lat jeździ na narcie 160 cm. Głównie dlatego, że szybsze, krótkie skręty(bardziej stromo, szybsza reakcja i często krótsze skręty) są bardziej dla niej męczące. No więc zaplanujmy narty, na powiedzmy czterdzieści lat do przodu. Choć życzę dłuższego okresu. Należy jak najszybciej nauczyć się jeździć. Nie za krótkie narty i często instruktor. Krótkie narty na gładkim stoku obrócą się pod nami, mimo że tego nie chcemy. Daje to złudzenie, że się umie skręcać. Na dłuższych to jest trudniejsze i wtedy jest potrzebna pomoc, jak to robić. Potem można wrócić do krótszych nart i się bawić w szybkie, krótkie skręty. Jak to jest trudne, to polecam przeczytać mój post"jazda równoległa". Zagronie
  11. Dręczy mnie temat płynność jazdy na równoległych nartach. Co za problem, gdy synonimem kunsztu jest karwing. W idealnym(w szerokim pojeciu masy zjeżdżających) wszystko się w nim mieści. Na każdym stoku, na każdych nartach i płynnie, w dodatku bardzo szybko. Zawsze mnie wkurzało odkąd jeżdżę, obsuwanie się piętki narty zewnętrznej. Tolerowałem, gdy się obie narty obsuwały z tyłu. Ale gdy zewnetrzna to znaczyło, że się podeprę wewnętrzną. A to znaczy, że nie jeżdżę ciagle z dominującym obciążeniem na zewnętrznej. No i narty nie idą zawsze idealnie rówonolegle, niezależnie do stoku. Stąd usilna praca, by tak było. Było za wąsko, ale takie były narty. Teraz poszerzyłem, może jeszcze paru cm, by się czasem przydało. Ale nawyk tej równoległości we mnie siedzi. I to, że świadczy on o dobrym wyszkoleniu, o tym co ważne w jedzie. Teraz nieco o stokach. Pokonanie stoków zielonych, niebieskich na równoległych nartach to jeszcze niewielki problem, szczególnie gdy skręt jest dłuższy. Gdy krótszy, urozmaicony(dłuższe krótsze) to jest gorzej. Najtrudniej jest na czarnych i nie za szerokich. Stałem nieraz na Grzebieniu w Szczyrku i patrzyłem w dół na zjeżdżających. Wczoraj jeździłem w Jurgowie dalszym krzesełkiem i miałem świetny wzgląd na czarną ściankę. Nachylenie maksymalne, jak na Grzebieniu, ale łatwiej, ponieważ się wypłaszcza u dołu. I tak sobie myślałem, czy zobaczę kogoś ładnie zjeżdżającego urozmaiconym skrętem na rówonoległych nartach. Gdybym zobaczył takiego na krawędziach, zostawiającego z rana( twardziej) dwie kreski za sobą byłbym zachwycony. Nie zobaczyłem. Jeździli tu Słowacy(są lepsi od nas), starsi panowie na swoich Stockli. Tak jest trudno jeździć na rówoległych nartach płynnie, o zmiennym rytmie, na stromiźnie, dalekiej od skialpinizmu. Narty się obsuwają, głównie noga zewnętrzna. Jazda jest nie płynna. Następuje gwałtowne przyspieszenie, gdy dzioby są skierowane w dół. Trzeba momentalnie reagować, zacieśniając skręt. Gdyby ustawić tyczki na takim stoku. Ale tak trenigowo, by rytm skrętów ich długość była zmienna, to przejechanie takiego "slalomogiganta" wymaga dobrej jazdy na równoległych nartach. Nie musi być szybki przejazd, jak dla aspiranta PŚ, ale płynny. No więc, gdzie ten karwing dominujący w wobraźni. Był dla niektórych. "Park &ride". Zaparkuj i jedź od połowy stoku. Łukiem o długości dwie metrów. Dalej jest wypłaszczenie. Nie daj Panie trafić przed takiego! I jeszcze jedno. Jazda na stojąco, wysoka sylwetka. Wszystko tu uchodzi, i jest nagmine w jeździe znakomitej większości amatorów, gdy bardziej płasko i gładko. Ale nie wczoraj w Jurgowie na czarnych wężykach. Tyczki też nie weryfikują do końca jazdy równoległej. Na poziomie amatorskim można przejechać na wariata, nawet dosyć szybko, powtarzalny wertikal. Dlatego zauroczyłem się jazdą równoległą jazdą demonstratorów. Teraz to mój cel. A jak nieco kresek na moim śladzie się pojawi, szczególnie gdy bardziej stromo, to bedę zadowolony. Zagronie
  12. Zrobiłem sobie wczoraj prognozę na Jurgów. Wczoraj nieco popadywało. Na dziś miała być lampa, pd nocnych kilku stopniach minus. Na Obidowej cudowny widok na biały łańcuch, prawie 50 km długości(po graniach). W dole białe, gęste mleczko, w które niestety musieliśmy wjechać. Jak zwykle w Klikuszowej mały korek, początek od stacji benzynowej na Obidowej. Góral ciagle łowi ryby w stawku. Za N. Targiem zęby szczytów pojawiły się znowu. Minęliśmy słynną Kotelnicę i jej okolice. Na parkingu, już pod stokiem w Jurgowie, sporo autek naszych sąsiadów z południa. Stok pycha. Twardy w sam raz. Tylko ci narciarze. Coraz gorzej. Jeszcze nie tak dawno w marcu było przyjemnie pusto. Nieco za dużo, by być pewnym, że nie rozjadą od tyłu. Ale czekała mnie miła niespodzianka. Czarne wężyki okazały się mało zaludnione. I stok ładnie wyrównany i dość szeroki. Nie jeździłem tutaj dotychczas. Albo nie było śniegu, albo widać było z daleka, że naszpikowany górami mokrego z armaty. Dzisiaj było optimum. Lekka rozgrzewka po płaskim z dalszego krzesła. Wjazd na trasę dla orłów. Mała ścianka i wypłaszczenie. Ćwiczę swoje krawędzie. Narta z komórki jest idealna. Nazywa się Dynastar SL. Kiedyś miałem przez lata tygrysa SL z górnej półki. Nie ma porównania. Ma dziwne właściwości, nieźle jeździ także po zrytym, mokrym śniegu. Choć to nie jest jej żywioł. To były najlepsze narty w tym marnym sezonie. Kolejka do krzesła minimalna. Jeden obrót, bez zatrzymania w dół, średno 10 min. Cztery godziny się tak kręciłem. Ale jakie widoki. Bawię się w przewodnika, siedząc na krzesełku obok mojej pani. To jest dolina Waksmudzka. Nielegalnie dwa razy zjechałem kiedyś nią z Krzyżnego. Skituring na skiturach z Szaflar. Początek Murowaniec. Fajna jazda doliną, potem przez las do drogi do MOka. Pod tą chmurka mamy Rysy, na lewo Wysoka. Jeszcze bardziej w lewo Ganek z Galerią, jako gankiem. Gerlach taki jakiś niezbyt wysoki, ale z powodu odległości... Może jeszcze tu przyjedziemy w tym sezonie. Pogoda zadecyduje. Ma być dość twardo i bez gleby. Ale czy tak będzie? Zagronie
  13. Dla mnie to najbardziej naturalna technika. Nie ma tu tak częstej u nas napinki na idealny karwing. Jako synonim szczytu kunsztu narciarskiego. Nie jest też takie ważne, czy to jest szybka jazda. Co to w ogóle jest? Wyjaśnia artykuł Paula Lorenz`a znanego demonstratora, posiadającego swoją klinikę. Pojechał do Japonii i chciał wziąśc udział w ich "mistrzostwach" -Japan`s Technical Competitions. Wielokrotnym mistrzem był tu Maruyama Takao(ten z filmu). Nie zawsze japończycy dopuszczali do rywalizacji cudzoziemców. Ale udało mu się ze dwa razy. Zajął powiedzmy średnio miejsce w trzeciej dziesiątce uczestników. Czołowi ich uczestnicy wszyscy mają swoją historię w zawodach FIS. Do góry nikt się nie dopcha bez przeszłości zawodniczej. Powiedzmy że to "odpadki" z brutalnej selecji na slalomach. Na ww. zawodach konkuruje się nie tylko na gładkim stoku, ale też na muldach i puchu. Wszyscy oni też świetnie jeżdżą w takim terenie. Nie są to "boiskowcy" wykształceni na sztruksie. Być może mniej ich interesują lód i kamienie. Nasza specyfika. Podejrzewam też, że naszą "specyfiką" jest "karwing". Cięcie na krótkich nartach. Na dłuższych cięcie, by przejechać GS na pucharze rodzinnym. Piękna techniczna jazda nie jest u nas cool". Do poczytania: https://www.paullorenzclinics.com/post/japan-s-technical-competitions-exposed Zagronie
  14. Dowcip polega na tym, że chciałbym tak jeździć. Ale to na zasadzie podróży na księżyc. Miękka swobodna jazda, chociaż może z technicznego punktu widzenia daleka od takiej jak na filmie, zawsze mnie interesowała. Taka jazda, że można sobie poradzić na bardzo różnych stokach i śniegach. Jest to świetne panowanie nad własnym ciałem i sprzętem. Dające ogromną frajdę i bezpieczne dla siebie i innych. Ten film jest tylko przykładem do czego należy dążyć. To jest moje spojrzenie na narty. Każdy sobie może z tego filmu wyciągnąć własny wniosek. Obawiam się jednak, że niektórzy mają ochotę podyskutować o jego technice jazdy. To byłaby totalna bzdura, ponieważ nie o to chodzi. A zreszta uczestnicy forum(łącznie ze mną) delikatnie mówiąc " z czym do gościa". Zagronie
  15. To uwielbiam! Taką jazdę. Taką swobodę na nartach. Nieco z takiej swobody mam jeszcze w nogach. Reszta się nie liczy. Na jakich nartach, na jakich stokach. Czy to jest karwing, czy śmig hamujący. Skręt krótki, czy długi. Poprostu zabawa w narty, bez napuszania się, bez definicji, co jest co. Zagronie takaomaruyama_nz_2019.mp4
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...