Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.09.2021 w Komentarze w blogu
-
31.08.2021: Tarscher Alm – Blaue Schneid (15,4 km, 3036 m) / Hasenöhrl (3257 m) Pogoda poprawiła się na tyle, że można było wyjść w wysokie partie gór - widoczne poprzedniego dnia z drugiej strony doliny. Naszym celem był trzytysięcznik Hasenöhrl - najbardziej na wschód wysunięty wierzchołek masywu Ortlera, na którym jest lodowiec. Punktem wyjścia była górna stacja kolejki krzesełkowej Tarscher Alm. Jeszcze kilkanaście lat temu działał tutaj ośrodek narciarski, jednakże ponoć nie był rentowny. Wyciąg krzesełkowy wykupiła miejscowa organizacja turystyczna, ale funkcjonuje on tylko latem. Szkoda - bo tereny na narty byłyby piękne. Idziemy szlakiem do Großes Wetterkreuz (2436 m) na przełęczy. Stoi tutaj nowy krzyż, a stary służy jako budulec na ... ławkę. Malownicza, panoramiczna ścieżka prowadzi do pozostałości dawnego akweduktu, dostarczającego wodę z gór na pola uprawne w dolinie - w tle na pierwszym zdjęciu widać cel dzisiejszej wycieczki, a na drugim - schron turystyczny i akwedukt: Jeszcze trochę wspinaczki w skalnym terenie i jesteśmy na grani, z której roztaczają się wspaniałe widoki na dalekie Dolomity i na bliskie Arzkarsee w dolinie Ultental: Hasenöhrl wydaje się być blisko, na wyciągnięcie ręki, ale to nieprawda. Zaczynają się łaty śniegu Pierwszy przedwierzchołek Blaue Schneid 3036 m npm. A co potem? Potem wspinaczka na linach i łańcuchach, która chyba jednak trochę mnie przerosła. Po przejściu fragmentu (ponoć tego najgorszego) jednak miałam dość. Może bym i zdecydowała się iść dalej, gdyby było więcej czasu, ale go nie było. Tak więc główny wierzchołek zdobył Darek z Wojciechem, a my z Marią w międzyczasie zaczęłyśmy schodzić. Decyzja - jedyna racjonalna w tej sytuacji, ale jednak trochę niedosyt mi pozostał. Dała mi ta góra słodko-gorzką lekcję. [cdn.]4 punkty
-
01.09.2021: Merano Dzień bardziej na luzie. Pojechaliśmy rowerami, ponownie fragmentem trasy wzdłuż Adygi. Merano to miasto-ogród. Urzekło nas bogactwem roślinności, barw, urokliwą architekturą i pięknym położeniem. Promenada nad rzeką Passer: Domy zdrojowe: Stare miasto: Zamek Trauttmansdorff i ogrody botaniczne na tarasach ponad miastem: Na ławeczce, z księżną Sissi3 punkty
-
03.09.2021: Tarsch – Kofelraster Seen (22,6 km, 2430 m) Miał być spokojny szlak na ostatni dzień, ale nie do końca wyszło. Może jakieś ładne jeziorka w pobliżu? Są? Są - Kofelraster Seen. Nawigacja pokierowała nas "skrótem" na parking Alte Säge, z którego zaczynał się szlak. Skrót okazał się wąską, kamienistą ścieżką - odpowiednią może dla mtb, ale nie dla samochodu osobowego. Zostawiliśmy auto w pierwszej niekolizyjnej zatoczce, bo szkoda samochodu, a do parkingu ponoć było niespełna 2 km. Było jednak ponad 4 km w jedną stronę, wzdłuż stacyjek Drogi Krzyżowej . Mieliśmy więc nadprogramowe 8 km drogą, a dalsza wędrówka prowadziła bardzo stromym szlakiem w górę. Chwila odpoczynku pod schroniskiem Latschinger Alm Im wyżej, tym mniej drzew, a więcej jagód: Wdrapujemy się na grzbiet i widać pierwsze jeziorko: A za nim jest drugie: Zejście na szczęście było łagodniejsze i ładniejsze. Naprzeciw nas widok na wlot doliny Schnalstal Schodzimy do schroniska Marzoner Alm a potem do auta. *** Wracam do Polski z poczuciem, że ledwie liznęliśmy tamtejszych szlaków i ... lżejsza o 2 kg. W samej dolinie Martell zostało kilka szczytów, na które chętnie bym jeszcze weszła i byłyby w moim zasięgu. Może kiedyś? Kto wie?1 punkt
-
02.09.2021: Martell - Vorderer Rotspitz (12,1 km, 3033 m) Pętla na drugi trzytysięcznik, z punktem wyjścia na parkingu na końcu doliny Martell. Trzeba pokonać nieco ponad 1000 m przewyższenia, szlak nie jest trudny, ale wymaga uwagi na długich odcinkach serpentyn przez piargi - szczególnie przy schodzeniu. Trasa jest wyjątkowo widokowa - z panoramą na najbardziej spektakularne szczyty Veneziaspitze, Cevedale, a ze szczytu podziwiać można również Gran Zebru i Ortlera. Zejście u podnóża potężnych lodowców Cevedale przez morenowy krajobraz doliny. Zaczynamy nad jeziorem przy hotelu Paradies, a łagodny szczyt Rotspitze skrywa się za drzewami: Powyżej linii lasu pasą się owce, a jednostajne brzęczenie dzwonków przerywa od czasu do czasu głośny gwizd świstaka. Widok na drugą stronę doliny i Zufallspitze (Cevedale) Leżeć tutaj przyjechały? Na środku chyba wystaje Gran Zebrú (Königspitze) - 3851 m., drugi po Ortlerze szczyt pod względem wysokości. Zaraz zaczną się ułatwienia w szczytowym odcinku podejścia: I już - jesteśmy! A co po drugiej stronie? Lodowce: Zoom na Gran Zebru i Ortlera A z trzeciej strony - Zufrittsee, bez retuszu! Darek się wpasował kolorystycznie Schodzimy: Ta fotka też bez retuszu: I już.1 punkt







