Narty - skionline.pl
Jump to content

tanova

Registered VIP Users
  • Posts

    2,200
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    86

tanova last won the day on July 20

tanova had the most liked content!

About tanova

  • Birthday 06/09/1971

Personal Information

  • Imię
    Magdalena
  • Miejscowość
    Zach-Pom
  • About me
    narciarka nizinna, trochę zdesperowana

Ski equipment

  • Narty marka
    Head Super Joy
  • Buty marka
    Tecnica

Skills

  • Poziom umiejętności
    6
  • Dni na nartach
    12

Recent Profile Visitors

11,040 profile views

tanova's Achievements

Weteran

Weteran (6/6)

5.5k

Reputation

  1. Być może będę tego lata przejazdem w Cortinie d'Ampezzo. Przejazdem, ale nie samochodem. Chciałabym dotrzeć w okolice 5 Torri - podpowiedzcie, z której przełęczy ładniejszy szlak - z Passo Giau, czy z Passo Falzarego (od dolnej stacji kolejki)? I czy w lecie w miarę często jeżdżą autobusy z Cortiny, bo nie znalazłam w necie aktualnego rozkładu. Może ktoś korzystał z transportu publicznego?
  2. Petarda - podziwiam, zazdroszczę i z niecierpliwością czekam na cd. PS. Czy to nie przypadkiem na Mont Ventoux wjeżdżał Jean Reno z wnukiem w filmie "Lato w Prowansji"?
  3. Fajnie mieć tak blisko, że można co tydzień autobusem. No właśnie - niektóre Wasze tatrzańskie szlaki też przewędrowaliśmy! Ale nie wszystkie - trzeba będzie wrócić. A tak, tak - też poddaliśmy się temu zabobonowi - przy czym nie na Ślęży, a w samej Sobótce, u jej stóp.
  4. tanova

    Kajaki

    @MWłodek - a zdjęcia jakieś masz?
  5. Fantastycznie, zjawiskowo - no i brawo za dystans trzydniowy 👏. Trzy dni wykorzystane na maxa. Ale co do jagniąt to bym ... polemizowała . Chyba ktoś był bar... ekhm... nieuważny na biologii .
  6. „Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako, że odprawiano na niej przeklęte, pogańskie obrzędy” – pisał o Ślęży po łacinie niemiecki kronikarz Thietmar z Merseburga na początku XI wieku. Mijałam ją dziesiątki razy, majaczącą jako ciemny zarys na horyzoncie, jadąc autostradą A4 w kierunku na Wrocław. Czasem warto jednak zwolnić, zboczyć z autostrady i spotkać się z tym niezwykłym miejscem. Dlaczego niezwykłym? Z kilku powodów. Jadąc w stronę Sobótki przemierzamy płaską jak stół dolnośląską dolinę. Wszędzie pola, zboża, miasteczka i wioski i nagle – taki masyw, nie wiadomo skąd. Błąd systemu – stwierdziła moja córka, stojąc na szczycie i spoglądając dookoła. Irytacja niemieckiego biskupa nie była bezzasadna – od starożytności Ślęża była miejscem kultu solarnego, o czym świadczą zachowane kamienne kręgi na niej i na pobliskiej Wieżycy. Może nie tak spektakularne jak w Stonehenge, ale jednak są. Do dziś uznawana jest za jedno z potężniejszych miejsc energetycznych w Polsce, zaraz po Wzgórzu Wawelskim, choć jej moc zakłóca ponoć ogromny maszt przekaźnikowy na szczycie. Stojący nieopodal schroniska i kościoła. Tak, oczywiście – duchowni chrystianizujący pogańskie plemiona często budowali świątynie na miejscu dawnych obrządków. Tak też uczyniono na Ślęży i jeszcze poprowadzono tędy szlak Jakubowy. Archeologowie wykopali tutaj również kilka kamiennych posągów – między innymi niedźwiadka, będącego niejako maskotką Ślęży. Początkowo datowano znaleziska na czasy starożytne i kulturę łużycką, ale jednak nowsze badania wskazują na wczesnośredniowieczne pochodzenie tych rzeźb. Na szczyt prowadzi kilka szlaków – z przełęczy Tąpadła (to najkrótsza droga) oraz z Sobótki (nieco dłuższe podejście). Są też szlaki okrężne, archeologiczne i boczne – do dalszych wiosek, więc różnych wariantów na wycieczkę jest sporo. My wybraliśmy wejście żółtym szlakiem z Sobótki przez Wieżycę, a zejście niebieskim do zamku w Górce i powrót do Sobótki nieoznakowaną ścieżką przez las. Pomimo pogodnej i dość ciepłej niedzieli wędrowców na szlaku nie było zbyt wielu, na niebieskim spotkaliśmy może z pięć osób, za to na kopule – kupa luda. Widok na Sobótkę z żółtego szlaku: Nie uszliśmy za daleko, a tu już pierwsza pokusa - pomimo dość wczesnej pory skusiliśmy się na szklaneczkę bursztynowego, z lokalnego browaru. Krasnoludki dobrze się postarały. Podejście pod Wieżycę trochę nas zaskoczyło - kawałek stromej i bardzo kamienistej ścieżki, za to na szczycie - nagroda. Ponad stuletnia wieża Bismarcka i piękne z niej widoki. Gdzieś w oddali, na horyzoncie majaczą Góry Wałbrzyskie (chyba): Idziemy dalej przez liściasty las, zastanawiając się, co widziały te majestatyczne głazy. Przy szlaku wyeksponowano dwie kamienne rzeźby - postać z rybą oraz niedźwiadka (drugi podobny jest na szczycie Ślęży): Na szlaku: I na polanie, na szczycie - 718 m npm.: Proszę Państwa, oto miś: Taras widokowy na kościele jest płatny, kawałek dalej jest bezpłatna wieża. Idziemy! Schodzimy niebieskim szlakiem wśród skał i lasu. Stromą i krętą ścieżką. Przy schodzeniu niestety jakoś głupio się potknęłam o kamień i wyłożyłam. Promieniujący ból w nadgarstku, ale mogę ruszać ręką. Nie przechodzi, trzymam w górę - źle, w dół - jeszcze gorzej, w końcu zrobiłam sobie temblak i było lepiej. Godzinę pobolało, potem jakoś zaczęło przechodzić. Skończyło się tylko na sporym krwiaku, uff. Jednak dobra ta energia Ślęży. Dochodzimy do zamku w Górce. Zamek jest w remoncie, daleko mu do wymuskanego Książa ale ma klimacik: Siedzi ofiara losu ... Wycieczka na pół dnia, nieco ponad 16 km, w sam raz, żeby zdążyć jeszcze późniejszym popołudniem na rodzinne spotkanie. Pozdrawiam.
  7. Lepiej kup jej sprzęt narciarski albo fajną odzież i zabierz zimą na narty, choćby i do Bułgarii 🤔
  8. tanova

    Zamek Książ

    Czytając w czerwcu wpis @marboru, pomyślałam sobie - taki spektakularny zamek, a jeszcze mnie tam nie było? Minęły trzy tygodnie i nadarzyła się sposobność - przy okazji wyjazdu do Wrocławia. Autor bloga bardzo skrupulatnie opisał historię i udokumentował fotograficznie zakamarki Książa, więc pozwolę sobie tylko na parę uzupełniających impresji. Trafiliśmy akurat na międzynarodowy konkurs tradycyjnego powożenia, więc na podjeździe kolejno prezentowały się bardzo eleganckie bryczki i powozy - a szykowna damska publiczność niewiele ustępowała tej z wyścigów w Ascot: oszałamiające kapelusze, długie suknie i niebotyczne szpilki. Tutaj prezentuje się duet krakowski: I kolejne powozy, czekające na swój występ: Zamek pieczołowicie odrestaurowano, niestety z oryginalnego wystroju zostało niewiele, bo hitlerowcy - planujący przerobić pałac na siedzibę Führera - nie patyczkowali się i dość brutalnie potraktowali zabytkowe wnętrza. A za czasów administracji czerwonoarmistów i PRL-u było jeszcze gorzej. Wiele pomieszczeń ma więc wygląd z epoki, ale nie oryginalny. Sala myśliwska: Okna i balkony w sali Maksymiliana - najbardziej okazałej w zamku. Tej samej, w której uwagę @marboru przykuły cycate sfinksy Sporą część pomieszczeń zajmuje ciekawa wystawa fotograficzna. Pasją kucharza księżnej Daisy była bowiem fotografia i uwiecznił w bardzo udany sposób wiele scen z życia mieszkańców zamku - dwu- i czteronożnych. Między innymi udomowionego białego wilka księżnej. Jeszcze raz piękne ogrody: Wsporniki balkonu z motywami zwierzęcymi na fasadzie: i tanova w hortensjach w wałbrzyskiej palmiarni Hochbergów: Wkrótce postaram się wrzucić - już chyba na własnym blogu - relację z drugiej części dolnośląskiego weekendu. Pozdrawiam
  9. Brawo, @barattolina - wielkie gratulacje! Niesamowity wyczyn 👏👏👏. Dla mnie taki wjazd to kosmos.
  10. tanova

    Kajaki

    Polityka parku stoi chyba w rozkroku pomiędzy ochroną zasobów naturalnych a turystyką. To jest biedny region - przemysłu nie ma, rolnictwo - niespecjalnie, samo Drawno jest raczej zaniedbaną dziurą, więc postawienie na turystykę byłoby jakąś perspektywą dla mieszkańców. Pytanie brzmi - na jaką turystykę? Szlak kajakowy Drawy jest kurą znoszącą złote jaja, więc tak jak pisałam - wyczyszczono ją wycinając parę lat temu przejścia w największych przeszkodach i zrobili tę jedną przenoskę. Pływałam, gdy nie było tych ułatwień, ale mogę zrozumieć powody, dla których to zrobiono i na pewno będę pływać dalej. Wciąż jest też jeszcze nieco mniej popularna Korytnica, choć i tam z roku na rok jest w weekendy coraz więcej ludzi. Trzeba przyznać, że park bardzo dba o pola biwakowe - są regularnie sprzątane, jest infrastruktura - kubły, wc, wiaty, stojaki, pomosty, drewno na ognisko. Zadbano o wytyczenie, oznakowanie i utrzymanie atrakcyjnych szlaków - pieszych, rowerowych, konnych - na które praktycznie nikt nie przyjeżdża. Te pozostałe aktywności są bardzo niszowe - mnie osobiście to pasuje, bo nie chcę, żeby było tu jak na Mazurach czy nad morzem i na razie chyba się nie zanosi. Poza polami biwakowymi baza noclegowa i gastronomiczna jest słaba. Nie ma tu hoteli, spa ani innych rozrywkowych miejsc. Są w zasadzie trzy wioski bez popegeerowskich bloków, gdzie działają jakieś agroturystyki i kilka pól nad jeziorami, gdzie przyjeżdżają kampery - ostatnio coraz ich więcej. To chyba jest główny hamulec, dlaczego ten region nie przyciąga zbyt wielu osób. I niech taki balans zostanie.
  11. tanova

    Kajaki

    Gdyby zbudowali tam elektrownię, albo coś takiego - to by było dopiero przerażające 🙈. Znam Twoje zdanie na temat ułatwień, ale w końcu to tylko kilka desek, @Mitek, a nie jakaś trwała ingerencja w krajobraz. Moda na spływy przeminie, deski zbutwieją, będzie jak dawniej. Chcesz kawałek porządnej zwałki bez "zmiłuj się" - to jedź na ostatnie dwa kilometry Korytnicy.
  12. tanova

    Kajaki

    Przez grupę zwalonych drzew - przenoska ma ok. 100 m długości. Cały odcinek od jeziora Grażyna do pomostu na Bogdance wyszedł nam na 23 kilometry.
  13. tanova

    Kajaki

    Na trzecim i czwartym zdjęciu - przenoska przed biwakiem Barnimie Na szóstym zdjęciu - widok z góry, z biwaku Barnimie Na ósmym zdjęciu - kładka Konotop Na Bogdance jest też pomost i slip oraz stojaki na kajaki na polu biwakowym.
  14. tanova

    Kajaki

    Wczorajszy spontaniczny jednodniowy wypad na Drawę. Jadąc rano na umówione z dalszą rodziną spotkanie w wypożyczalni kajaków nawet nie do końca było ustalone, który odcinek i którą rzekę będziemy spływać. Po przedstawieniu wszystkich za i przeciw mieli podjąć decyzję, ponieważ płynęły z nimi dzieci, a grupa miała zróżnicowane umiejętności. Zwyciężyła chyba jednak chęć przygody nad chęcią wygody i popłynęliśmy od Drawna na Bogdankę. Cudowna pogoda - słońce, temperatura ok. 27 stopni, woda w jeziorach niestety trochę kwitnie, widać to po rzece. Przez cały dzień minęliśmy się może z pięcioma innymi kajakami. Spokój, cisza - mimo iż to środek wakacji. Drawa parkowa od bodajże dwóch sezonów (może dłużej, nie pamiętam) jest rzeczywiście trochę wyczyszczona z największych przeszkód, co w połączeniu z wysokim stanem wody po ostatnich opadach sprawiło, że tylko w jednym miejscu - za kładką w Konotopiu jest kłoda, której nie da się ominąć. Jest też jedna przenoska ze slipem dla kajaków przed biwakiem Barnimie. Ale to już od paru lat. Zamieszczam kilka zdjęć z wczorajszego dnia: Pozdrawiam.
  15. Przynajmniej zazieleniło się po ostatnich deszczach. Fajne tereny, ładna wycieczka i sporo wody na trasie. @cyniczny - zaciekawił mnie patent na bidon przy kierownicy. Czy to ten uchwyt?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...