Narty - skionline.pl
Jump to content

tanova

Registered VIP Users
  • Posts

    2,551
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    109

Everything posted by tanova

  1. Ja w sumie też. Na orczyku to ja mogę pojeździć dwie godzinki na lokalnej górce. Jak dłużej, to już mnie bolą nogi, dlatego wolę ośrodki z kanapami, do których w miarę sprawnie dojadę po autostradach.
  2. Sprawdziłam u siebie - 700x30C, a Darek ma 700x25C. Trasa jest 100% na szosę - pierwsze 8 km do Gartz to równa kostka, a potem praktycznie cały czas asfalt.
  3. U nas, jak u nas - raczej u sąsiadów .
  4. Gratuluję @cyniczny nowej życiówki i to w dobrym, sportowym tempie! Mnie tylko dwa razy zdarzyło się zrobić 200+ (raz na trasie Odra-Nysa, a raz dookoła Zalewu Szczecińskiego), ale zajęło mi to od świtu do wieczora . W miniony weekend też zaniosło mnie na Odrę-Nysę, jednak na zdecydowanie krótszym dystansie. Bardzo lubię tę trasę wzdłuż granicy, przez tereny parku narodowego "Unteres Odertal". Dojechaliśmy z moją drugą połówką autem na parking przy moście granicznym Gryfino-Mescherin - po drodze chmury na niebie niestety gęstniały i przed Mescherin zaczęło nawet lekko mżyć. Prognozy były jednak dobre, więc pomimo początkowego deszczu postanowiliśmy nie zmieniać planów, tylko wyciągnęliśmy z plecaka kurtki. Mokrawy początek: W Gartz zaczęło porządnie padać i schowaliśmy się pod jakimś daszkiem. Nie robiłam zdjęć wiedząc, że będziemy tędy wracać i pewnie będzie szansa na fotki przy lepszej pogodzie. Chcieliśmy wypróbować nowo wyremontowany fragment ON wałem do Friedrichstal, ale nie trafiliśmy - od strony Gartz odbicie szlaku z głównej drogi nie jest jeszcze oznaczone. Tak więc pojechaliśmy jednak po staremu, szosą B2 - na nasze szczęście między Gartz a Mescherin jest aktualnie zamknięta droga dla aut, więc ruch był znikomy. Przestało też padać i od razu zrobiło się jakoś tak sympatyczniej. Za Friedrichstal ponownie zjechaliśmy nad Odrę i jej kanały: Przedpołudnie prawie bezwietrzne - to rzadkość na nadodrzańskich rozlewiskach, tafla wody jak lustro. Potem trochę zaczęło wiać, a kierunek tak się odkręcał, że przez całą wycieczkę mieliśmy pod wiatr - na szczęście nie był mocny. Na ławeczce między Friedrichstal a Gatow zrobiliśmy sobie odpoczynek i piknik. Śluzy na kanale w Gatow: W Schwedt powoli zaczęły przebijać się pierwsze przebłyski słońca - nie zjeżdżamy tym razem do miasta, zadowalając się panoramą z drugiego brzegu: A na przedmieściach - takie widoczki: My tymczasem pomykamy asfaltem po wale, dalej przed siebie: Stolpe, z górującą średniowieczną wieżą obronną: Karawany z osiołkami jeszcze na ścieżce dla rowerów nie widziałam Śluzy w Hohensaaten: Rozlewisko Odry pod Hohenwutzen z widokiem na okolice Cedyni: W Hohenwutzen zatrzymujemy się na obiad - do wyboru jest McD... po polskiej stronie w Osinowie Dolnym, albo któraś z lokalnych knajpek. A że mamy tutaj sprawdzonego, zacnego bratwursta, to... Myślałam początkowo, aby podjechać jeszcze 8 km do Neurüdnitz, zobaczyć jak idzie Niemcom budowa mostu Europabrücke do Siekierek, ale Darek odmówił współpracy. Po swojej sobotniej, solowej całodziennej wycieczce narzekał, że go boli i tu i tam, że most jeszcze zamknięty, więc przyjedziemy w lipcu, gdy otworzą i że z Hohenwutzen to on chciałby już wracać. No to wróciliśmy. Lekko zmodyfikowaną trasą - do wieży widokowej nad Odrą, w pobliżu Stützkow: W powrotnej drodze bez problemu trafiliśmy na DDR-kę do Gartz. Bardzo ładna, biegnie nad samą rzeką, tylko już mocno wiało i to centralnie w przeciwnym kierunku. W Gartz ostatni postój w marinie, z widokiem na przęsła przedwojennego mostu - pogoda zupełnie inna niż przed południem: Po dziewiętnastej byliśmy z powrotem przy aucie.
  5. Wciąż można kupić normalnie winietki normalnie na przygranicznych stacjach benzynowych, w lutym tak kupowałam.
  6. nie, zasadniczo narciarskie trasy biegowe w sąsiedztwie parków narodowych nie powodują dewastacji przyrody.
  7. Super, dzięki serdeczne! Bardzo dużo przydatnych informacji . Jeśli pojedziemy w tym roku nad Łabę to w wariancie turystycznym, długodystansowym - z sakwami, więc trasy typowo mtb i bardzo strome podjazdy raczej odpadają, więc pewnie w grę wchodzą te okrężne alternatywy. Bardzo fajnie wygląda ta strona cykloserver, nie znałam jej - korzystałam zwykle z mapy.cz, ale tutaj jest nawet więcej funkcjonalności. Szkoda, że tylko Czechy i bliska zagranica.
  8. Karpacz to jedno z miejsc o kompletnie niewykorzystanym potencjale narciarskim - czas najwyższy na inwestycje. Mogliby też pomyśleć o trasach biegowych.
  9. Cześć, interesuje mnie ta druga trasa, bo rozważam opcje dostania się rowerem gdzieś ze stacji kolejowej na Dolnym Śląsku do górnej Łaby. Opcja nr 1 - ze Szklarskiej do Vrchlabi. Jak wywnioskowałam z Twojego śladu na stravie z Jakuszyc do Hrabacova jechałeś główną drogą. Obawiam się jednak, że w weekendy / wakacje jest tam bardzo duży ruch, czy słusznie? Opcja nr 2: Z Kamiennej Góry przez Chełmsko Śląskie do Trutnov, ewentualnie dojazd pociągiem prosto do Trutnov.
  10. Tak - my też tak zrobiliśmy - tydzień w Gastein, potem przeprawa auta na platformie kolejowej przez tunel (była kolejna atrakcja ;-)) i dzida do Chorwacji
  11. Byłam i latem - z dwunastoletnią wówczas córką i zimą dwa lata temu. ad 1. miejsce do spania - zależy czego szukasz. W lecie wzięliśmy pokój z łazienką w Jugendherberge w Bad Gastein - standard hostelowy, ale było budżetowo i dawali jeść. Chciałam akurat w Bad Gastein, bo wieczorem w uzdrowiskowej części miasta odbywały się koncerty i można było miło i nastrojowo spędzić czas. W zimie mieszkałam w bardzo ładnym i przestronnym apartamencie na początku doliny Angertal (Bad Hofgastein). Ad. 2 Byliśmy nastawieni na chodzenie po górach i zwiedzanie, więc świetną opcją okazała się karta turystyczna Salzburgerland Card Na 6 dni kosztowała wtedy 60 euro, teraz widzę, że jest to 82 euro, a dzieci płacą połowę. Karty turystyczne w Austrii zwykle wypadają zdecydowanie korzystniej, niż gdyby chciało się korzystać z atrakcji oddzielnie - sporo z atrakcji jest w cenie, a na inne były zniżki. Co zwiedzaliśmy? Liechtensteinklamm (piękny wąwóz), okoliczne góry (szlaki wokół Fulseck do Dorfgastein, ze Stubnerkogel do Sportgastein, dolina Kötschach), Großglocknerstraße i minizoo w Ferleiten (młoda jest zwierzolubna), Heiligenblut, jeden dzień na zabytki Salzburga. W termach byliśmy raz, ale oczywiście można było częściej. Bardzo fajne miejsce na wakacje, polecam.
  12. Oj, faktycznie wiało, lało i grzmiało w weekend, ale udało się "uratować" na rower chociaż niedzielne popołudnie. Po 16-tej, więc tym razem żadne dalsze wyprawy, a kręcenie się koło komina po polnych duktach, leśnych szutrach i bocznych drogach. Niespełna 50 km na przygranicznych polsko-niemieckich terenach w okolicach rezerwatu Świdwie. Po polskiej stronie, koło Świdwia Pałac w Stolcu Śródleśne jeziorko Thursee Droga do Glashütte Zachowana stacja dawnej kolejki Randower Kleinbahn ze szczecińskich Gumieniec przez Dobrą, Stolec, Glashütte, Rieth do Nowego Warpna. Fragmentami są po trasie poprowadzone szlaki rowerowe. Gdzieś w Puszczy Wkrzańskiej
  13. Życzę szybkiego powrotu i zapraszam . Można nawet znaleźć miejsca, gdzie nie jest płasko .
  14. Fragmentem jednej "nitki" Trasy Pojezierzy Zachodnich w ZP przejechałam dwa dni temu. Choć nie widać tego może na zdjęciach, to odcinek między Choszcznem a Barlinkiem ewidentnie cieszy się zainteresowaniem turystycznym, podobnie jak fragment z Siekierek do Trzcińska, który też znam. Być może również dzięki temu, że są dobrze skomunikowane z regionalnymi połączeniami kolejowymi. Więcej szczegółów na blogu: A strona całego projektu i opis całej sieci tras w Zachodniopomorskiem - z mapami, informacjami o stanie zaawansowania prac, infrastrukturze itp. jest pod adresem: https://www.rowery.wzp.pl/
  15. W kalendarzu maj, a w kąciku blogowym na skionline wciąż zima. Skoro nikt się nie kwapi, to zrobię pierwszy krok ku cieplejszej porze roku i zapraszam na relację z rowerowej wycieczki z minionej niedzieli. Wiele inwestycji w turystykę rowerową w województwie zachodniopomorskim realizowanych jest w ostatnich latach w ramach projektu Urzędu Marszałkowskiego. Jednym ze szlaków długodystansowych jest Trasa Pojezierzy Zachodnich (nr 20), biegnąca od mostu granicznego w Siekierkach przez Myślibórz, Choszczno, Ińsko aż po Pojezierze Drawskie i dalej do Szczecinka i granic województwa w Białym Borze. Jest też odnoga z Ińska przez Stargard do Szczecina i dalej pod granicę niemiecką w gminie Dobra. "Dwudziestka" liczy sobie około 330 km i mimo, że nie jest tak popularna jak trasa nadmorska Velo Baltica, to jest niemniej ciekawa, choć do tej pory znana mi jest tylko fragmentarycznie. Dlatego też korzystając z ładnej pogody i wolnego dnia postanowiliśmy z Darkiem podjechać do Choszczna i sprawdzić odcinek do Barlinka, który jest już prawie ukończony, a na którym nie byliśmy. Choszczno ma bardzo dobre połączenie kolejowe - można dojechać z różnych miejsc w Polsce, a ze Szczecina często kursują szynobusy z miejscami na rowery, takie jak ten: Pierwszy kilometr przez okropnie połataną ulicę Marii Konopnickiej w Choszcznie i szutrową drogę wzdłuż nasypu kolejowego nieźle nas wytelepał. Dobrze, że nie jechaliśmy rowerami szosowymi! Potem było już lepiej, bo zaczęła się równiutka DDR-ka trasą zlikwidowanej linii kolejowej, która doprowadziła nas praktycznie tuż pod opłotki Barlinka. A co po drodze? Pachnące bzy i kwitnący rzepak: Ciekawy skansen kolejowy w Lubianej z zachowanym budynkiem stacji i starymi parowozami: Zamiast dróżnika - rogacizna na sznurku przy budzie Kameralne Pełczyce leżą wśród kilku jezior, z których jedno - jezioro Panieńskie - wręcz wchodzi do miasta. Znaki trasy rowerowej prowadzą przez miasteczko, my jednak wybraliśmy wariant zachodnim brzegiem jeziora, z którego roztacza się ładna panorama na sylwetkę Pełczyc: Niektórzy twierdzą, że ścieżki po dawnych trasach kolejowych są nudne, bo prowadzą po monotonnych terenach. Czy tu jest monotonnie? Droga prosta, ale krajobraz urozmaicony, a barwy wiosennej zieleni bronią się same: Krótko przed dojazdem do Barlinka DDR-ka urywa się i trzeba niestety wjechać na ruchliwą DW 151. Raczej słabo, gdy jedzie się na przykład z dziećmi. W Barlinku trochę sentymentów - nie byłam od 19 lat, a jako dziecko i młoda dziewczyna często spędzałam tam wakacje. Dużo się zmieniło - kurort z aspiracjami kulturalnymi się zrobił, ale tak pozytywnie. Zaglądamy na niemal stuletnie kąpielisko miejskie z zabytkową, drewnianą architekturą. Gdyby nie to otoczenie, można by pomyśleć, że to jakiś alpejski pensjonat. Na kąpielisku i promenadzie nad jeziorem właśnie trwały przygotowania do imprezy kulturalnej - etiud teatralnych i wystaw plastycznych. Takie cuda na promenadzie... Nie da się ukryć, że jest maj: Był także pozatrasowy etap terenowy dookoła jeziora Barlineckiego. Leśną drogą po skarpie i wąską ścieżką przez zarośla. Przydały się szersze opony z porządnym bieżnikiem - trudniejszy odcinek, ale niezwykle piękny. Po drugiej stronie jeziora: Wracamy do Barlinka, z zamiarem zamówienia obiadu w jakiejś miłej knajpce z widokiem na wodę. Gołębnik: Niestety na jedzenie trzeba czekać ponad godzinę, więc rezygnujemy i idziemy do pizzerii przy głównej ulicy. Pizza jest smaczna, sycąca i podana w rozsądnym czasie, a to ważne bo już dochodzi siedemnasta i pora wracać. Z Barlinka do Choszczna jest praktycznie cały czas lekko pod górę - trzeba się trochę przyłożyć i nie zatrzymujemy się już tak często na fotki. Przez Pełczyce jedziemy od strony miasta - na zdjęciu kościół Narodzenia NMP z bliska: Cała trasa jest bardzo dobrze oznakowana, co warto docenić: Około 30 km w jedną stronę, 30 km z powrotem i niespełna 10 km pętli wokół jeziora Barlineckiego. Kończymy na "mecie" w Choszcznie pod dworcem, już po godzinie 19.00. I jeszcze mapka oraz oficjalna strona Trasy Pojezierzy Zachodnich, na której można znaleźć opisy i aktualne informacje na temat stanu zaawansowania prac na poszczególnych odcinkach sieci szlaków rowerowych: https://www.rowery.wzp.pl/trasa-pojezierzy-zachodnich-20
  16. Wycieczka co prawda z niedzieli, ale wczoraj nie było czasu pisać. Trasa po polsko-niemieckim pograniczu - po Pojezierzu Meklemburskim w okolicach Löcknitz i Pasewalku. Wypad towarzyski we czwórkę z sąsiadami, którzy tej wiosny też sprawili sobie rowery na szosę, więc trasa asfaltami - choć w paru miejscach na krótkich odcinkach trafił się stary bruk i płyty. Wszystko kwitnie i pachnie w majowym słońcu, a sielskie jeziora i doliny rzek Randow i Uecker kuszą malowniczymi widokami. Niemiecka DDR-ka tuż za granicą w Dobieszczynie: Droga za Rothenklempenow: Sielsko, wiejsko Nad rzeką Randow Bywało i tak ... Postój nad malowniczym jeziorem Kiessee k/Pasewalku: I jak tu nie fotografować? DDR-ka wzdłuż murów obronnych Pasewalku: Gotycki kościół NMP w Pasewalku - z czerwonej cegły, jakich wiele można znaleźć na Pomorzu. Nad rzeką Uecker: Na rynku mix starej zabudowy i socjalistycznej wielkiej płyty Dzyń, dzyń Rzepak w maju musi być i obowiązkowe fotki w żółtym: Löcknitz i Löcknitzer See: Nad jeziorem Monika złapała gumę. Mamy dętkę, mamy łyżki, ale okazało się, że pompka została w drugim plecaku. Na szczęście poratowała grupa kolarzy ze Szczecina. Szynobus do Szczecina: Gdzieś pod granicą, w okolicach Plöwen I przejście Buk-Blankensee Mapka:
  17. Klasyk spacerowy z Koninek - zielonym z Tobołowa na Obidowiec, dalej czerwonym do schroniska, zejście niebieskim.
  18. Bardzo dziękuję za wszystkie rekomendacje - jest kilka bardzo ciekawych opcji na przyszłość. Jednak ... poszłam na Turbacz ☺️. Było poniekąd tak, jak przewidział @mysiauek - sporo błota i śniegu na szlaku. Przydały się buty za kostkę. Tłumów nie było, mało Krakusów, za to mnóstwo krokusów - niepewna pogoda i prognozowane na poniedziałek przelotne opady odstraszyły pewnie sporo osób. Tatry przymglone na horyzoncie i kwietne dywany. Wycieczka bardzo udana, postaram się napisać wkrótce więcej na blogu.
  19. Z pewnością wiosną i jesienią jest to lepsza opcja niż autobus. Fajnie, że i u nas stawia się na rozwiązania sprawdzone w zach. Europie.
  20. Pamiętam szlak grzbietem Lubania, to prawda - jest bardzo ładny. Byłam chyba ze dwadzieścia lat temu, ale wchodziłam od strony Ochotnicy. Na pewno nie było jeszcze wieży widokowej. Rowery będą w czerwcu, jest plan na tamte okolice, nawet z większym rozmachem . Pozdrawiam serdecznie!
  21. W zasadzie to mam identyczne opony na fitnessie, ale nie wpadłam na pomysł, aby zjechać na nich z asfaltu, bo się obawiałam złapać kapcia - może faktycznie kiedyś popróbuję, bo znacznie to poszerza dostępne opcje i warianty tras. Milicz to jednak spory kawałek drogi ode mnie, więc chyba na razie się nie wybiorę rowerowo, ale dziękuję.
  22. Chyba mnie skutecznie zniechęciłeś ... Mam do zagospodarowania jednodniowy wypad z Wieliczki. Chciałam gdzieś w góry - Gorce, bo w miarę niedaleko i dawno nie byłam. Jak nie Turbacz, to dokąd? Kudłoń? Chciałabym trochę polan i widoków po drodze, nie tylko las. Nie musi być odludnie, ale bez dzikich tłumów.
  23. Ja niestety mogę pochwalić się tylko wczorajszą pętlą 20 km po okolicach Drawieńskiego Parku Narodowego, a dokładniej - do Nowej Korytnicy.
  24. @cyniczny - świetna relacja i piękne ujęcia. Ze zdjęć wygląda, jakbyście poruszali się drogami dla rowerów i leśnymi szlakami. Czy to jakieś wytyczone pętle czy sami układaliście trasę? Jechaliście gravelami, czy szosówkami?
  25. Jakich warunków można się spodziewać za tydzień (majówka) na Turbaczu? Był ktoś ostatnio? Śnieg po kolana na szlakach, czy raczej krokusy?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...