Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.09.2021 w Komentarze w blogu
-
27.08 (piątek) – Cadore - Feltre (69 km, przeważnie z góry) Rano właścicielka hostelu powiedziała koleżance Marii i mnie, że po sąsiedzku jest kościół pw. Marii i Magdaleny. No racja - zatem Maria i Magdalena pod kościołem Marii i Magdaleny. Próbowałam dowiedzieć się od właścicielki, dlaczego w okolicznych miasteczkach jest tak pusto - np. w pobliskim Longarone. Poniższe zdjęcie przedstawia starszą część miasta. Dalej są tylko budynki z lat 60-tych i 70-tych i pomimo pięknych gór wokół - niewiele się tu dzieje. Jak doczytałam później - w 1963 r. miała tu miejsce największa katastrofa zapory wodnej, kiedy to duży obryw zbocza do zbiornika spowodował ogromną falę powodziową, która zniszczyła kilka miejscowości w dolinie. Zginęło wówczas prawie 2000 osób, z których połowy nigdy nie odnaleziono. Może dlatego ludzie nie bardzo chcą tu mieszkać? W Longarone, w sklepie sportowym, dostajemy namiary na dwa najbliższe serwisy rowerowe w oddalonym o kolejne kilkanaście kilometrów Ponte nelle Alpi. Koniecznie musimy podjechać - naprawić moją tylną przerzutkę i wymienić szprychę u kolegi. Linka przerzutki zerwała się na najcięższym przełożeniu, więc każdy podjazd - a tych nie brakuje - to dla mnie pchanie roweru z sakwami pod górę. Jadąc doliną Piave: W pierwszym serwisie facet nas po prostu olał i stwierdził, że nie ma czasu. W drugim - maestro szybko uporał się z obydwiema awariami i mogliśmy kontynuować podróż. Czekając na naprawę: Jedziemy w stronę Belluno - to już dość bliskie okolice Wenecji. Architektura staje się taka typowo włoska - zarówno w samym Belluno, jak i po drodze. Zastanawiamy się, czy złapie nas kolejny deszcz, ale przechodzi gdzieś bokiem. Postanawiamy dojechać jeszcze ok. 30 km do Feltre i tam zanocować. Po prawej stronie mamy pasmo Dolomitów Belluńskich ... ... po lewej już przedgórze, przypominające nasze Beskidy: Na ostatnich kilometrach przed Feltre oznaczenia szlaku się skończyły. Mamy do wyboru jazdę bardzo ruchliwą krajówką SS50 albo objazdy bocznymi drogami. Objazd okazuje się bardzo stromym podjazdem, wreszcie lądujemy u jakiegoś rolnika na podwórku, który kieruje nas we właściwym kierunku. W Feltre znajdujemy nocleg w bardzo przyjemnym hotelu, w sercu starego miasta. Akurat odbywa się tam nocny bieg po murach miasta - sylwetki biegaczy z czołówkami wyglądają bardzo zjawiskowo, a publiczność żywiołowo dopinguje zawodników. Po zawodach - huczna impreza w jednej z knajpek, bez reżimu sanitarnego. To mnie trochę zaskoczyło, bo poza tym bardzo restrykcyjnie przestrzegane są przepisy pandemiczne - w sklepach, lokalach, pociągach, kolejkach linowych i pensjonatach wszyscy noszą maseczki i to nie nonszalancko na brodzie, tylko prawidłowo. Jeśli ktoś zapomniał, to personel od razu zwracał uwagę, ale generalnie ludzie sami bardzo się pilnowali. W restauracjach i w jednym z pensjonatów, gdzie była strefa spa, pytano nas, czy mamy green pass (ale nikt nie sprawdzał). Ludzie też raczej przestrzegali dystansu społecznego - z tym jednym wyjątkiem. Jemy przepyszną pizzę, pijemy dwie karafki lokalnego wina i spacerujemy po urokliwej, wieczornej starówce Feltre. [cdn.]1 punkt







