mam podobnie, w samej cortinie i okolicznych górkach sporo spędziliśmy czasu, a co do wyleczenia to jak widzę skałę to wejdę, w łodzi mam boulder w parku, jaskinię, a via ferraty te niemieckie koło wrocławia czasem się skusiłem
to że mogłem wrócić dzięki lski w rejon Tofan zimą, po latach, było dla mnie jednym z najwspanialszych doświadczeń, była niedziela, sami lokalesi, w płaszczach, szerokie deski, po opadzie swieżym czego chcieć więcej...
Góra honorna, ferrata mniej ciekawa niż na Tofane di Mezzo, bo tamta graniowka, a ta w amfiteatrze półki, czasem coś tam z jednej na drugą trza się wspiąć ale bez ekspozycji. Ot i tyle. U mnie etap ferrat chyba minął więc szanse na powrót są ale na nartach, niekoniecznie jednak ta droga;-)